Skocz do zawartości

Marus

Użytkownik
  • Zawartość

    74
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Marus w Rankingu w dniu 12 Październik 2016

Marus posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

39 Excellent

O Marus

  • Tytuł
    Stażysta
  1. Nieoficjalne sprzedaże i ich ceny

    Swoją drogą to zastanawiam się skąd to przekonanie, że kupujący domeny są głupimi ludźmi To śmieszne, że niektórzy myślą, że ujawnienie na forum kilku transakcji sprawi, że kupujący nagle zaczną płacić więcej... Ceny domen są takie, a nie inne, nie dlatego że transakcje są niejawne, tylko dlatego że kupującemu ta transakcja też w jakiś sposób się musi zwrócić. Czym innym jest więc zakup globalnej domeny .com, która jest kierowana na praktycznie cały świat, a czym innym jest zakup .pl dla kilkaset razy mniejszej lokalnej widowni, która na dodatek jest w czołówce rankingów użytkowników Adblocka.
  2. Nieoficjalne sprzedaże i ich ceny

    Dwoje poważnych ludzi umawia się ze sobą, by dochować tajemnicy jakiejś transakcji, a cała reszta teraz węszy jak tu pozyskać informacje, albo o zgrozo jakby tu narzucić na nich nowe opłaty za takie sprzedaże, bo lud przecież chce igrzysk A jakby tego było mało, to pojawił się jeszcze człowiek, który wie coś o jakiejś umowie i zamiast uszanować osoby które są jej stronami, to pyta się forumowiczów czy grozi mu coś za podanie takich informacji, bo jak nie grozi to poda
  3. Nigdy bym się nie spodziewał

    Tak rozmawiacie o tym OrigamiOrigami, aż wszedłem na stronę by sprawdzić co tam tak wyśmiewacie, a tam jest przecież tylko obrazek... Jak na stronę z jednym obrazkiem to domena jest bardzo dobra
  4. Nie licytuję ze świeżakami

    Różnica jest diametralna. Jak jest okres zbierania ofert przez 14 dni, to ten kto da najwyższą cenę zdobywa domenę i koniec gadania. W przypadku wystawienia domen na sprzedaż kupujący cały czas może sobie odrzucić lub zaakceptować dowolną propozycję, która spłynie do niego w ciągu kilku lat. Można nawet powiedzieć, że licytacja (lub to co proponuję) kładzie nacisk bardziej na wolę sprzedania domeny przez jej właściciela (bo np. chce pozyskać środki na inną inwestycję), natomiast wystawienie na giełdę kładzie większy nacisk na klienta, który kiedyś może będzie naszej domeny potrzebować. To tak samo jakbyś zapytał po co się organizuje przetarg, przecież powinno być tak, że firma układająca chodniki powinna nachodzić co chwilę urząd miasta i pytać, czy przypadkiem nie chcą położyć gdzieś nowego chodnika No właśnie po to wymyślono przetarg, żeby jak urząd miasta zechce zrobić chodnik, to poinformuje o tym ludzi i zachęci do złożenia swoich ofert. Mam nadzieję, że dość dobrze to opisałem @Dropped.pl - ja wiem, że nie ma obowiązku wystawiania aukcji Ja tylko pokazuję, że brakuje rozwiązania w stylu przetargu na domeny, który eliminowałby patologie związane z nieopłacaniem domen. Gdyby zwycięzca nie opłacił domeny to daje się mu bana na giełdzie, bierze ofertę drugiej osoby i po sprawie. W przypadku licytacji jest to niestety niemożliwe/niesprawiedliwe. A aukcje z ceną minimalną powinny rzeczywiście albo zniknąć albo mieć znacznie wyższe koszty jej założenia, tak aby ktoś nie bawił się czyimś czasem.
  5. Nie licytuję ze świeżakami

    No patrz, to wszystko jest takie proste, ja nie wiem w ogóle po co jest rzeczoznawca majątkowy I jeszcze jakieś egzaminy chyba mają, a to wystarczy przecież na oko sobie przyjąć kwotę... I nie przyszło Ci do głowy, że analogicznie moglibyśmy przyjąć, że nie będziemy podawać cen nieruchomości lub samochodów w ogłoszeniu, bo może akurat ktoś gdzieś kiedyś zapłaci chociażby 5% więcej od tego czego chcemy? A 5% daje nam różnicę 10-15k złotych na zwykłym mieszkaniu, czyli mówimy o dużo większych kwotach niż te wszystkie domeny, które są przedmiotem naszego "sporu"... To wszystko jest po prostu kwestią wypracowania pewnych standardów.
  6. Nie licytuję ze świeżakami

    @Cannot napisał, że to co zaproponowałem jest "z kosmosu", więc w swoich wypowiedziach wskazałem kilka rynków/sytuacji, na których panują niemal identyczne zasady o których wspomniałem. A nie było to trudne zadanie, bo prawie cały system gospodarczy jest oparty na tym, że sprzedający podaje cenę, a kupujący się na nią zgadza lub nie. Teraz Ty mi piszesz, że nie mogę porównywać, bo... bo nie Czyli rozumiem, że argument był trafny, tylko trudno jest się z nim pogodzić. Ja nie twierdzę, że system wybierania kupca/kontrahenta znany z przetargów jest doskonały, bo nie jest. Ale niedoskonałością systemu przetargów nie jest to, że masz określony z góry termin składania i wybierania ofert, tylko to, że w przetargach trudno jest obiektywnie ocenić która oferta jest lepsza (cena/jakość). Na rynku domen sprawa jest prosta i przejrzysta, bo tu zawsze najlepsza oferta to oferta najwyższa. Nic nie stoi na przeszkodzie, by 14 dni zbierało się oferty, a po 14 dniach sprawdzało kto dał najwyższą cenę. Tak swoją drogą to największym kuriozum są licytacje i to jeszcze z ukrytą ceną minimalną. O to jest dopiero karuzela absurdu. Siedzisz, tracisz czas, wygrywasz licytację, a i tak domeny nie masz, bo sprzedający chciał sobie tylko sprawdzić kto ile jest w stanie zapłacić. Oczywiście potem sprzedający kontaktuje się z osobami licytującymi i namawia do dopłacenia iluś tam złotych. Piaskownica, normalnie piaskownica.
  7. Nie licytuję ze świeżakami

    Widzisz i to jest właśnie przykład na to, że nie jesteś w stanie sobie wyobrazić takiego modelu, a on już doskonale funkcjonuje np. przy przetargach albo rynku nieruchomości. To tylko pokazuje jak trudno jest spojrzeć na to wszystko z dystansu i że nie wyobrażamy sobie czegoś innego, co obecnie funkcjonuje na rynku domen. A szkoda... Gdyby zastosować zasady z rynku domen na rynek nieruchomości, to w ogłoszeniach sprzedaży mielibyśmy ciągle "Zadzwoń, to ci powiem za ile sprzedam" albo "Sprzedam dom, podaj swoją cenę". A jak już zadzwonisz i się zapytasz o cenę tego mieszkania, to usłyszałbyś "No a ile Pan daje?", "A ile Pana zdaniem jest to warte?", "Nie wiem ile chcę, ale będę chciał więcej niż Pan zaproponuje". I jak to na prostym przykładzie okazuje się, że "z kosmosu" to jest ten obowiązujący system sprzedaży domen... Jak sprzedajesz/wynajmujesz mieszkanie, to działasz dokładnie tak jak ja opisałem - zbierasz informacje o kilku nieruchomościach przez określony czas i wybierasz tę, która Twoim zdaniem jest najkorzystniejsza (w przypadku domen sprawa jest prosta, bo najkorzystniejsza oferta to ta najwyższa). A może weźmy przetargi. Klasyczny przetarg polega na tym, że mamy termin składania ofert np. do piątku do godziny 15.00 w zaklejonych kopertach (ojej, to dokładnie tak jak zaproponowałem w przypadku domen...). I tam też można byłoby jęczeć "Kurcze, no mogłem dać lepszą cenę to bym wygrał". Ale cyrk byłby dopiero, gdyby odejść od tego modelu jak to nazwałeś pięknie "z kosmosu" i zrobić procedurę z rynku domen. Oferty składamy do 15.00, ale co to się stało - Pan Janusz o 14.59 przebił cenę o 20zł, no to czekamy proszę Państwa kolejne 5 minut, żeby ktoś może dał jeszcze 20zl więcej. Ooo i jest, o 15.03 Pan Heniek dał 10zł więcej, to jeszcze czekamy Tylko co z Panem Adamem, który złożył swoją ofertę dzień wcześniej, bo nie mógł się bawić w licytowanie w piątek o 15.00? No i właśnie dlatego przetargów nie robi się tak, jak sprzedaje się na rynku domen Jeśli gdzieś na rynku nieruchomości jest licytacja albo przetarg ustny (bo zdarza się, co mi pewnie zaraz wypomnisz) to jest to bardziej wynik obowiązujących przepisów, które w założeniu mają dać obywatelom równe szanse w dostępie do nieruchomości należącej do jakiegoś organu (a nie prywatnej osoby/firmy). Gdyby więc NASK chciał sprzedać domenę Polska.pl to owszem, powinna być aukcja. Ale jak Jan Kowalski sprzedaje swoją ninję, to aukcja jest zawracaniem głowy, taka prawda. W zasadzie jedynym rynkiem, gdzie aukcja jest stosowana to rynek sztuki, aczkolwiek ma to bardziej związek z tradycją i z tym, że po prostu w jednym miejscu mamy wyselekcjonowane jakieś okazy. Jestem przekonany, że gdyby aukcje można było robić tylko na naprawdę świetne domeny (coś jak aukcje dzieł sztuki), to byłoby to rozwiązanie znacznie lepsze dla wszystkich, dlatego nie mówię o kasowaniu aukcji, tylko o ich ograniczeniu. W ich miejsce dla zwykłego Kowalskiego powinno się pojawić "zbieranie ofert" i wybór tej najlepszej w ciągu np. 7-14 dni. No ale nic, wiadomo że się to nie zmieni i będziemy dalej w tym wszystkim tkwili. Tyle mojego że sobie popisałem i może kogoś natchnąłem do przemyśleń
  8. Nie licytuję ze świeżakami

    Moim zdaniem źródłem wielu problemów jest system licytacji sam w sobie. Takie internetowe podbijanie o kilka złotych kojarzy mi się z Allegro sprzed ponad 10 lat, gdzie grupa nastolatków nastawiała budziki, by wziął udział w końcówce licytacji jakiejś niepotrzebnej rzeczy. Naprawdę nie bez powodu czy to Allegro czy cokolwiek innego odchodzi od licytacji. Ja nie twierdzę, że licytacje należy zabrać i zlikwidować całkowicie, ale trzeba tworzyć model, w którym dominującą rolę pełnią sprzedaże, a nie licytacje. Tymczasem jak wejdzie się na AM to: - cała masa domen nie ma ustalonej ceny sprzedaży (jest przez to straszny śmietnik swoją drogą) - jak już coś ma ustaloną cenę, to jest to zazwyczaj aukcja Chcemy więc z jednej strony dopuszczać więcej ludzi do tego rynku, a z drugiej tworzymy zamknięty krąg, bo nikt normalny nie będzie się jarać tym by w środę o 22:00 siedzieć przy kompie wyczekując końca licytacji, tak samo jak niepoważne jest to, żeby szukając domeny pytać każdego o jej cenę. Jak coś trafia na giełdę, to powinien być obowiązek podania ceny. Gdyby domeny na AM miały swoje ceny, a "licytacja" polegałaby na tym, że np. przez 7 dni ludzie podają swoje tajne propozycje cenowe i na koniec wygrywa ten, kto w tym okresie dał najwyższą kwotę, to w ogóle nie byłoby dzisiaj tego tematu, bo nawet jakby zwycięzca "licytacji" dał 10k i jej nie opłacił, to brałoby się drugą w kolejności ofertę np. 8k.
  9. Ten ranking top100 to jakaś bzdura Przykładowo dhosting ma 30 tysięcy klientów i zaledwie 7k zdelegowanych domen? Przy takiej liczbie klientów powinni mieć coś około 70k.
  10. Nie licytuję ze świeżakami

    Jeśli problemem jest procentowe ujęcie kaucji, to może po prostu wystarczy dać 100zł kaucji Aczkolwiek moim zdaniem to nadal nie rozwiązuje całościowo problemu "podbijania cen". Już parę razy miałem wrażenie, że sprzedający podbija multikontem cenę i kaucja niczego tu nie rozwiąże.
  11. A dosłownie dwa dni temu toczyliśmy dyskusję na temat generyków... Aczkolwiek przyznam, że satysfakcja.pl to nie była taka zła domena, choć z tego co widzę to kompletnie nie odzwierciedlała tego co się na niej znajdowało (albo odzwierciedlała na siłę). Jeszcze ciekaw jestem, czy mieli pierwsze miejsce w Googlach pod hasłem "satysfakcja", bo jak nie to mamy odpowiedź po co jest ta zmiana. Może to się nam podobać bądź nie, ale jest od paru lat ewidentny zwrot w kierunku domen "ninja" i jak widać powodem nie jest tylko brak funduszy na coś lepszego...
  12. Nie licytuję ze świeżakami

    To ja spróbuję trochę pod górkę znowu, by rozkręcić rozmowę Problem jest i nie ma co tego ukrywać. Co rusz widzę jakieś aukcje, które są podbijane przez fikcyjne konta i przez to od czasu do czasu udaje się niektórym złapać jakichś nieświadomych klientów, którzy "przepłacą". Sprawy by nie było, gdyby w końcu wprowadzono ostrzejsze warunki rejestracji na AfterMarket (przynajmniej dla licytujących). Dla mnie dobrym pomysłem jest list z kodem weryfikacyjnym, który swego czasu przychodził np. od Allegro. Wtedy pewnie znaczna część tych multikont by po prostu zniknęła. Jest też jeszcze jeden sposób - wprowadzenie nowego sposobu sprzedaży domen. Powiem szczerze, że te aukcje to może dobre były 10 lat temu, dzisiaj nawet na Allegro królują transakcje "Kup Teraz". A gdyby tak wprowadzić system, w którym każdy składa jedną tajną ofertę i tak jak mówi @Korneliusz musi od niej od razu zapłacić np. 10% kaucji? Czyli X da 4000zł, Y da 8000zł, a Z da 3000zł i po zakończeniu czasu domenę przejmuje Y za 8000zł. Bez żadnych zabaw w podbijanie ofert przez multikonta, bez czekania do końca przedłużającej się o kilkanaście minut aukcji, bez nastawiania jakichś planerów aukcji albo alarmów w telefonie. Wchodzisz sobie raz na tydzień na AM, widzisz interesujące Cię domeny i wpisujesz ile chcesz za nie dać. Takie coś chętnie bym widział na AM.
  13. Otóż to, otóż to... Język polski jest wybitnie nieprzyjazny generykom i w ogóle domenom (patrz: IDN). Nie ma co się potem dziwić, że ludzie mając do wyboru generyka za 5k, 10k wybierają ninję za 12zł. Choć tu znowu każdy przykład trzeba rozpatrzeć w miarę indywidualnie. Domena meble.pl jest genialna i warta sześć iksów, bo jest nie do pomylenia. Domena latawca jest też ładna, ale już tak Wami zaplątałem że sam nie pamiętam jaka tam końcówka była, więc efekt z generyka jest w tym przypadku mizerny...
  14. I zagadka, którą każdy sobie może teraz rozwiązać samemu - czy ta domena to była latawce.pl czy latawiec.pl? Myślę, że wielu będzie strzelać i to jest właśnie problem z tymi generykami, o którym teraz każdy może się sam przekonać. Świadomość ludzi na temat domen to też odrębna sprawa, bo faktycznie nie jest z tym najlepiej. Niestety choćbyśmy nie wiem ile wydali na promocję marki i na domenę samą w sobie, to potem ten człowiek do którego chcemy dotrzeć i tak "bezczelnie" nie odróżnia paska adresu od wyszukiwarki Google... Choć prawda jest też taka, że gdybym miał wydać pięciocyfrowe kwoty na niezagospodarowaną domenę, to chyba tylko na generyka.
  15. Na ponad 100 sklepów klasycznym generykiem są ze 3-4 sklepy, z czego jeden ma niekorzystną (moim zdaniem) liczbę pojedynczą. Tak na oko, to połowa nazw tych sklepów to są takie ninje, że w życiu byście za nie nie dali 12zł na rejestrację, tak więc miło mi, że podrzucasz mi argument na potwierdzenie mojej tezy
×