Skocz do zawartości
tmi

Rick Schwartz - człowiek legenda?

Promowane odpowiedzi

tmi    662

'Domenowy Król' czy 'Wielki Problem'?

 

Popytaj trochę i usłyszysz, zależnie z kim będziesz rozmawiał, dwie różne opinie na temat Ricka Shwartz'a. Wydaje się, że nie ma pośrodkowego zdania, kiedy mowa o 50-letnim pionierze 'domenowym' z Boca Raton z Florydy. Ludzie albo go uwielbiają, albo nienawidzą. Jedynymi, którzy wciąż nie wiedzą, co o nim myśleć po prostu jeszcze o nim nie słyszeli ( w takim przypadku radzimy przenieść się do lokalu w elektrycznością i bieżącą wodą....).

 

 

Zacznijmy od założenia, że jest 'Królem Domen'. Schwartz sam siebie tak nazwał, czym rozdrażnił swoich krytyków w latach 90. Czy miał prawo do tego tronu? Cóż, zaczął swój biznes od inwestycji $1.800 i rozkręcił go tak, że w ciągu 8 lat zarobił $20mln, więc sami zdecydujcie. W jego klasie mogą być inni, ale żaden z tych 'disney'owskich' zaganiaczy bydła nie przyda ci się w interesie.

 

 

Rick Schwartz

 

 

A jak zrozumieć 'Wielki Problem'? Tu jest gorzej, by to wytłumaczyć, bo z pewnością nie brak krytyki. Za każdym razem, gdy nazwisko Schwartz'a pojawia się na tematycznym forum, krytycy już są gotowi, by działać. Kiedy jego zwolennicy znajdują mnóstwo precyzyjnych przykładów idących za Schwartz'em, krytycy idą z szybką odsieczą. Nazywają go tyranem, egoistą, pornografistą i jeszcze powiedzą, że to jego dobre strony!

 

 

Kiedy pojawiają się takie ostre opinie, prawda zazwyczaj leży gdzieś pośrodku, i prawdopodobnie o to tu chodzi. Jakiekolwiek osiągnięcie Schwartz'a nie zdobędzie aprobaty jego przeciwników, wielu go przeklina. Nie ważne, czy życzysz mu dobrze, czy źle, zawsze będziesz pod wrażeniem tego faceta, oraz tego, czego można się od niego nauczyć.

 

 

Rick Schwartz swoją pierwszą domenę – LipService.com – kupił w grudniu 1995 za $100. 8 lat później sprzedał jedną – Men.com, za $1.32mln, o czym mówiono na całym świecie. Wiele wydarzeń w ciągu tych ośmiu lat miało wpływ na stworzenie legendy Schwartz'a, ale żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć dalej niż jedną dekadę wstecz.

 

 

Schwartz urodził się w New Jersey, ale nie mieszkał tam na tyle długo, by nazywać to miejsce domem. Jego ojciec Hy (zmarł w 1997) porzucił pracę urzędową i podjął prywatny interes, angażując w to swoją rodzinę. W czasie, kiedy Schwartz kończył highschool (gimnazjum), mieszkał w 6-ciu różnych stanach i uczęszczał do 10-ciu różnych szkół, wliczając dwie w jednym roku szkolnym.

 

 

Schwartz przyznaje, że nienawidził szkoły i nie uczył się dobrze, zwłaszcza po 8. klasie, kiedy musiał dostosowywać się do nowych szkół, środowisk, nauczycieli, różnych standardów i poziomów nauczania. Gdyby mógł, zerwałby ze szkołą, ale zostając nastolatkiem bez szkoły zawiódłby rodziców i stracił potencjalnych pracodawców. Schwartz przetrwał i nawet dostał się do college'u, gdzie był 18 miesięcy, po czym raz na zawsze pożegnał się ze szkolnym plecakiem w latach 70.

 

 

Mnóstwo dzieciaków z ambicjami, ale ograniczonych przymusową nauką, szanse na wielkie pieniądze znajdują w handlu.Schwartz tego spróbował i doszedł do wniosku, że kocha to tak mocno, jak bardzo nienawidził szkoły. Został przedstawicielem jakiegoś przedsiębiorstwa, potem awansował na międzynarodowego menadżera sprzedaży dla dwóch firm meblowych. Przez 10 lat kazali mu jeździć z jednego końca kraju, na drugi.

 

 

W końcu tej charówki Schwartz uzmysłowił sobie, że jego wysiłki produkowały miliony dolarów dla kogoś innego. W 1984 postanowił, że znajdzie swój Numer 1. W tym samym roku otworzył własny biznes, m.in. w branży reklamowej. Żył na ulicy, robiąc jedną transakcję za drugą, ale skończył z tym po 5 latach, kiedy to wyskoczył mu dysk, co na dobre zatrzymało go w domu.

 

 

Schwartz z pokazów produktów importowanych z Chin, Hong Kongu, Taipei, Korei Pd. i innych krajów azjatyckich przestawił się na reklamę w magazynach handlowych. Raz do roku mógł zaspokoić swą wrodzoną chęć podróżowania jeżdżąc do swoich zaopatrzeniowców, by spotkać się z nimi osobiście. Jednak przez większość czasu musiał zadowolić się życiem przed monitorem komputera.

 

 

Pod tym kątem – Schwartz jest jednym z pierwszych, którzy zaczęli surfować w Internecie. Szybko zdał sobie sprawę, że broszury swojej firmy może zamieścić w sieci i zaoszczędzić masę pieniędzy na kosztach reklamy. Schwartz powiedział: „Strona zaczęła płacić za siebie od pierwszego dnia. Koszty pocztowe zmalały niesamowicie, kiedy nie musieliśmy już płacić $2 za tuziny broszur dziennie.Przekonałem się, że Internet to najlepsze narzędzie sprzedaży kiedykolwiek wymyślone!"

 

 

Schwartz znajdował inne zastosowania Internetu: „Odkryłem, że furtką do marzeń są domeny. Nauczyłem się przenosić pliki przez sieć (FTP) i to był dzień, w którym zmieniło się całe moje życie!"

 

 

Jest jednym z pierwszych ludzi, którzy dostrzegli w domenach ten sam potencjał w cyberprzestrzeni, jaki ma posiadłość ziemska w prawdziwym świecie. Wziął swoje początkowe oszczędności w kwocie $1800 i zaczął wkładać pieniądze w nazwy domen, nawet kiedy jego znajomi zaczęli wątpić w jego zdrowie psychiczne.

 

 

Po zdaniu sobie sprawy jaka to 'żyła złota', niesamowity jest fakt, że wszyscy inni pominęli tę szansę, którą dostał Schwartz. „Kiedy pomyślę, że konkurowałem z 6 miliardami ludzi, którzy mięli tę samą okazję, w tym samym czasie i oni to przepuścili... No cóż, to tylko daje mi motywację do zrobienia jeszcze więcej. To jest największa satysfakcja!"

 

 

Dzieciak z Kalifornii użył starego, dobrego sposobu, by użyć swojej karty atutowej przed grubymi rybami, na wysokich stanowiskach, którzy uznali Internet za mało istotny i nie zauważyli, że to największy interes od czasów Złotej Gorączki sprzed ponad 100 lat. Nie zorientowali się jak ważne to było, więc nie czuli potrzeby by cokolwiek z tym zrobić.

 

 

Z jadnej strony Schwartz wiedział, że nie ma czasu do stracenia, co doprowadziło do wielu nieprzespanych nocy. „To była niesamowita okazja, o której wiedziałem, że już się nie powtórzy. Spałem tylko wtedy, kiedy nie miałem już sił, albo bolały mnie ręce, albo po prostu zasnąłem na klawiaturze. Zrozumiałem, że nie mam czasu, i że z każdą SEKUNDĄ tracę domeny!"

 

 

Kiedy Schwartz zgromadził już trochę domen, jego znajomi zaczęli coraz bardziej się do niego przekonywać. W sierpniu 1997, za $42.000 kupił porno.com, mimo, że sprzedawca dopiero tydzień wcześniej nabył ją za $5.000. Z pewnością zwariował! Ale nawet 42-tysięczna domena okazała się okazją! „Tym co ich zaskoczyło i było niemożliwym do zachowania w tajemnicy było to, że porno.com zarobiło wystarczająco, żeby za siebie zapłacić już w kilka tygodni! To było jak spłacenie kredytu hipotecznego nie w 30 lat a w 30 dni!"

 

 

I zaczął się wyścig. Setki ludzi zaczęły sie tym interesować. Żeby wygryźć konkurencję, Schwartz sprzedał swój rodzinny interes za 7-cyfrową kwotę w marcu 1998 i skoncentrował cały swój czas na Internecie. Schwartz w dalszym ciągu nabywał domeny nakierowane bardziej dla dorosłych (źródło wszystkich profitów, ale również krytyki), żyłę złota. Wliczając w to także Candy.com i Men.com – dziecko warte milion dolarów, które nabył za jedyne $15.000.

 

 

Niewielu wie, że domena Men.com była tylko trzecią domeną, którą Schwartz sobie odpuścił, inną była eScore.com. Wziął za nią $100.000 od towarzystwa przygotowującego testy, Stanley Kaplan. Mógł za to kupić mieszkanie własnościowe dla matki. Kiedy słuchasz Schwartz'a mówiącego swoim zuchwałym zwyczajem, możesz się zdziwić, że największy wpływ na niego miał nie Muhammad Ali, ale właśnie jego mama.

 

 

„Tak naprawdę wpływ na mnie mieli wszyscy, z którymi pracowałem, których spotkałem, rozmawiałem i poznałem. Każda osoba ma jakąś wiedzę i dobrą cechę charakteru, i każdy ma cechy których chciałem unikać. Od każdego wziąłem to, co najlepsze i wciąż tak robię. Potem dodałem do tego niezachwianą zdolność komunikacji po ojcu oraz tego ducha, klasę i ciepło, które dała mi moja matka. To właśnie rzeczy, które mnie cechują. Właśnie dlatego moje wymagania są takie duże, i dlatego mam alergię na Britney Spears.

 

 

Krytycy twierdzą, że Schwartz to chwalipięta, jednak kiedy przychodzi mu podjąć decyzję nad jakimś zakupem, przychodzi mu to bardzo trudno. „Kiedy domenom zaczęło zajmować więcej niż 5 lat, żeby na siebie zapłacić (przez dochód z odwiedzin), zdecydowałem, że te domeny sa zbyt ryzykowne i inne oferty zaczęły być bardziej atrakcyjne. Dzisiaj ceny poszły w górę, a wartość zmalała. W wielu przypadkach ciężko mówić już o wartości, bo nie ma sposobu, żeby obliczyć kiedy i czy w ogóle ci się to zwróci. Ja kupuję inwestycje, nie ryzyko."

 

 

Kiedy Schwartz wspomina tę szansę, którą inni stracili w latach 90., dzisiaj jest jeszcze bardziej zdumiony, że tylu ludzi wciąż nie widzi w Internecie Świętego Graala. Już prawie 10 lat temu sie wszystko zaczęło i z 6-ciu miliardów ludzi wciąż tylko kilkaset osób rozumie dzisiaj ten geniusz.

 

 

„Internet to najlepszy sprzedawca jakiego świat widział i tylko poszukiwane domeny z dużą odwiedzalnością są twoją gwarancją, że będziesz miał ciągły wzrost wytrawnych klientów, tak długo, jak będziesz tego chciał." Potem dodaje: „Świat biznesu przepuścił tę okazję DWA razy. Pierwszy raz, to kiedy domena sama w sobie była majątkiem. Ale gorsze od tego było to, że wielkie strony Internetowe zaczęły wykupywać reklamy w TV i prasie. Zyskali krótkotrwały efekt, podczas gdy długoterminowe rezultaty zostały zignorowane!"

 

 

Za pieniądze, które wtopili w marny zysk z multimilionowych 30sekundowych reklam mogli kupic domeny. To jak kupować reklamę w TV która leci codziennie już cały czas, bez dodatkowych opłat. Schwartz mówi: „Jedyne słowo, jakie wpada do głowy to: niewybaczalne – ci nic niewiedzący ładują miliony na stratna reklamę, kiedy sukces jest przed ich oczami.

 

 

Można pomyśleć, że Schwartz widzi cień inteligencji w Ameryce wielkich korporacji. On ma dużo więcej do powiedzenia w tym temacie na jego często odwiedzanej stronie eRealEstate.com. Kiedy buszujesz po tej stronie, gdzie większość została napisana w 1997 roku, uderza cię to, jak wiele z jego przepowiedni się sprawdziło. Godnym zauważenia przykładem jest jego przekonanie, że reklama oparta na „wrażeniu"może dowieść stratę pieniędzy, i że miliony ludzi stracą swoje oszczędności inwestując w niektóre z wczesnych Internetowych firm. Interesujące będzie zobaczyć, czy sprawdzą sie jego kolejne zamysły za kilka lat.

 

 

„W ciągu następnych kilku lat masy dowiedzą sie o tym, co my odkryliśmy 9 lat temu" mówi Schwartz. „Telewizji zajęło 20 lat, by dojrzeć, i ponad 50, by dotrzeć tu, gdzie jest. Internet przewyższy możliwości telewizji i doda kilka nowych wymiarów."

 

 

„Biznes zacznie brać Internet bardziej poważnie. Będą się szkolić, żeby zrozumieć, że 'odwiedzalność w Internecie jest tym co go nakręca.Domena z odwiedzalnością jest jak nieustanna baza świeżych, nowych klientów przybywających każdego dnia, zawsze. Jeśli jeszcze tak nie jest, domeny stana się najgorętszym towarem na świecie i każdy będzie chciał części 'akcji'." Schwartz dodał, że zaczniemy dostrzegać konsolidację w płaceniu przez klikniecie po wojnie między firmami, które doprowadzą do podwyższenia cen i osłabia innych.

 

 

Mimo, że Złote Jajo lat 90. to już przeszłość, Schwartz uważa, że przyszłość sieci jest tak jasna, że ludzie wciąż mogą zyskać dzięki domenom. „Wciąż jeszcze możliwe jest coś osiągnąć JESLI wiesz, czego szukać i JEŚli mądrze działasz. Dzisiaj jest znacznie trudniej, ale ciągle jest to możliwe. Ciągle jeszcze są wartościowe domeny za $50-$500. Jednakże ta furtka z każdym dniem, z każdą minutą zamyka się coraz bardziej."

 

 

Schwartz: „Również zależy, w jaką część 'biznesu domenowego' chcesz się włączyć. Jeśli tylko kupujesz by sprzedać, mogą być też inne możliwości. Ja skupiam sie na domenach, które potrafią za siebie zapłacić i dodatkowo przynieść zysk. Dzisiaj opiera się to wciąż na odwiedzinach i wejściach. Ja posiadam 4300 nazw i razem mają od 95000 do 115000 wejść dziennie. Można na to spojżeć jak na kupowanie pola naftowego. Tak samo prosto kupić pole z ropą, jak i bez ropy. Te, gdzie jest ropa mają mniejsze ryzyko i większy zysk."

 

 

„Pracować sprytniej, ale wcale nie ciężej, daje więcej dochodu w krótszym czasie i to jest kluczem do dobrobytu. Im szybciej ktoś sie o tym przekona, tym lepiej będzie zarabiał. Jeśli inwestujesz w jedną domenę nie dostaniesz tego, co byś chciał. Jedna noga na progu innej (domeny) zawsze doprowadzi cię tam, gdzie chcesz. Ci którzy skaczą po drabinie, zawsze z niej spadną, traca czas, zostają w tyle i wciąż zaczynaja od nowa i nie widzą efektów swojej pracy. Jedynym skrótem – mówi Schwartz – jest pracować mądrze i zdawać sobie sprawę, że nie ma żadnych skrótów."

 

 

Ceny najlepszych .com-ów wyszły już daleko poza możliwości wchodzących w ten interes. W wyniku tego niektórzy zaczęli wkładać pieniądze w nowe ICANN, .info i .biz, tak samo też niektórzy w kody krajów, np. .US.

 

 

Pytany, czy nowi inwestorzy mogą zebrać jakieś konkretne żniwa, tak jak on, gdy zaczynał z .com, Schwartz mówi: „Prawdopodobnie nie. Ale to zależy tylko i wyłącznie od tylko jednej rzeczy. Jeśłi zobaczysz reklamowaną domenę w TV, albo zaczniesz widzieć inne .jakiekolwiek w TV, na bilbordach, czy w prasie, WTEDY i tylko wtedy może być szansa na inne wyjątki, żeby stały się znaczące."

 

 

„Jeśli wrzuciłeś całą kasę w promocję .com na świat, mogą to być miliardy dolarów. Jeśli ładujesz wszystkie pieniądze w promocję wszystkich .jakichkolwiek, możesz ponieść porażkę. To świat .com-a, bo wszystkie marki, które znasz, używasz i którym ufasz, mają .com w adresie, i nie wydaje mi się, że to kiedykolwiek zmienią.

 

 

Jednakże Schwartz uważa, że te nowe przykłady są lepsze niż przestarzały .net. .org jest numerem 2, przez jego szeroko przyjęte użycie charytatywne, telewizyjne i reklamowe. .net jest sierotą; nie ma żadnej identyfikacji i traci ogromnie przy .com-ie. Nieopieranie biznesu na .net jest pierwszą radą, jaką da Schwartz, gdy ktoś go spyta. „Raczej wolałbym .jakąkolwiek inną niż jakąś z .net, chyba, że posiadasz już wersję .com. Jeśli promujesz .net i nie masz .com, to tak jakbyś harował dla kogoś innego i tracił 15-25% wlbo i więcej ze swojego wysiłku. To największy błąd, jaki można popełnić w Internecie."

 

 

Schwartz dodaje: „Razem z dojrzewaniem Internetu, rosną szanse dla .info, .tv, czy .biz. Wiele czynników na to wpływa i jest to przeciwne do .com, bo nigdy nie przewidzisz odwiedzalności i nie wiesz kiedy ci się to zwróci. Jedyną radą, jaką mogę dać dotyczącą .jakichkolwiek jest kupowanie pierwszorzędnie jedno- lub dwuliterowych nazw i być przygotowanym, ze możesz stracić wszystko, co w to zainwestowałeś. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś powie, że się myliłem."

 

 

Od kiedy Schwartz zgromadził tak wiele w swoim majątku, dzisiaj skupia się na rozwoju tego, co już posiada, i ze swoim podejściem, jak w wielu innych przypadkach, w tym również jest indywidualistą. „Lubię budować strony z ograniczona treścią. Innymi słowy – moje strony są po prostu gówniane! Ale nawet to nie jest bez przyczyny. Nie chcę, żeby ktoś tkwił na mojej stronie. Wolę, żeby wyszli stamtąd tak szybko, jak weszli przez dochód z połączenia."

 

 

Inny powód, dla którego Schwartz spędza wiecej czasu na rozwoju dzisiaj, jest zmiana tego, w jaki sposób przedawnione domeny są sprzdawane. On właściwie lubi rozpowszechnione metody, ale nie szaleństwo. „Podoba mi się system sprzedaży tych „odpadków", ale zazwyczaj nie kupuje ich dużo, bo mogą okazać się zawyżone cenowo do tego stopnia, że nie ma sensu. Kiedy kupuję domenę, mogę dośc precyzyjnie oszacować, kiedy ta domena sama za siebie zapłaci. 1, 2, 3, 5 lat. W większości „odpadków", chyba że odsprzedają domenę, zwrot nie jest do skalkulowania. Może się okazać, że nigdy ci się nie zwróci, a wtedy przekraczasz ten próg, gdzie interes przeradza się w ryzyko.

 

 

W tym momencie możesz pomyśleć: 'Hej, ten facet wcale nie bredzi jak lunatyk, za którego go uważałem!' I to powoduje paradoks wokół Schwartz'a. Jak to możliwe, że facet, który jest tak błyskotliwy i który odnosi takie sukcesy, wciąż dla wielu jest obiektem pogardy? Schwartz ma na to jedno wytłumaczenie: „Nie jestem człowiekiem, który mówi to co inni chcą usłyszeć. Jeśli tak by było, miałbym znacznie więcej przyjaciół, ale wtedy byłbym bardziej zajęty towarzyko niż pracą. Nikt nie powinien pytac mnie o zdanie, jeśli nie chce usłyszeć szczerej odpowiedzi. Szczerośc przynosi czy szacunek jednych i wrogość drugich."

 

 

Schwartz kontynuuje: „Niektórzy mogą mieć coś do tego, że posiadam domeny 'dla dorosłych', ale ja myslę, że po prostu mają jakieś pretensje do mojego sukcesu, od kiedy nie mam 'dorosłych' treści na żadnej z moich stron. To jedno być właścicielem burdelu, a drugie – prowadzić go. To co innego wynajmować posiadłość komuś, kto ma taki biznes. Jeśli 55-ciu gości hotelowych wynajmie autobus, żeby pojechać na striptiz, czy ci ludzie będą krytykować hotel, z którego jadą? A co w takim razie o firmie, która ich zawiozła do agencji? Czy ci sami ludzie są niepocieszeni, kiedy ich dzieci słyszą dziwka, ździra, suka każdego dnia w NBC, CBS i ABC? Co ja takiego robię, czego oni nie robią?"

 

 

„To co robię jest legalne i moralne, to co niektórzy robią w tym biznesie jest nielegalne, kradzież domen, zdzierstwo, kradzież zawartości stron albo i gorsze rzeczy. Można ich nazwać oszustami, bo nimi właśnie są. Potem mamy tych naginaczy prawa, którzy próbują wyłudzić pieniądze od firm i daje nam wszystkim złą etykietę. Są takimi 'cybergapowiczami', którzy zbrukali nasze dobre imiona i malują nas tak samo jak ich.

 

 

Schwartz wierzy, że mówienie w ten sposób czyni go nielubianym wśród tych wszystkich wyłudzaczy, złodziejaszków, i innych typów. „Zawsze istnieje jakaś grupa, która nie odpuści, króra powie coś, żeby mnie pogrążyć, oczernić. Więc jeśli usłyszysz takie ataki, spójrz troszkę głebiej i zazwyczaj znajdziesz powód dlaczego tak się dzieje."

 

 

Jako, że ludzie mówią różne rzeczy o Schwartz'ie, jest również grupa, która będzie z zadowoleniem uderzać na niego. Monte Cahn, CEO Moniker.com (bardzo dobrze strzeżona firma trzymająca pieczę nad Schwartz'a portfolio)powiedział dziennikowi 'Domain Name Journal': „Rick zdobył szacunek innych przez znajomości i idąc za przykładem. Chce dzielić się swoimi pomysłami i uczyć innych. Wpuszczając innych w możliwości domenowe, cały pomysł zdaje się być realny dla każdego, a nie tylko wymysłem jakiegoś szaleńca, który twierdzi, że nazwa domeny może być warta miliony.

 

 

Cahn dodał, że „Rick bardzo chętnie dzieli się szansami tak, żeby każdy zyskał. Uważam go za Warren'a Buffett'a na rynku domenowym. Tkwiąc w filozofii, obie - długa i krótka teza tu pasuje – on pasuje do każdej definicji by być pragmatycznym."

 

 

Cahn znajduje również komentarz dla krytyków Schwartz'a: „Jest wielu, którzy mu zazdroszczą tego co samemu stworzył dla siebie i innych dzieląc się swoim sukcesem. Rick stara sie otaczać ludźmi, którzy potrafią się zaaklimatyzować w towarzystwie, myślą przyszłościowo, mają pomysły i wiedzę. Ci, którzy zostali wyparci z tego środowiska, mają o to żal i tracą czas na nagadywanie i dyskredytowanie jego i stowarzyszenia Board, które stworzył."

 

 

Board to prywatne forum Schwartz'a wspólników 'domenowych'. Niektórzy nie byli w stanie dostać się do Board'u, inni którzy się dostali, zostali z niego usunięci. W wyniku tego częśc tych ludzi odwróciła swój gniew przeciwko Schwartz'owi. „Jedynym sposobem dostania się tutaj jest rekomendacja albo akceptacja członków." mówi Schwartz: „Więc ludzie, którzy nie są znani, mają złą reputację albo niepewne działania w biznesie są odrzucani zgodnie z tym jak członkowie dzielą się doświadczeniami z nowymi kandydatami. Niektórzy, z tych co byli na pokładzie, nie zgrywali się z resztą, więc ich hasła zostawały usuwane.

 

 

Schwartz dodaje: „Dzieliłem się moimi odkryciami z kimkolwiek, kogo to interesowało. Niczego w zamian nie oczekiwałem. Ci, którzy mnie posłuchali zarobili dużą fortunę, zmienili swoje życie i doceniają to, że byłem hojny z moim czasem i sugestiami." Gordon Martin z DropWizard.com jest jednym z wielu którzy są za Schwartz'em w tym aspekcie: „Miałem dosłownie milionowe kształcenie w zakresie internetu za darmo! Nie jestem w stanie podziękować Rick'owi za przyłączenie mnie do swojej ekipy, mimo że byłem kompletnym nowicjuszem w tej dziedzinie.

 

 

Schwartz widzi w krytyce również zwyczajną odsłonę ludzkiej natury, „wielu jest po prostu zazdrosnych, albo nie lubią, gdy inni odnoszą sukcesy, albo po prostu pogrążają innych, by samemu poczuć się lepiej. Nie lubią mnie, ale nie potrafią podać konkretnego powodu. Myślę, że to się nazywa ignorancją. Idą na zachód szukac słońca, a kiedy mówiz im, że to nie w tym kierunku, zaczynają cię atakować, zamiast stanąć i się zastanowić. Im dalej idą na zachód tym bardziej są źli i zgorzkniali.

 

 

Schwartz sumuje swoją filozofię mówiąc: „ Po prostu wierzę w WYNIKI i potem jest wszystko inne. Nie mówię tylko o wynikach, pokazywałem to na okrągło przez wiele lat. W końcu prowadzę jeden, najbardziej wydajny interes na tej planecie. Mówcie co chcecie, liczby nie kłamią."

 

 

W ostatnim zdaniu Schwartz zanotował: „Dopóki ten sektor był ignorowany, po cichutku dorobiłem się multi-milionowego interesu bez żadnych pracowników i rocznych wydatkach mniejszych niż 50.000 i ciągle maleją! Kieruję tym wszystkim znad laptopa, budzę się z niczym więcej do robienia i to ja decyduję co dzisiaj STWORZĘ. To wszystko wyrosło z $1.800 inwestycji w 18 domen. Wtedy, korzystając tylko z funduszy wygenerowanych z tych domen, byłem w stanie podnieść swój biznes z ziemi bez żadnych inwestorów ani ładowania moich pieniędzy. I to jest właśnie historia warta opisania!"

 

 

Tlumaczenie pochodzi ze strony http://www.dnjournal.com/columns/cover020204.htm By Ron Jackson March 3, 2004

Artykul przetlumaczony na zlecenie di.pl

schwartz_rick.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
schumipl    0

jak dla mnie to rynek internetowy jest juz zbyt nasycony zeby mozna bylo zrobic biznes na miare tego Pana. Jedyna szansa to przechwytywanie domen wygasajacych anie rejestracja nowych nazw. Choc przy duzym szczesciu mozna na cos trafic, ale jest to cholernie ciezkie. Najlepiej maja ci ktorzy zainteresowali sie tym sektorem rynku pod koniec lat 90 i poczatkiem tego wieku, wtedy mieli o wiele szersze pole do popisu.

 

Jak zwykle madry czlowiek po fakcie, a wystarczy troche zaryzykowac, wyjsc ze schematow, zrobic cos orginalnego zeby sie wzbogacic...

 

Mam taki inny przyklad latwego zarobku, wystarczylo kupic 4000 pustakow w lutym i sprzedac je w kwietniu. Zarobek? i to jaki- 36000 zl na czysto:) no ale madry czlowiek po fakcie

 

taki maly off topic z tymi pustakami no ale ostatnio siedze w tym temacie dosyc gleboko:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pb    1 753
jak dla mnie to rynek internetowy jest juz zbyt nasycony zeby mozna bylo zrobic biznes na miare tego Pana.

 

“Frank started in domains around 2000. Others had already decided that all good domains were taken. They were wrong and they defeated themselves before they even began. Along came Frank and not listening to the naysayers, built a portfolio that earns more than any other single domain owner in the world today.”

 

Myślę, że w Polsce jest właśnie taki, może troszeczkę późniejszy, moment. ;-)

 

Jedyna szansa to przechwytywanie domen wygasajacych anie rejestracja nowych nazw. Choc przy duzym szczesciu mozna na cos trafic, ale jest to cholernie ciezkie.

 

Do łapania jest dużo większa konkurencja niż do wymyślania nowych nazw... a na tym drugim też da się nieźle zarobić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jaspersen    2

tak, jesli chodzi o lapanie to na snapnames praktycznie w kazdej aukcji na jakakolwiek ponadprzecietna domene jest kilku milionerow domenowych ktorzy sie wczesniej dorobili i moga kazdego przebic ;)

chyba ze lapanie .pl ale na tym sie nie znam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gosel    0

Jak to ładnie ujął Domain King na swoim blogu:

"If you think you can, you're right.

If you think you can't, you're also right." ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
DD    380
jak dla mnie to rynek internetowy jest juz zbyt nasycony zeby mozna bylo zrobic biznes na miare tego Pana. Jedyna szansa to przechwytywanie domen wygasajacych anie rejestracja nowych nazw. Choc przy duzym szczesciu mozna na cos trafic, ale jest to cholernie ciezkie. Najlepiej maja ci ktorzy zainteresowali sie tym sektorem rynku pod koniec lat 90 i poczatkiem tego wieku, wtedy mieli o wiele szersze pole do popisu.

 

Jak zwykle madry czlowiek po fakcie, a wystarczy troche zaryzykowac, wyjsc ze schematow, zrobic cos orginalnego zeby sie wzbogacic...

 

Nie zgodzę się z Tobą - jest jeszcze masa świetnych domen w Polsce a i na świecie też można znaleźć dużo ciekawych - i to wcale nie z wygasających a z nowych rejestracji. Nie możesz też zapominać, że wiele rzeczy dopiero powstaje i te nie mają jeszcze swoich domen (w wielu przypadkach).

 

A tak już zupełnie na marginesie - jadłem z tym Panem (Rickiem Schwartzem) jedno ze śniadań na TRAFFICu - bardzo miły człowiek :-)

 

--

Daniel Dryzek

http://www.active24.pl

http://dryzek.com

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pb    1 753
tych co sprzedali orange.pl i idea.pl swojego czasu :)

 

Z tego co wiem, orange.pl to był „wypadek przy pracy”. Facet przejął za długi firmę Orange i szczęśliwym trafem posiadała ona domenę orange.pl, która po pewnym czasie okazała się być kopalnią złota...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jamesbond    23
tych co sprzedali orange.pl i idea.pl swojego czasu :). Jest jeszcze kupa innych brandow.. ja zaluje kilku bledow z przeszlosci bo teraz bym sie nie martwil o przyszlosc :).

 

To są "królowie" z przypadku, poszczęściło im się.

 

Ja pytam o ludzi, którzy świadomie inwestują w domeny, posiadają ich setki lub tysiące, lub spekulują domenami .pl

Być może tacy ludzie są na tym forum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pb    1 753
To są "królowie" z przypadku, poszczęściło im się.

 

Ja pytam o ludzi, którzy świadomie inwestują w domeny, posiadają ich setki, lub tysiące, lub spekulują nimi.

Być może tacy ludzie są na tym forum.

 

Większość z tych ludzi jest (jak do tej pory) anonimowa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Saint    29

jamesbond: Tak zwane czajnikowanie :) jest znacznie trudniejsze dzis niz bylo jeszcze kilka lat temu. Spekulacja microsoftem wiadomo jak sie skonczyla ... i to byla jedna z pierwszych tego typu sytuacji. Poza tym nikt tu nie ujawni calkowicie tego co posiada i jak tym spekuluje czy wykorzystuje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
apze    839

Jestem pewien, że w Polsce nie ma osoby, która zarobiła 20mln$ - 60mln zł na domenach. Można tylko wyliczyć na palcach jednej ręki osoby, które mają 2-4tyś domen i liczą na ich odsprzedaż w przyszłości lub zarabiają na parkingu i aliasach. Nie wydaje mi się, żeby ktoś zarobił przynajmniej 2mln zł na czysto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jamesbond    23

Nie pisałem o takich ludziach jak Rick Schwartz, ale takich właśnie którzy posiadają te 1, 2 lub 3 tysiące domen .pl

Przecież to wszystko widać w informacji z whois. Sądze, że tacy ludzie są też na naszym forum.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
keyword    183
Nie zgodzę się z Tobą - jest jeszcze masa świetnych domen w Polsce a i na świecie też można znaleźć dużo ciekawych - i to wcale nie z wygasających a z nowych rejestracji. Nie możesz też zapominać, że wiele rzeczy dopiero powstaje i te nie mają jeszcze swoich domen

 

Jezeli chodzi o "swietne" domeny globalne , ktore bylyby jeszcze rejestrowalne , to panuje tutaj tak duza konkurencja , ze znalezienie i zarejestrowanie takiego adresu jest w miedzyczasie ogromnie trudne .

Natomiast w wypadku Dot.PL zdadzam sie z Toba , ze tu mozliwosci sa jeszcze dosyc duze ( aczkolwiek z dnia na dzien malejace) .

Wielu uzytkownikow tego forum (moze nawet z tego sobie nie zdajac sprawy) bedzie sie za kilka lat zajmowalo domenami tylko i wylacznie jako swoim glownym zrodlem dochodu . Znam wielu domainer z poza Polski (lekarze , prawnicy , bankowcy) , ktorzy obecnie zajmuja sie tylko domenami i dzieki tym domenom (projektom zwiazanym bezposrednio z tymi domenami) funkcjonuja .

Trzeba jednak zaznaczyc , iz nie ma tu miejsca na amatorstwo . Tak naprawde sukces osiagneli tylko ci , ktorzy potraktowali swoja przygode z domenami jako absolutny full-time job .

 

Pozdrawiam

keyword

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andro    151

"He also sold “PartnerCash.com in July for $110,000 that was purchased in 1998 for $35. In August he bought Property.com for $750,000 tying him for the highest reported domain purchase of 2005."

 

http://www.domainnews.com/general/10200704...he-domain-king/

 

Wg mnie internet będzie dawał jeszcze długo dużo możliwości, może nie aż tak prostych do realizacji jak w opisanym artykule. Dla mnie zasadniczym pytaniem jest, jeżeli mowa jest o skali całego internetu czy reklamy, czy największe tradycyjne firmy i media będą mieć większość na rynku reklamowym tak jak dotychczas, i przemieszczą się tylko z telewizji czy prasy do internetu (przykładowo w Polsce tvn czy gazeta), mając dalej dominującą pozycję, czy czy ich pozycja zacznie zdecydowanie słabnąć na rzecz mniejszych serwisów współpracujących z takim gigantem jak Google, youtube. O ile telewizja ma przed sobą duże możliwości, tak przykładowo Agora cały czas ma problemy i kierunek w dół. Ja wróżę im zdecydowanie cięzkie czasy, na korzyść nowych pomysłów. Jeżeli człowiek odrzuci uzależnienia i przyzwyczajenia to nie ma żadnego istotnego powodu by oglądać większość programów telewizyjnych czy też studiować gazete czy onet, choć z drugiej strony jest cała masa 'klientów" nastawionych na taką konsumcję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
apze    839

Ja mam taką fobię - boję się, że firmom przestanie się podobać relkamowanie pod zaparkowanymi domenami. Google i Yahoo splajtują.

Kiedys ludzie nie myśleli o samochodach na wodę i inwestowali w rope.

O plazmowych telewizorach można było tylko się dowiedzieć z filmu SF a teraz...

Tak samo 20 lat temu nie było intenetu w takiej formie i tak nie wiadomo czy jutro nie wymyśli ktoś czegoś lepszego ;/

Przez najbliższe kilka lat nie powinno mieć coś takeigo miejsca, ale za 10 kto wie.

 

Ja się 'boję' :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andro    151

Ja bym spojrzał tak, 10 czy 20 lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej, ale czy zmiany nastepowały głównie skokowo i rewolucyjnie ? Dla kogoś kto się przyzwyczaił do czegoś może tak, dla nowego pokolenia wydaje mi się, ze nie. Historycznie była rewolucja pażdziernikowa, to była dopiero dla ludzi prawdziwa rewolucja :), natomiast w przypadku techniki zmiany są płynne, jedna technologia wynika z drugiej. Dla niektórych zmiany są nawet za wolne (dlaczego laptopy są takie ciężkie i maja problemy z zasilaniem?). Więc firmy mogą nie chcieć reklamować się na parkingach, jeżeli uznają to za zbyt mało wartościową reklamę (choć bardziej to kwestia ceny), bo powstanie dużo dobrych stron z treścią albo będzie problem z oszukanymi klikami, ale jeżeli jest ruch na domenie, to ona będzie zawsze miała wartość w internecie. A internet dlaczego miałby dzisiaj czymkolwiek czuć się zagrożony, niech boji się prasa, tv, i media tradycyjne. Z domenami nie są związane same parkingi, można je wykorzystać do reklamy na inne sposoby. A ineternet dopiero walczy o swoje dominujące miejsce w reklamie, o tym też jest w tym artykule. Jak zbankrutowałoby Google to na jego miejsce są inni chętni. Reklama w internecie na pewno będzie rosła, pytanie tylko jej formy. Dlatego zawsze warto przyglądać się wszystkim nowym opcjom, by nadążyć za zmianami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sandman    0

Ciekawy wpis na blogu Ricka Schwartza, w którym przytacza swoje zapiski sprzed 10 lat (lipiec 1998).

http://www.ricksblog.com/my_weblog/2008/02...t-from-199.html

 

Fragment:

"I have said one thing numerous times since I started down this path.....and 3 years later......I believe it stronger than ever!! "The price of domains (Electronic realestate) will go up faster than ANY other land EVER known to man (...) I believe that the "Multi national" companies of the world may begin to see what I see. When that happens....AND IT WILL HAPPEN.....you will see a significant amount of buying going on and the prices will go thru the roof! I see numerous domains that will become next to priceless BECAUSE they WON'T be for sale. THAT will cause other domain prices to rise."

 

Wizjoner;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Gadanie, że domaining się wyczerpuję i lata swojej świetności ma już za sobą, uważam za tak samo bezzasadne jak twierdzenie że już nie sposób wymyślic nowej muzyki, że wszystko już było grane. Swiat się zmienia, tak jak trendy, obyczaje czy nawet język. Spryt, trzeźwa ocena sytuacji i logika w działaniu nadal daje duże szanse w tym sektorze ebiznesu... To jest moje zdanie:)

 

pozdr

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz




×