Jump to content

pb

Użytkownik
  • Content Count

    12003
  • Joined

  • Days Won

    258

Everything posted by pb

  1. Google sam został rejestratorem (domains.google) i wprowadził nowe końcówki, jak .app czy .dev Myślę, że możemy spać spokojnie. ;-)
  2. Niestety, żadnych miliarderów, ale jak nadgonię z lekturą, to się powinno zmienić na plus.
  3. pb

    Spółka milionera :)

    Próbowałem słuchać wczoraj i dziś, ale mi nie działała. Ale nie będąc dryfterem nie poddałem się i odtworzyłem w końcu na telefonie. ;-) I masz rację, usłyszałem pewną różnicę między miliarderami a "resztą", tj. upór w dążeniu do celu. Wiele osób na pewnym etapie się zatrzymuje, a są tacy, którzy uparcie drążą. Ale nadal obstaję przy swoim - w dużej mierze od przypadku zależy, czy dowiercą się do kopalni złota, czy do własnej zguby. ;-)
  4. pb

    Spółka milionera :)

    dryfter, czyli jak rozumiem, człowiek bezwolny, niesiony przez życie siłami, których nie pojmuje milioner, czyli wg Ciebie (dwie strony wcześniej w tym wątku) "biznesowa miernota" no dziękuję za komplement ;-)
  5. pb

    Spółka milionera :)

    Możesz mnie przezywać ;-) ale ja obstaję przy swoim. Sam mówisz w jednym z wywiadów, że zbudowałeś swój majątek otwierając sklep internetowy w odpowiednim momencie, a dalej inwestując w btc w odpowiednim momencie. Ja doszedłem tu gdzie jestem, bo zainteresowałem się domenami w odpowiednim momencie, zacząłem przechwytywanie w odpowiednim momencie, otworzyłem giełdę w odpowiednim momencie itd. Owszem, w obu przypadkach kryje się za tym wiele nauki, ciężkiej pracy i wiary w to, co robimy. Owszem, te sukcesy są do powtórzenia także dziś, ale niekoniecznie w tym samym stopniu i niekoniecznie na tym samym polu. Zadaj sobie pytanie, czy gdyby nie jedna, dwie trafne decyzje w Twoim życiu, byłbyś tu gdzie teraz, mimo całej pracy jaką włożyłeś w rozwój biznesu. Przeczytałem w życiu wiele książek non-fiction, w tym wiele tzw. "biznesowych" i nawet jeśli w trakcie czytania "czułem się zainspirowany", to dziś nie pamiętam z nich (tych drugich) ani jednego słowa. Może biorę za mało witamin, a może po prostu każda z nich magluje frazesy i sprowadza się do "ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie", z czym ja się oczywiście zgadzam, ale to nie jest "wiedza" przydatna dla kogoś przedsiębiorczego, to jest wiedza dla tych, którzy się łudzą, że "mogą zmienić swoje życie" i "zabierają się do roboty". Twoją książkę przeczytam i być może zmienię zdanie, ale tymczasem zerkając na recenzje wersji angielskiej z goodreads, parę cytatów: "This is a great book that shows self made billionaires stories and explains the principles of extreme business success." "interesting in terms of personal stories and examples" "The main takeaways from a business and start-up point of view are nothing new, but reading the personal motivations and drivers of these individuals is new and rare." - czyli tak jak pisałem wcześniej (tak zrozumiałem z opisów, wywiadów itd.), zbiór opowieści o tym, jak miliarderzy doszli do swoich majątków (ciekawe, ale czy przydatne?) "encouraging and thought provoking" "breaking stereotypes" "how much potential one has and to realise the same one has" "facts one needs to realise to be able to step up their game" "Life Changing and Excellent" "just right ideas and principles. Great inspiration" "how to make a crazy dream come true" itd. itd. - takie recenzje można znaleźć pod mnóstwem książek, ale ciekawe gdzie ci zachwyceni, zainspirowani ludzie będą za rok, pięć, dziesięć lat? zapewne 39% z nich będzie nadal prowadzić mały biznes i spłacać hipotekę, a 59% będzie nadal pracować na etacie i czytać inspirujące książki oraz pisać kwieciste recenzje. "I was struck by the fact that all of these billionaires without fail believed that you had to work in something that you loved, and they all were driven to change the world." - prawda, ale truizm. wszyscy powinni robić to co kochają, w co wierzą, oraz przykładać się do tego. Co jest szokującego w tym, że jakiś ułamek promila zrobi z tego dziewięć-dziesięć zer na koncie? Nie chcę nikogo zniechęcać do czytania Twojej książki, ani do książek w ogóle, a w ogóle to najpierw chciałem się odnieść tylko do opiewanego przez Domeniacza autora innej książki, natomiast podchodzę sceptycznie to tego, co obiecują reklamy tych książek. ;-)
  6. pb

    Spółka milionera :)

    Obejrzałem kilka filmików (wywiadów, rozmów, nie wiem jak to nazwać) i jeśli na tej podstawie mam ocenić książkę, to nie mam pojęcia w jaki sposób miałaby ona być przydatna "dla każdej osoby która chce odnieść sukces od zera", szczerze mówiąc, w ogóle nie wiem dla kogo to książka jest. Oto mamy człowieka przedsiębiorczego, nie bojącego się ryzyka, który po trudnym starcie i wielu biznesowych porażkach trafia w końcu na biznes, który pozwala my zarobić duże pieniądze. Takich przedsiębiorców są w Polsce dziesiątki, setki tysięcy. Czy wszyscy osiągną sukces? Nie. Czy książka pomoże im osiągnąć sukces? Nie. Czy nie osiągną sukcesu z własnej winy? Czasem tak, ale niekoniecznie. Po prostu wytrwale pracują, robią to, w co wierzą, ale nie trafili i nie trafią na swojego "czarnego łabędzia", bo to się zdarza rzadko, tylko czasem, tylko niektórym i w sposób nieprzewidywalny. Takie przypadki wypaczają powszechne zrozumienie pewnych procesów, ponieważ sukces jest widoczny, o nim się mówi, pisze, czyta - a jak ktoś odniesie porażkę, to raczej tego nie rozgłasza (tzw. survivor bias). Pod ww. filmikami można poczytać komentarze ludzi "zainspirowanych", "biorących się do roboty" itd. Ciekawe czyt któryś z nich do czegokolwiek dojdzie, a w każdym razie do czegoś, do czego by nie doszedł bez tego filmiku czy książki. Ludzi przedsiębiorczych jest masa i nie potrzebują takich porad/trenerów/książek, a ludzi nieprzedsiębiorczych jest jeszcze więcej i dla nich lektura takiej książki/filmiku to tylko chwilowe polepszenie samopoczucia, oszukanie samych siebie, że "ja też mogę!" zanim wrócą przed telewizor/netfliksa/youtuba. I dalej, nasunęło mi się mniej więcej to samo odnośnie książki "Umysł miliardera". Może ona być ciekawa z analitycznego punktu widzenia, ale czy jest w jakikolwiek sposób przydatna dla kogokolwiek? Tak jak książka "Umysł milionera" jest jakąś tam opowiastką o rozwoju duchowym autora, jego drodze przez różne porażki do upragnionego sukcesu, tak "Umysł miliardera" jest opowiastką o 21 ludziach, którzy po krótszym lub dłuższym okresie prób, upolowali całkiem tłuste czarne łabędzie. Tylko czy ludzie tacy jak złotówkowi milionerzy czy dolarowi miliarderzy mogą być inspirujący? Jasne, mogą sypnąć paroma złotymi myślami, które każdy pewnie już gdzieś kiedyś słyszał lub czytał. Mogą opowiedzieć historię, jak to każde dziecko z biednej dzielnicy może odnieść sukces. Z naciskiem na *może*. Bo tak, każdy może - nauką, pracą, wytrwałością, wizją, wiarą w to, co robi plus tzw. "odrobiną szczęścia" - odnieść sukces. Do tego nie trzeba czytać mądrości tych, którzy tę "odrobinę szczęścia" akurat mieli.
  7. pb

    Spółka milionera :)

    Np. w "books", albo w tym konkretnym przypadku, w "kindle store". :-) Nie byłoby w ogóle tematu i "punktu zaczepienia", gdybyś napisał wyraźnie, że to bestseller #1 wśród ebooków finansowych na amazonie. Brzmiałoby równie dobrze, a nie byłoby wrażenia, że ściemniasz. ;-)
  8. pb

    Spółka milionera :)

    "in Wealth Management" :-)
  9. pb

    Spółka milionera :)

    Screenshot pokazuje nr 1 kategorii Kindle Store > Kindle eBooks > Nonfiction > Business & Money > Finance > Wealth Management Co oczywiście jest samo w sobie sukcesem i tu należy się pełne uznanie, ale o kilka rzędów wielkości mniejszym niż "bestseller nr 1 na amazonie". ;-) Coś jak "najdrożej sprzedana domena .lv" vs "najdrożej sprzedana domena".
  10. pb

    Wreszcie :)

    A tak swoją drogą, jeśli ktoś chce kupić domenę "pod prywatny blog" i ja mu ją sprzedam, a potem widzę pod domeną stronę firmową, to też iść z tym na policję? ;-)
  11. pb

    Wreszcie :)

    Nie jestem prawnikiem, ale jest chyba różnica między ściemnianiem, że masz kolejkę zainteresowanych, komuś, kto sam jest zainteresowany i zgłasza się z zapytaniem, a dzwonieniem do losowej osoby i wciskaniem jej kitu.
  12. Dlaczego od razu pogarda? Ja to widzę tak: - jeśli zakładam firmę, otwieram lokal, wypuszczam produkt o nazwie X, to dążę do tego, aby mieć dla niego domenę X.pl / X.com (zależnie od rynku, do celów przykładu pozostańmy przy .pl) - jeśli domena X.pl jest niedostępna (na rynku pierwotnym ani wtórnym), to szukam najbliższej (najlepiej pasującej) wolnej - jeśli domena jest dostępna na rynku wtórnym, ale mnie na nią nie stać (mam inne, ważniejsze wydatki, nie wiem jeszcze czy biznes wypali itd.), to odkładam ten zakup na później, ewentualnie rozważam opcję zakupu na raty lub dzierżawy - jeśli domena jest dostępna na rynku wtórnym i bez problemu stać mnie na nią, ale jej nie kupuję "bo to bezsensowny wydatek" - to jest właśnie, moim zdaniem, brak rozsądku, który potem może się zemścić (domena może być w przyszłości droższa lub może ją kupić ktoś inny) I pisząc, że może skorzysta ktoś rozsądniejszy (może mogłem to ująć inaczej, aby nie było wg ciebie "szpileczką" - może ktoś o lepszym wyczuciu biznesowym, albo może ktoś z większą wizją rozwoju?), bazuję to na doświadczeniu, bo niejednokrotnie widziałem to w praktyce. Jedna, czasem nawet kilka osób nie kupiło danej domeny, bo była za droga, a ktoś inny kupił i z powodzeniem wykorzystał. Albo ktoś nie kupił i założył stronę pod x24 albo e-x, a ja potem otrzymywałem przez formularz kontaktowy wiadomości skierowane do niego. I nie liczę tu nawet wszystkich tych przypadków, o których przecież nie wiemy, gdy ktoś widząc domenę zajętą, nie podjął nawet próby kontaktu czy negocjacji ceny (jeśli miała ustawioną), tylko od razu uznał, że "lepiej kupić za 12 zł".
  13. A nie no, skoro tak, to jasne, może ktoś rozsądniejszy skorzysta. ;-) PS. Po co rejestrować za 12, jak w premium.pl jest po 10? :-P
  14. Słusznie, nie trzeba się wstydzić zaczynania pod słabą, podrzędną domeną. Jak trochę zarobi, to wróci po normalną wersję i wszyscy będą zadowoleni.
  15. Przechwycone domeny jak najbardziej liczą się w statystykach NASK jako zmiana abonenta, ponieważ taka domena jest najpierw rejestrowana na dane serwisu, a dopiero po opłaceniu i transferze jest cedowana na użytkownika, który zlecił przechwycenie / wygrał licytację.
  16. Jak kupię domenę za $10, sprzedam ją za $100, z tego przejem $90, kupię kolejną domenę za $10 itd. - to też mam 10xROI ale portfel pusty. Bez konkretnych liczb można to dwojako, a pewnie i wielorako interpretować.
  17. Alexis nie może znaleźć, czy Domeniacz jest rejestratorem (jest), Domeniacz nie może znaleźć, czy Alexis napisał książkę (napisał)... Panowie, coś kiepsko z szukaniem jak na domainerów. :-P
  18. To ja poproszę ą.com ;-)
  19. Nawet i wtedy były domeny, które odnawiały się automatycznie - te utrzymywane w NASK. Od bodajże 29 sierpnia 28 września 2009 wszystkie domyślnie odnawiają się automatycznie, chyba że rejestrator ustawi status clientRenewProhibited - i większość to robi.
  20. Może to było przed sierpniem 2009, albo może pytanie odnosiło się do ręcznego odnawiania, albo może to nie byłem ja, albo zwyczajnie się pomyliłem, zdarza się i tak. ;-)
  21. Status widać tylko "od środka" EPP. Oczywiście dla niektórych statusów, np. clientHold, widać zewnętrzne "efekty", ale samego statusu nie da się podejrzeć jeśli nie jest się rejestratorem danej domeny albo naskiem.
  22. Tak. Jeśli domena *nie* ma w EPP ustawionego stanu clientRenewProhibited, to przedłuża się automatycznie (nask ją przedłuża i pobiera kasę od rejestratora) w chwili zakończenia okresu rozliczeniowego. Data modyfikacji zmienia się wtedy, gdy mają miejsce jakieś ręczne operacje - przedłużenie, zmiana dnsów, abonenta, statusu itp.
  23. Może do programu informatyki w szkołach podstawowych weszła nauka o domenach?
×