Skocz do zawartości
domainersclub

Cybersquatting - nadużycie czy uczciwe zarabianie na dobrym pomyśle?

Czym jest cybersquatting?  

127 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czym w/g Ciebie jest cybersquatting?

    • Uczciwym zarabianiem na pomyśle i pierwszeństwie
      46
    • Nadużyciem i złamaniem prawa
      24
    • Trudno orzec, to zależy od konkretnego przypadku
      57


Promowane odpowiedzi

Alex    46
No widzisz, pojawia się nieścisłość w twojej wypowiedzi, gdyż wskazane przez Ciebie teksty mówią coś zgoła innego o znakach graficzno-słownych. Zwłaszcza ten pierwszy artykuł wyraźnie wskazuje, że w przypadku znaków graficzno-słownych ochronie podlega zarówno fraza słowna jak i forma graficzna. A więc przytoczony przez Ciebie przypadek zastrzegania znaku "Wakacje" mógłby dojśc do skutku ale nie w przypadku znaku słowno-graficznego, ale w przypadku tylko znaku graficznego.

Tak przynajmniej można zrozumieć z tych tekstów.

Uwierz mi tak nie jest. Nie wierz mi na słowo...skontakuj się z autorem lub jakimkolwiek mecenasem arbitrażowym z izby orzeczniczej PIIiT, i zapytaj czy rejestracja znaku słowno - graficznego "WAKACJE" ochroni cie przed używaniem przez innych tego słowa :)

 

Chodzi mi oczywiscie o WAKACJE jako czaswypoczynku, nie soczek, czy jakieś inne interpretacje.

Edytowane przez MisUszatek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kulesz2    0

Wedlug mnie dla kazdego domainera cybersquatting JEST przestepstwem. Nie dlatego, że mozna wywalic grube pieniadze na adwokatow i latac po sadach. Cybersquatting to rak, ktory psuje nam opinie i ktory powoduje ze przez duza czesc przedsiebiorcow jestesmy postrzegani jako cwaniaczki, spekulanci i oszusci. Sam kilka bledow z domenami w zyciu popelnilem (jak kazdy z nas), ale w miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Alex    46
...miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..

 

jakby ten rynek przyrównać do dziecka to wyglądałoby prawdopodobnie tak :)

 

pinhead-baby.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Wedlug mnie dla kazdego domainera cybersquatting JEST przestepstwem.
Opierasz się na jakimś proroctwie, wierze, wróżbach, przekazie od kosmitów, czy też swoje przekonanie budujesz na jakichś specjalnych fundamentach.

 

Nie dlatego, że mozna wywalic grube pieniadze na adwokatow i latac po sadach.
Sądy są od tego, by zaprowadzać sprawiedliwość i rozstrzygać (sprawiedliwie) spory.

 

Cybersquatting to rak, ktory psuje nam opinie i ktory powoduje ze przez duza czesc przedsiebiorcow jestesmy postrzegani jako cwaniaczki, spekulanci i oszusci.
Od kiedy to w kapitalizmie spekulant i "cwaniaczek" to coś złego? Czy to nie aby retoryka czasów PRL? Może więc wprowadźmy kartki na domeny, albo reglamentujmy je w ten sposób, że każdy może kupić tylko 1. A może każdemu przypiszemy jedną domenę wygenerowaną z losowych znaków (albo numer dowodu osobistego kropka pl)?

BIZNES polega na tym, że kupuje się tanio (bo ma się wiedzę, możliwości lub talent) a sprzedaje DROGO. To oczywiście spekulacja, ale na wolnym rynku każdy "spekuluje". A wolny rynek ma te spekulacje trzymać w ryzach konkurencji.

 

 

 

Sam kilka bledow z domenami w zyciu popelnilem (jak kazdy z nas), ale w miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..
Jakie dziecko? To jest biznes a nie jakieś przedszkole!

To może namówimy firmę Pepsico, by tak drogo nie wyceniała swoich napojów? W końcu spekuluje tym jakże cennym trunkiem, bo ma 100% monopol na swój wyrób i markę.

 

Ja rozumiem tych co lubią socjalizm i komunizm. Możemy sobie nawet tu porozmawiać o tym, czy te systemy są lepsze czy gorsze. Ale jeśli już głosimy, że mamy kapitalizm i wolny rynek, to do licha, niech on będzie wolny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Uwierz mi tak nie jest. Nie wierz mi na słowo...skontakuj się z autorem lub jakimkolwiek mecenasem arbitrażowym z izby orzeczniczej PIIiT, i zapytaj czy rejestracja znaku słowno - graficznego "WAKACJE" ochroni cie przed używaniem przez innych tego słowa :mad:

 

Chodzi mi oczywiscie o WAKACJE jako czaswypoczynku, nie soczek, czy jakieś inne interpretacje.

Czyli reasumując: jeśli np. firma X dokona rejestracji znaku słowno-graficznego (słowo "Traevica" wpisane w prostokąt), to każdy może sobie kupić domenę traevica.pl i nie narusza tym praw firmy X bo rejestracja znaku słowno-graficznego nie chroni samego słowa, a tylko całą kompozycję? Czy tak? Czy jednak rejestracja znaku słowno-graficznego rozciąga też jakąś ochronę nad samym słowem (frazą słowną)?

Czy też to o czym mówisz dotyczy wyłącznie znaków, w których zawarte jest słowo pospolite (jak WAKACJE, MLEKO, WODA itp.)?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
umberto    1 044
Ja rozumiem tych co lubią socjalizm i komunizm. Możemy sobie nawet tu porozmawiać o tym, czy te systemy są lepsze czy gorsze. Ale jeśli już głosimy, że mamy kapitalizm i wolny rynek, to do licha, niech on będzie wolny.

 

nie znasz pojęcia "wolność"

 

Wolność jednego człowieka czy podmiotu konczy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka vel. podmiotu. Wolność to nie anarchia i "róbta co chceta". A więc gdy wchodzisz komuś w szkodę, to już nie jest wolność.

Edytowane przez umberto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
nie znasz pojęcia "wolność"
To oczyswiste kłamstwo. Nie znasz mnie, więc skąd wiesz, czy nie znam pojęcia wolności?

Znam wręcz chyba doskonale, bo to główny temat, który mnie interesuje i który jest ciągle przeze mnie rozważany we wszelkich dyskusjach.

 

 

Wolność jednego człowieka czy podmiotu konczy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka vel. podmiotu. Wolność to nie anarchia i "róbta co chceta". A więc gdy wchodzisz komuś w szkodę, to już nie jest wolność.
W takim razie, wszystkie koncerny, które zarejestrowały patenty, znaki towarowe itp. prawa, wykonały zamach na wolność innych ludzi, gdyż teraz ja nie mogę sobie nazwać swojego napoju Pepsi-Herbatka, bo słowo Pepsi jest zarejestrowane.

 

Mam wrażenie, że rozpędziłeś się z tym promowaniem "wolności", bo zdajesz się sam nie rozumieć, gdzie kończy się a gdzie zaczyna cudza wolność.

Wygląda na to, że posługujesz się utartymi schematami myślenia i wyobrażasz sobie, że gwarantem wolności jest prawo pisane. Nic bardziej mylnego. Prawo już od dawna nie dba o wolność ludzi. Często za to jest robione pod publikę lub na zlecenie kogoś, kto może lobbować w jakiejś sprawie.

 

Zakupienie domeny pepsi.pl nie odbiera nikomu wolności. Pepsico jak produkowała swoje napoje tak nadal może to robić. Ani jedna butelka mniej nie zostanie kupiona z powodu tego, że ktoś posiada sobie domenę pepsi.pl.

Skoro każdy pomysłodawca może chronić pierwszeństwo swoich pomysłów poprzez rejestrację patentu lub znaku towarowego, to znaczy, że jeśli ktoś wpadnie na pomysł, że domena pepsi.pl to dobre narzędzie marketingu, to powinien móc na swoim pomyśle zarobić. W końcu Pepsico nie wpadło na ten pomysł...

 

 

Jak powinno być? Oto kilka dygresji:

 

Patenty i restrykcje pokrewne naruszają wolność ludzi do korzystania z fizycznych właściwości wszechświata. To nie Edison wymyślił żarówkę. Żarówka i jej możliwość zaistnienia to pewna cecha świata, cecha fizyczna i nie należąca do żadnej konkretnej osoby.

Więcej o tym spojrzeniu na patenty dowiesz się tu: http://www.logityka.pl/index.php?option=co...13&Itemid=2

 

Co ważne, brak patentów nie utrudnia nikomu tego, by zarabiał na pierwszeństwie w dostrzeżeniu tej czy innej cechy wszechświata.

Edison zarobiłby również sporo pieniędzy, bo jego produkcja ruszałaby pierwsza i zawsze miałby najlepszy towar, no chyba, że ktoś znalazłby inną cechę materii, która pozwalałaby mu wyprodukować lepsze żarówki.

 

Wracając do nazw, to sprawa jest prosta, nazwa ma służyć identyfikacji produktu lub firmy. Jeśli ktoś nadużywa "cudzej" nazwy, to powinien odpowiadać za próbę oszustwa. Natomiast w przypadkach, gdy nie mamy do czynienia z oszustwem (ktoś nazwał rasę psów np. chart pepsi), to firma oznaczająca swe produkty znakiem "Pepsi" nie powinna móc nic z tym faktem zrobić.

To samo dotyczy domeny, numeru telefonu, wyglądu układu scalonego itd. - choćby litery w nazwie domeny, cyfry w numerze, czy ścieżki układu scalonego układały w napis PEPSI, to jedyne co może zrobić Pepsi, to kupić dany towar, by móc z niego skorzystać.

A jeśli ja jako hodowca jabłoni, wyhoduję odmianę, która na każdym jabłku będzie miała naturalny napis Pepsi, to Pepsico może co najwyżej kupić ode mnie tę odmianę (przyjmując, że napis nie jest wynikiem mojej intencji pojawienia się tego napisu, a jest on tylko wynikiem naturalnego przypadku).

 

Oczywiste jest to, że przedstawione powyżej sytuacje prawne są niemożliwe w naszym skorumpowanym świecie. Wielkim korporacjom prawa patentowe służą do zniewalanie i monopolizacji społeczeństw. Naiwnością jest też teza, że dzięki patentom mamy rozwój techniki od XIX w. Patenty nie przyspieszyły rozwoju techniki. Były skutkiem tego rozwoju a nie jego przyczyną.

Przyczyną rozwoju techniki był wyłącznie rozwój technik komunikacyjnych (radio, gazety, książki) oraz szerzenie się powszechnej edukacji. Komunikacja pozwoliła na upowszechnianie się wiedzy o pewnych wynalazkach, a to pomagało następnym światłym ludziom na dopracowywanie ich. Tam gdzie komunikacja zawodzi, nadal znajdują się wynalazcy, którzy odkrywają rzeczy już dawno odkryte (tak jak historia odkrywcy roweru w Mongolii w latach 70-tych XX w.).

Internet udowadnia, że projekty niekomercyjne są często lepsze od od tych komercyjnych (vide: Wikipedia). Wolne oprogramowanie ma porównywalny poziom a czasami nawet lepszy od rozwiązań komercyjnych. Co ciekawe firmy, które obsługują wolne oprogramowanie ZARABIAJĄ, mimo, że ich produkty czy usługi nie podlegają patentom czy innym restrykcjom.

Można by tu mówić godzinami jeszcze o innych klasach wynalaczości (np. leki, badania farmakologiczne), ale jeśli Czytelnik ma rozum, to szybko dojdzie sam do konkluzji, że bez patentów, liczba leków może być identyczna, a może nawet większa. Ale nawet jeśli byłaby mniejsza, to powstaje właśnie pytanie natury moralnej: czy możemy komuś ograniczać wolność tylko po to, by większości żyło się wygodniej?

Czy można zabić 10 osób (dla testów medycznych), by uratować miliony chorych? Osobiście uważam, że nie. O ile nie będzie ochotników, którzy chą się poświęcić dla tych milionów, to nie mamy prawa nikogo siłą pozbawiać jego praw do wolności.

To się tyczy zarówno wolności z korzystania z wszelkich cech świata materialnego, jak i wolności oznaczającej możliwość nie oddawania życia za innych.

Ale takiego niebezpieczeństwa nie ma! Brak patentów nie spowolni odkrywania leków. Tych którzy wątpią, odsyłam do wyżej cytowanego artykułu.

 

---

 

Wracając do kwestii domen i wchodzenia komuś w szkodę, to każda działalność konkurencyjna (na której opiera się wolny rynek i kapitalizm) jest wchodzeniem komuś w szkodę. Apple wchodzi w szkodę Microsoftowi. Pepsico wchodzi w szkodę Coca-Coli itd.

Biznes polega na zarabianiu, a to zwykle jest skutkiem tego, że ktoś zarobi mniej. Oczywiście wykluczone jest aktywne wchodzenie komuś w szkodę (kradzież, włamanie, wandalizm, oszczerstwo, oszustwo, morderstwo itp.). Ale bierne wchodzenie komuś w szkodę jest akceptowalne w kapitalizmie.

To oznacza, że na przeciwko marketu Biedronka mogę postawić market Żuczek i mieć tańsze towary i w ten sposób zaszkodzę Biedronce, bo będzie miała mniejsze zyski, a może nawet zbankrutuje...

Gdy ktoś kupuje domenę pepsi.pl też nikomu aktywnej szkody nie czyni. Nie ukradł nic nikomu, firma Pepsico ma ciągle taki sam stan posiadania. Aby więc skorzystać z cudzego pomysłu wykorzystania domeny, Pepsico MUSI zapłacić za domenę.

Biedronka może wykupić udziały w sieci marketów Żuczek i w ten sposób uratuje swój biznes...

Proste i przejrzyste prawa rynku są lepsze od każdej natrętnej regulacji, która zwykle obcina wolność na rzecz albo wielkich korporacji albo na rzecz większości (populizm). Państwo jeśli chce wesprzeć jakieś formy aktywności, może stać się co najwyżej uczestnikiem rynku i poprzez inwestycje i pożyczki wspomagać tych co mają ciekawe i pożyteczne (z punktu widzenia kraju) pomysły. Ale to dyskusja na inne forum :mad:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
com.puta    0

dużo jest teraz domen zawierających nazwiska, imona i nazwiska. czy jeżeli jan kowalski zarejestruje domene piotrnowak.pl, to czy piotr nowak moze miec jakiekolwiek roszczenia i pretensje do jana kowalskiego?

Edytowane przez com.puta

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dużo jest teraz domen zawierających nazwiska, imona i nazwiska. czy jeżeli jan kowalski zarejestruje domene piotrnowak.pl, to czy piotr nowak moze miec jakiekolwiek roszczenia i pretensje do jana kowalskiego?

Jeżeli zakup dotyczy nazwy niechronionej i jednocześnie sama domena nie służy podszywaniu się pod kogoś, to nie powinno być najmniejszego problemu z jej posiadaniem.

 

Jeżeli jakaś firma lub osoba prywatna zarezerwowała sobie jakieś prawa do znaku towarowego "piotrnowak" to sprawa jest nieco trudniejsza, ale nadal nie ma problemu jeśli domena służy celom nie naruszającym praw posiadacza praw do znaku towarowego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
yarowa    328
dużo jest teraz domen zawierających nazwiska, imona i nazwiska. czy jeżeli jan kowalski zarejestruje domene piotrnowak.pl, to czy piotr nowak moze miec jakiekolwiek roszczenia i pretensje do jana kowalskiego?

 

 

 

Pretensje może mieć zawsze, bo nikomu nie można ich zabronić. Jeżeli jest ponadto jedynym Piotrem Nowakiem na Świecie, to mógłby nawet mieć szansę na odebranie domeny :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli jest ponadto jedynym Piotrem Nowakiem na Świecie, to mógłby nawet mieć szansę na odebranie domeny :D

Nawet jeśli jest jedynym Euzebiuszem Domeniackim to ma nikłe szanse na odebranie domeny euzebiuszdomeniacki.pl, o ile nie jest to firma lub znak towarowy. Ale nawet w takiej sytuacji nie jest to sprawa jednoznaczna bo zależy od tego co ta domena będzie prezentować i od tego jak będzie zachowywał się jej właściciel.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
yarowa    328
Nawet jeśli jest jedynym Euzebiuszem Domeniackim to ma nikłe szanse na odebranie domeny euzebiuszdomeniacki.pl, o ile nie jest to firma lub znak towarowy. Ale nawet w takiej sytuacji nie jest to sprawa jednoznaczna bo zależy od tego co ta domena będzie prezentować i od tego jak będzie zachowywał się jej właściciel.

 

 

 

Dlatego napisałem: "[...] to mógłby nawet mieć szansę na [...]".

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
czyli na parking mozna wstawiac w kazdym przypadku, ba nawet mozna zrobic strone na ktorej bedzie napisane "kocham piotra nowaka" :D mam rację?

Nie mogę powiedzieć, czy parking będzie OK, bo to zależy co tenże parking będzie emitował za treści. Wystarczy jedna emisja reklamy konkurencji lub ośmieszenie osoby, by firma/osoba rozpoczęła procedurę zaboru domeny.

Natomiast napisanie "kocham piotra nowaka" czy "uwielbiam Euzebiusza Domeniackiego" lub "Piotr Nowak to dobry człowiek" nie powinno rodzić żadnych problemów prawnych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mdi    24
czyli na parking mozna wstawiac w kazdym przypadku, ba nawet mozna zrobic strone na ktorej bedzie napisane "kocham piotra nowaka" :D mam rację?

To zależy czy nie uzna stwierdzenia "kocham piotra nowaka" za nękanie :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
yarowa    328
Czasami takim eufemizmem określa się stan wysokiej pewności, dlatego wolalem sprecyzować. :D

 

[Nie mam nic przeciwko precyzowaniu :)]

 

Z mojej strony, jest on nacechowany lekką drwiną w odniesieniu do szans przykładowego Piotra Nowaka.

 

 

 

 

 

 

 

---

właścicieldomen*pl

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
To zależy czy nie uzna stwierdzenia "kocham piotra nowaka" za nękanie :D

Z pewnością nie jest to nękanie, gdyż nękaniem jest działanie, które aktywnie przeszkadza ofierze w standardowych czynnościach codziennych. Tak więc telefony, listy, spotkania, e-maile, SMSy, śpiewy pod oknem - to wszystko jest rodzajem ataku, gdyż przeszkadza ofierze. Natomiast napisanie na swojej ścianie w domu "kocham Jolę" czy "kocham Nowaka" nie jest nękaniem. Tak samo jest z domeną.

Skoro ofiara nie jest zmuszona do korzystania z tejże strony internetowej, to "nękania" brak :D

 

Ale rozumiem, że wspomnienie o "nękaniu" jest raczej żartem? ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
com.puta    0

tak jest najlepiej napisac ze projekt w trakcie realizacji :D

 

jeszcze w temacie: ciekawe czy jest kotoś zdania, że posiadanie trzyliterówek z myślą o ich sprzedaży (choćby rejestrowanych kiedys z palce) które posiadają rozszerzenia skrótu w nazwach firm i instytucji jest nie moralne? W końcu rejestrowali je i kupowali d2d za kilkaset złotych po to żeby.. co? po co?

 

wydaje mi sie, że na taki myk można złapac kilku zatwardziałych antycybersquatterów.

 

w ogóle trzeba by podzielić pojęcie cybersquattingu. ogólnie zjawisko nie jest najwłaściwsze ale co innego rejestracja trzyliterówki a co innego świadome wprowadzanie w błąd uzytkowników.

 

sam sie spotkałem z cyberquattingiem kiedy to pewna strona używała adresu mojej domeny IDN jako swojej. :D na szczęście wystarczył jeden czy trzy maile i wszystko jest teraz ok. ;)

Edytowane przez com.puta

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
yarowa    328
[...]Natomiast napisanie na swojej ścianie w domu "kocham Jolę" czy "kocham Nowaka" nie jest nękaniem. Tak samo jest z domeną.

Skoro ofiara nie jest zmuszona do korzystania z tejże strony internetowej, to "nękania" brak :D

 

[...]

 

 

 

W przypadku swojego napisu na swojej własnej ścianie oczywiście występuje brak "nękania". Trochę inaczej wygląda ta kwestia kiedy nasza "ściana" zostanie "zaatakowana" sprayem :D przez kogoś obcego a nie życzymy sobie tego. Przekierowanie domeny z tekstem "Kocham Piotra Nowaka" na stronę nieszczęsnego pana Piotra. Przekierowanie nie jest czynem zabronionym ... ale. Występuje wówczas sytuacja "nękania" czy nie występuje ;)?

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
thomaso    720
jeszcze w temacie: ciekawe czy jest kotoś zdania, że posiadanie trzyliterówek z myślą o ich sprzedaży (choćby rejestrowanych kiedys z palce) które posiadają rozszerzenia skrótu w nazwach firm i instytucji jest nie moralne? W końcu rejestrowali je i kupowali d2d za kilkaset złotych po to żeby.. co? po co?

 

No ale zauważ, że firm o trzyliterowym skrócie nazwy mogą być setki, podobnie jak osób o takim samym imieniu i nazwisku.

 

Której / któremu ma się prawnie należeć domena? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W przypadku swojego napisu na swojej własnej ścianie oczywiście występuje brak "nękania". Trochę inaczej wygląda ta kwestia kiedy nasza "ściana" zostanie "zaatakowana" sprayem :D przez kogoś obcego a nie życzymy sobie tego. Przekierowanie domeny z tekstem "Kocham Piotra Nowaka" na stronę nieszczęsnego pana Piotra. Przekierowanie nie jest czynem zabronionym ... ale. Występuje wówczas sytuacja "nękania" czy nie występuje ;)?

Malowanie cudzej ściany jest jak najbardziej nękaniem. Przekierowanie ruchu ze swojej domeny na cudzą mogło by być nękaniem tylko w tym sensie, że przekierowując tam internautów zwiększamy obciążenie serwera, za które płaci potencjalna ofiara.

Samo przekierowanie nie przeszkadza ofierze, gdyż nie ma sytuacji przeszkadzania czy ataku.

Gdyby jednak ktoś kupił firmę Onet i na głównej stronie onet.pl ustawione byłoby przekierowanie na domene stronapiotranowaka.waw.pl, to można się spodziewać tak dużej liczby odwiedzin, że Piotr Nowak będzie płacił duże sumy za utrzymanie serwera (chyba, że jest to bezpłatny serwer).

 

To jest taka sama różnica jak pomiędzy przypadkami:

a) wykupienie billboardu z napisem "kocham euzebiusza domeniackiego"

:D wykupienie billboradu z napisem "kocham euzebiusza domeniackiego, bo sprzedaje dolary po 2 zł/USD i mieszka na ulicy Złośliwej 3/7 i ma telefon 456-789-123"

 

Pierwszy przypadek jest ewentualnie biernym atakiem (billboard z jakąś tam treścią i tak by stał w tym miejscu) a samo eksponowanie treści nie przeszkadza nikomu w spacerowaniu (ewentualnie bardzo słabo przeszkadza).

Drugi przypadek to działanie typu złośliwy atak. Tutaj nie ma wątpliwości, że autor takiego ogłoszenia mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
nadobny    32
No ale zauważ, że firm o trzyliterowym skrócie nazwy mogą być setki, podobnie jak osób o takim samym imieniu i nazwisku.

 

Której / któremu ma się prawnie należeć domena?

 

Jeszcze gorzej jak firmy nazywają się tak samo. Kogo jest domena?Domena jest tego, kto ją zarejestrował. Dopiero to co z nią zrobi może skutkować. Odpowiedź na pytanie postawione w ankiecie może być tylko jedno. Wszystko zależy od konkretnych okoliczności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Autor tematu bez ogródek nie tylko popiera ale NAKŁANIA do cybersquattingu! Manifest? STOP NIE CHCEMY BYĆ POSTRZEGANI JAKO CWANIACY, proponuję bojkotować ten manifest, a w ŻADNYM WYPADKU go nie popierać!!!

 

Dobre Domeny

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz




×