Skocz do zawartości

Cybersquatting - nadużycie czy uczciwe zarabianie na dobrym pomyśle?Czy oczernianie cybersquatterów jest słusznie?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
86 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Czym jest cybersquatting? (127 użytkowników oddało głos)

Czym w/g Ciebie jest cybersquatting?

  1. Uczciwym zarabianiem na pomyśle i pierwszeństwie (46 głosów [36.22%])

    Procent z głosów: 36.22%

  2. Nadużyciem i złamaniem prawa (24 głosów [18.90%])

    Procent z głosów: 18.90%

  3. Trudno orzec, to zależy od konkretnego przypadku (57 głosów [44.88%])

    Procent z głosów: 44.88%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#21
domeny.pl

domeny.pl

    Maniak

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 593 postów
  • Rejestracja: 09-października 08
windows tez jest wtrazeniem slownikowym :)

Ekspert

Ekspert
  • Advert
  • Rejestracja: --

#22
heden.pl

heden.pl

    kolekcjoner

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 4 201 postów
  • Rejestracja: 10-kwietnia 08

windows tez jest wtrazeniem slownikowym :)


Tak ale zastosowanie nie jest takim oczywistym nawiązaniem do nazwy. Co innego jakby ktoś chcial zastrzec "windows" w grupie produktów okiennych. Tak samo jak zastrzeżenie "rajd" w grupie jakiś środków chemicznych jest wg mnie jak najbardziej do zaakceptowania. Chore by było jakby ktoś uzyskał ochronę na "rajd" w grupie dotyczącej rozrywki lub jakiejś innej zwiazanej ze sportem. Tak samo jak "willa". Rozumiem zastrzeżenie dla np. firmy produkujacej czapki i szaliki ale już dla agencji nieruchomości absolutnie powinno być niedopuszczalne.

#23
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09
Problem nie polega na tym, czy ktoś rejestruje jakąś nazwę w tym czy innym celu.
Problem zawsze polega na tym, czy ktoś inny używa tej nazwy w złej czy dobrej wierze. Poza tym rejestracja znaku towarowego złozonego z wyrazów pospolitych prawie zawsze jest działaniem w złej wierze. Dlaczego? To proste, ktoś zawłaszcza sobie jakiś wyraz lub frazę, mimo, że była ona w powszechnym użyciu już wcześniej.
Jeśli producent okien zarejestruje znak "Dobre Okna" to pozbawi inne firmy możliwości używania tego sformułowania. W takim wypadku, gdy ktoś kupi domenę dobreokna.pl to nie będzie działał w złej wierze, gdyż korzysta z pojęcia powszechnie znanego, a nie z czyjejś zastrzeżonej marki. A udowodnienie, że ktoś działał w złej wierze, jest w takim wypadku trudne. Łatwiej mówić o głupocie kogoś, kto zapłacił kilka tysięcy zł za rejestrację znaku towarowego "dobre okna" a nie kupił za 20 zł domeny...

W przypadku, gdy ktoś nazwie swoją firmę Oquiennae (wyraz nie istniejący wcześniej) to w takim wypadku mamy do czynienia już tylko z sytuacją opisaną w manifeście.
O ile na domenie "dobreokna.pl" można (w/g mnie) handlować oknami (mimo istnienia marki "Dobre Okna") to o tyle w przypadku domeny oquiennae.pl można jedyynie proponowac właścicielowi znaku Oquiennae odsprzedaż pomysłu marketingowego.

Dodam jeszcze, że najważniejszy jest rozsądek, a nie suche i bezduszne prawo. Trzeba zrozumieć co prawo ma gwarantować (sprawiedliwość) i kierować się tym celem a nie samym gołym i nieidealnym prawem. Niektórzy niestety, zapominają, że prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa.

Użytkownik domainersclub edytował ten post 25 stycznia 2009 - 18:12

DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#24
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09
Wynik ankiety jest ciekawy. Biorąc nawet pod uwagę jedną pomyłkę, taki wynik sugeruje, że ludzie głosowali bez zapoznania się z argumentami. To pokazuje jak silną władzę nad rozumem ma przyzwyczajenie do zastanej sytuacji...

A jeżeli jednak adwersarze naszych tez, mają jakieś kontrargumenty, to wciąż czekam, bo jak na razie wszystkie zostały "zbite".
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#25
sinsin

sinsin

    Praktyk

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 106 postów
  • Rejestracja: 06-maja 08

O ile na domenie "dobreokna.pl" można (w/g mnie) handlować oknami (mimo istnienia marki "Dobre Okna") to o tyle w przypadku domeny oquiennae.pl można jedyynie proponowac właścicielowi znaku Oquiennae odsprzedaż pomysłu marketingowego.


To klasyczny przykład naruszenia znaku towarowego - art 296 pwp. Po pierwsze: urząd patentowy powinien odmówić rejestracji znaku towarowego składającego się ze słów pospolitych, takich jak podane w przykładzie. Jednak tak się nie dzieje. Moim zdaniem o ile znak jest zarejestrowany to każde, nawet nieświadome użycie domeny ze znakiem w celu prowadzenia działalności konkurencyjnej względem uprawnionego jest naruszeniem pwp. orzecznictwo PIIT jest tutaj zgodne wiec w opisanym przykladzie nie byloby problemu z odebraniem domeny.

#26
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

Po pierwsze: urząd patentowy powinien odmówić rejestracji znaku towarowego składającego się ze słów pospolitych, takich jak podane w przykładzie. Jednak tak się nie dzieje.

Urząd może uznać ochronę takiego znaku, ale ochrona z góry będzie tylko częściowa.


Moim zdaniem o ile znak jest zarejestrowany to każde, nawet nieświadome użycie domeny ze znakiem w celu prowadzenia działalności konkurencyjnej względem uprawnionego jest naruszeniem pwp.

Ale co jeśli ktoś nie prowadzi działalności konkurencyjnej? Firma, która wykupiła prawa znaku towarowego zastrzegła go dla produktów budowlanych, a dokładnie okien.
Ale jeśli powstanie czasopismo "Dobre Okna" to uzycie domeny dobreokna.pl nie narusza praw posiadacza okien o nazwie "dobre okna".

Poza tym jest jeszcze jeden problem: czasem ochrona dotyczy znaku słowno-graficznego, a więc "Dobre Okna" to ochrona nie samego sformułowania, ale także pewno logotypu sprzężonego z tymże znakiem. Gdy więc ktoś używa domeny dobreokna.pl i posiada zupełnie inny logotyp, to tym bardziej nie zachodzi obawa złej woli.

Do tego dochodzi jeszcze jedno cywilizowane rozwiązanie gwarantujące dobrą wolę posiadacza domeny. Może on umieścić w swym serwisie notkę, w której informuje odwiedzających, że nie jest powiązany z firmą X, która posiada znak towarowy "dobre okna".

Piszę to oczywiście nie na podstawie orzeczeń jakichkolwiek sądów (szczególnie, że sąd arbitrażowy nie jest dla mnie ważnym sądem i regulamin NASKu łamie prawa obywatelskie nakazując korzystanie z tego jednego sądu).
Moje wypowiedzi zawierają wykładnię ducha prawa na podstawie prawa moralnego. Gdy prawo pisane łamie prawo wolności ludzi, przestaje być ono ważne, chociażby ze względu na konstytucję. NASK wydaje się ignorować prawa obywatelskie swym regulaminem.
Myślę, że sprawą NASKu powinny zainteresowac się dwie instytucje: NIK oraz Urząd Antymonopolowy.

Ci, którzy stracili domeny z powodu złej woli i niekompetencji sądu arbitrażowego powinni otrzymać od NASKu oraz państwa polskiego, olbrzymie odszkodowania.
Jeśli jest na tym Forum jakiś prawnik zachęcam do kontaktu ze mną - chętnie zbudujemy koalicję, by walczyć o prawa obywatelskie.

Nalezy pamiętać, że prawnicy korporacji często stosują contr-cybersquatting, który polega na zastraszaniu właścicieli domen, by za bezcen lub za darmo oddali ciekawe domeny. Trzeba zrobić coś, by w sprawie domen przestało obowiązywać prawo dziekiego zachodu.
Bo złe praktyki w tej dziedzinie właśnie przychodzą do nas z zachodu (USA, UE), gdzie w bezczelny sposób okrada się obywateli z ich majątku.
Niedługo dojdzie do tego, że mieszkańcy miejscowości Windows będą musieli płacić za prawo do używania w swym adresie nazwy swej miejscowości. A każdy kto się na nowo sprowadzi do tego miesteczka będzie miał nie lada problem, bo od razu można domniemywać złą wolę, bo pewnie mieszkając w takiej miejscowości będzie korzystał ze słowa "windows" by wprowadzać w błąd potencjalnych klientów...
Nie rozumiem, jak świat mógł się dać sterroryzować garstce prawników, którzy orzekli, że adres internetowy to jakaś szczególna jakość w kosmosie i że w tym wypadku, z góry istnieją jakieś restrykcje w wyborze adresu domeny.
A domena to tylko ciąg znaków... Weźcie sobie w kod źródłowy Windowsa Visty i poszukajcie tam ciągu znaku "PEPSI" albo "ADIDAS" - macie dużą szansę, bo na te miliardy znaków ASCII pewnie kilka razy powtarzają się jakieś znane marki. A czy Microsoft zapłacił firmie Pepsico za możliwość używania ciągu znaków "pepsi" do wykorzystania w kodzie źródłowym swego dzieła? Wątpię ^_^
A przecież MS niewątpliwie czerpie korzyści z tego kodu, a w nim jest to feralne Pepsi (o ile jest, bo nie sprawdzałem).
Jeśli ktoś ma możliwość podglądnięcia płyty instalacyjnej Windowsa lub MS Office'a - niech sprawdzi, czy nie występują tam te lub inne marki ;)
Dlaczego o tym piszę? Sprawa jest prosta - wykorzystanie cudzej nazwy w nazwie domeny może być przestępstwem TYLKO, gdy ten ktoś podszywa się pod firmę, która mu na to zgody nie dała. W każdym innym przypadku adres to tylko adres. A właściciel marki może CO NAJWYŻEJ dochodzić TYLKO części dochodów jakie osiąga właściciel domeny - w żadnym przypadku nie może odbierac mu domeny siłą bez odszkodowania. Takie jest moje zdanie.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#27
sinsin

sinsin

    Praktyk

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 106 postów
  • Rejestracja: 06-maja 08

Urząd może uznać ochronę takiego znaku, ale ochrona z góry będzie tylko częściowa.


co rozumiesz przez ochronę częściową? po zarejestrowaniu znaku w UPRP albo w OHIM, oznaczenie jest chronione od momentu zgłoszenia i nie ma ochrony częściowej lub całkowitej

Wracając do tematu dobreokna.pl - oczywiście zgodzę się z Tobą, że jeżeli ktoś założy czasopismo Dobre Okna a profil jego działalności nie będzie jednak równy tylko i wyłącznie stolarka okienna to do naruszenia zapewne nie dojdzie ( odsyłam do orzeczenia PIIT w sprawie hotelarz.pl i czasopisma Hotelarz - o ile mnie pamięć nie myli). Co więcej - nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że rejestrując czasopismo nabywamy majątkowe prawa do tytułu prasowego - i także na tej podstawie można dochodzić praw do domeny.

Jeżeli chodzi o zapis w regulaminie .pl w NASK - regulamin był zmieniony jakiś czas temu właśnie dlatego, aby zapis nie był przymusowy - było to podyktowane koniecznością skorelowania treści regulaminu z przepisami o klauzulach niedozwolonych z KC. nie wydaje mi się aby był niezgodny z prawem - poza tym należy pamiętać, iż zawsze można skierować sprawę do sądu powszechnego.

Gdy więc ktoś używa domeny dobreokna.pl i posiada zupełnie inny logotyp, to tym bardziej nie zachodzi obawa złej woli.

W polskim prawie własności przemysłowej nie występuje samoistna przesłanka złej woli - w przeciwieństwie do ACPA w USA albo nawet ADR, tak więc jest to trochę mieszanie pojęć i właśnie przenoszenie wzorców amerykańskich na rynek polski. Często terminologia bywa używana zamiennie i prowadzi to do nieporozumień. Uważam, że lepiej trzymać się pojęć które funkcjonują w naszym porządku prawnym.
Co do użycia oznaczenia słownego bez oznaczenia graficznego - aby doszło do naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy nie jest konieczne użycie oznaczenia identycznego - dochodzi także gdy zostanie użyte oznaczenie podobne. Idąc dalej - użycie samych słów z oznaczenia słowno-graficznego nie oznacza, że mamy oznaczenia podobne ale można mówić o oznaczeniach identycznych - czyli jest to szersze pole ochronne, gdyż w pwp co do towarów podobnych wymagana jest identyczność oznaczeń aby mówić o naruszeniu.

Wszystko to piszę jako prawnik z niemałym doświadczeniem jeśli chodzi o branze IT a domeny internetowe szczegolnie. Pracuję w jednej z większym w Polsce firm w branży IT i zajmuje się takim sprawami codziennie. Dlatego muszę przyznać Ci rację, że istnieje pewna tendencja nadużywania instrumentów prawnych przez prawników. Często prawnicy z wieloletnim doświadczeniem ale z zerowym jeśli chodzi o prawo internetu, siadają do sprawy i tak na prawdę nie wiedzą z której strony to ugryźć, więc starają się przypisać posiadaczowi domeny wszystko - od naruszenia pwp poprzez czyny nieuczciwej konkurencji, a nawet o zgroza tutaj cytuje jedno z ostatnich pism jednej z większych kancelarii "czyn wypełniający znamiona cybersquattingu" ^_^

Podsumowując - nie staję po żadnej ze stron, uważam że nie ma tutaj konfliktu. Tak jak w życiu, prowadząc każdą działalność zarobkową, gospodarczą dochodzi do konfliktu interesów nieraz - jednak nie jest to stały konflikt i nie można negować istnienia przepisów prawnych także w wirtualnym świecie.

Użytkownik sinsin edytował ten post 24 lutego 2009 - 01:49


#28
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

co rozumiesz przez ochronę częściową? po zarejestrowaniu znaku w UPRP albo w OHIM, oznaczenie jest chronione od momentu zgłoszenia i nie ma ochrony częściowej lub całkowitej

Częściowa ochrona dotyczy na przykład konkretnej branży dla której znak został zarejestrowany (dla porówania: "dobre okna" dla stolarki okiennej i "dobre okna" jako serwis oprogramowania). To już powoduje pewne ograniczenie.
Skoro jednak przepisy mówią o nie możności rejestracji prostych fraz, a urząd jednak podejmie decyzję o rejestracji danego znaku, to już właśnie na gruncie samego prawa ochrona ta jest niepełna.
Markę Oquiennae można właściwie zarejestrowac i chronić w każdym dziale gospodarki bo to nazwa własna i niepowtarzalna.
Nazwa "dobre okna" to zlepek prostych słów i choć rozumiem i zgadzam się z ochroną takiej marki w wąskiej specjalizacji, to jednak firma X nie może nikogo pozywac za używanie sformułowania "dobre okna" (np. w reklamie typu: "okna marki Glasswin to dobre okna"), gdyż byłoby to niezgodne z duchem prawa, które nie może zabraniać nikomu używania pewnych normalnych i często używanych sformułowań.
Gdyby w jakimś języku słowo "pepsi" znaczyło "smaczny", to w takim kraju każdy mógłby pisać "nasz napój jest smaczny" (po ygrecku: "btumu sfami ge pepsi") ;)
Bo zarówno słowo "dobre" jak i "okna" istniały na długo przed powstaniem firmy X. Niemniej, sama marka jako oznaczenie konkretnego produktu, wraz z logotypem powinna być chroniona. To znaczy, że firma X może oznaczać swe okna logotypem "DOBRE OKNA" a inna firma może najwyżej użyć tego sformułowania w pełnym zdaniu (Petros to dobre okna na zimę).
To samo dotyczy marki "Zielona Łąka" dla mleka, co nie wyklucza używania sformułowania "zielona łąka" w ogólnym kontekście.

Oczywiście, to co piszę, przedstawia mój punkt widzenia na sprawiedliwość, bo prawo nie zawsze jest sprawiedliwe - ale wtedy trzeba je zmieniać, a nie egzekwować ;)



Jeżeli chodzi o zapis w regulaminie .pl w NASK - regulamin był zmieniony jakiś czas temu właśnie dlatego, aby zapis nie był przymusowy - było to podyktowane koniecznością skorelowania treści regulaminu z przepisami o klauzulach niedozwolonych z KC. nie wydaje mi się aby był niezgodny z prawem - poza tym należy pamiętać, iż zawsze można skierować sprawę do sądu powszechnego.

W pkcie 22. czytamy:

W przypadku wystąpienia osoby trzeciej do Sądu Polubownego przeciwko Abonentowi z żądaniem opartym na stwierdzeniu, że Abonent w wyniku zawarcia lub wykonywania Umowy naruszył prawa tej osoby, Abonent doręczy Sądowi Polubownemu podpisany zapis na Sąd Polubowny w terminie wskazanym w wezwaniu do podpisania tego zapisu.

Brzmi to raczej jak przymus a nie jak możliwość. Moim zdaniem, sądy polubowne powinny działać tylko, gdy obie strony sporu chcą z takiego sądu skorzystać. Gdy któraś ze stron sobie tego nie zyczy, spór powinien rozstrzygać sąd powszechny.



W polskim prawie własności przemysłowej nie występuje samoistna przesłanka złej woli - w przeciwieństwie do ACPA w USA albo nawet ADR, tak więc jest to trochę mieszanie pojęć i właśnie przenoszenie wzorców amerykańskich na rynek polski. Często terminologia bywa używana zamiennie i prowadzi to do nieporozumień. Uważam, że lepiej trzymać się pojęć które funkcjonują w naszym porządku prawnym.

To co piszę, zwykle podpowiada mi ogólne poczucie sprawiedliwości. A sprawiedliwość zwykle nie opiera się na jednym porządku prawnym. Nie wszystkie rozwiązania zachodnie muszą być (co oczywiste) złe.



Co do użycia oznaczenia słownego bez oznaczenia graficznego - aby doszło do naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy nie jest konieczne użycie oznaczenia identycznego - dochodzi także gdy zostanie użyte oznaczenie podobne. Idąc dalej - użycie samych słów z oznaczenia słowno-graficznego nie oznacza, że mamy oznaczenia podobne ale można mówić o oznaczeniach identycznych - czyli jest to szersze pole ochronne, gdyż w pwp co do towarów podobnych wymagana jest identyczność oznaczeń aby mówić o naruszeniu.

Ale adres domeny prawie nigdy nie jest identyczny z oznaczeniem marki. Firma X zarejestrowała "dobre okna" jako znak słowno-graficzny, tymczasem domena dobreokna.pl nie ma spacji i zawiera dodatkowy element ".pl". Rozumiem oczywiście podobieństwo, ale właśnie w tym przypadku, ze względu na prostą frazę "dobre okna" ochrona znaku firmy X nie powinna obejmować domeny dobreokna.pl

Nie wiem jak skonczyła się sprawa hotelarz.pl, ale tu również słowo pospolite zostało użyte do budowy adresu.

Warto pamiętać, że adres można budować na różne sposoby, np.:
dobre-okna.pl
dobre.okna.pl
d-o-b-r-e-o-k-n-a.pl
do-bre-ok-na.pl

W powyższym przykładzie w skład adresu weszło również krótkie słowo BRE, które jak wiemy jest skrótem znanego banku... Czy więc teraz do pozwu dołączy oprócz firmy X także BRE Bank?

Dla nazwy Pepsi, można jeszcze wymyśleć:
pepsi.trelele.com.pl
p.e.p.si
pep.si
pepsi.hurtnapojow.elk.pl
Pyszny-Ekstra-Przysmak-Super-Impuls.pl (pierwsze litery dają PEPSI)


Wszystko to piszę jako prawnik z niemałym doświadczeniem jeśli chodzi o branze IT a domeny internetowe szczegolnie. Pracuję w jednej z większym w Polsce firm w branży IT i zajmuje się takim sprawami codziennie.

Cieszy mnie twoja profesjonalna opinia, gdyż jak pewnie zauważyłeś, ja raczej prawo traktuję jako wskazówkę a nie jako wyznacznik. Bardziej opieram się na konstytucji (choć i tę chętnie bym zaskarżył, choć wiadomo, że nie ma do kogo) :P


Tak jak w życiu, prowadząc każdą działalność zarobkową, gospodarczą dochodzi do konfliktu interesów nieraz - jednak nie jest to stały konflikt i nie można negować istnienia przepisów prawnych także w wirtualnym świecie.

Tylko, że ja wrócę do tego o czym piszę od początku. Nawet jeśli rejestruje ktoś domenę dobreokna.pl bo wie, że jest taka marka, której właściciel jest na tyle nieobeznany, że nie kupił na czas domeny, to już sam fakt zakupu domeny, może być tylko formą zabezpieczenia sobie praw do pewnego pomysłu: oto bowiem firma X (właściciel marki Dobre Okna) nie wpadła na pomysł promocji swych produktów przy użyciu:
a) adresu miasta (miasto Dobre Okna w powiecie Szybeckim)
^_^ adresu ulicy (ul. D. Okna 1, Ościeżów Wlkp.) /PS: pan Dymitr Okn to znany ygrecki sopranista/
c) numeru infolinii 0800-32-6562 (0800-DB-OKNA)
d) numeru rejestracji samochodu (W1 DOKNA)
e) adresu domeny (dobreokna.pl)
f) papierowych składanych samolocików, które mogą przybrać kształt logo "Dobre Okna"

Te wszystkie pomysły, na jakie wpadnie pan Andrzej Sprytnicki, są jego własnością, choć są powiązane z własnością firmy X.
Żadna ze stron nie powinna naruszac praw drugiej strony, niemniej jednak, gdy firma X chce skorzystać z pomysłów pana Sprytnickiego, to powinna mu chyba za to zapłacić zgodnie z jego wolą. Pan Sprytnicki, by zagwarantować sobie prawa do pomysłów swoich, może wykupić wszystkie nieruchomości w mieście Dobre Okna, może też kupić wszystkie domy przy ulicy D. Okna w Ościeżowie, może wykupić numery z końcówką 32-6562 we wszystkich sieciach telefonicznych. Może zakupić rejestracje DOKNA, może też kupić domenę oraz zastrzec w urzedzie patentowym wzór rozkładanego modelu samolocika.
Tak oczywiście uważam ja, bo na to wskazuje podstawowe prawo kapitalizmu: każdy powinien móc czerpać zyski ze swego pierwszeństwa w pewnych pomysłach.
Zabór domen przez sądy jest barbarzyństwem. W najgorszym wypadku sąd powinien wycenić pomysł posiadacza domeny i nakazać posiadaczowi marki na wypłacenie pewnej kwoty wynagrodzenia za pomysł - takie posunięcie uważam za ostatecznie do przyjęcia, choć to przestaje być kapitalizm a zaczyna socjalizm.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#29
domeny.pl

domeny.pl

    Maniak

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 593 postów
  • Rejestracja: 09-października 08
ot: domainers nie bierz tego do siebie, ale cos mi sie wydaje, ze jestes rasowym cybersquaterem ^_^

#30
umberto

umberto

    .za.je.bi.sc.ie(tm)

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 6 992 postów
  • Rejestracja: 03-stycznia 08

ot: domainers nie bierz tego do siebie, ale cos mi sie wydaje, ze jestes rasowym cybersquaterem ^_^


nie musi być cybersquatterem, ale w poglądach wydaje mi się, że jest raczej utopijnym socjalistą, lewicowym ideowcem czy tez punkiem anarchista, który prawo bierze sobie na "luz blues" i przestrzega tylko tego, co chce, "co mu sie wydaje" usprawiedliwiając każde posunięcie wyrażeniem "jaki ten świat niesprawiedliwy, wymyślił surowe prawo, po co to komu" i że wszystko sie należy.

Oczywiście popieram go tam, gdzie chodzi o reverse domain hijacking, ale to , że byli sprytniejsi, którzy zabezpieczyli sobie jakieś prawa, to nie znaczy, że wszsytko ma być za darmo i dla wszystkich

#31
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

ale w poglądach wydaje mi się, że jest raczej utopijnym socjalistą, lewicowym ideowcem czy tez punkiem anarchista, który prawo bierze sobie na "luz blues" i przestrzega tylko tego, co chce, "co mu sie wydaje" usprawiedliwiając każde posunięcie wyrażeniem "jaki ten świat niesprawiedliwy, wymyślił surowe prawo, po co to komu" i że wszystko sie należy.

Taki pogląd może się brać albo z ignorowania tego co piszę, albo z niezrozumienia treści, albo co gorsza z głupoty (co chyba trzeba wykluczyć z grzeczności).
Nie jestem z pewnością socjalistą, a wyraźnie zaznaczam, że wolny rynek to domena (choć nie internetowa) KAPITALIZMU.
A prawo nie postrzegam wybiórczo "co mi się podoba", tylko to co jest zgodne z rozumowym poczuciem sprawiedliwości i z prawem moralnym. A na takie prawo powołują się częściej środowiska prawicowe.
Jestem za wolnym rynkiem regulowanym poczuciem sprawiedliwości (rzymskie pojęcie "słuszności"). Takie założenia spełnia np. libertarianizm lub logityka - oba te nurty należy zaliczyć raczej do prawicowych. O ile libertarianizm można nazwać "prawie anarchizmem" to logityka z pewnością opowiada się za silnym sterem władzy, choć takiej władzy, która nie musi ograniczać wolności obywatelskich.

Warto zauważyć, że niektóre prawa chroniące w sposób przesadny pewną własność są bardzo lewicowe, gdyż chronią coś na siłę bez kontaktu ze światem rzeczywistym; jest to taka ochrona na pokaz lub ewentualnie wynik działania jakiegoś lobby a więc korupcja demokracji i kapitalizmu (złamanie prawa moralnego).

Oczywiście popieram go tam, gdzie chodzi o reverse domain hijacking, ale to , że byli sprytniejsi, którzy zabezpieczyli sobie jakieś prawa, to nie znaczy, że wszsytko ma być za darmo i dla wszystkich

Nie wiem o kim mowa w tym ostatnim zdaniu podrzędnym (czy o tych co sprytnie zarejestrowali znaki towarowe czy o tych co sprytnie zarejestrowali domeny - dla mnie nie różnią się niczym).

@ "domeny.pl"
Ale tutaj nie toczy się dyskusja o tym, czy ja jestem cybersquatterem, prawnikiem, fetyszystą, zboczeńcem, złodziejem... więc taka uwaga wydaje się być argumentem ad personam - gdy nie ma co napisać, zawsze można o coś kogoś oskarżyć i jest ciekawiej ;)
Ja się oczywiście nie przejmuję, ale apeluję: wróćmy do meritum.
A Tobie, chciałem tylko zakomunikować, że złamałeś prawo, bo w swej nazwie wykorzystałeś zastrzeżony znak towarowy "Dom Eny" (znana marka odzieżowa). ^_^


Tak czy inaczej dziękuję za każde słowo w dyskusji. Im więcej osób dyskutuje, tym więcej informacji można będzie nazbierać i tym łatwiej pokonac wszelką niesprawiedliwość (bo o to powinno nam tu chodzić).

Użytkownik domainersclub edytował ten post 24 lutego 2009 - 19:02

DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#32
umberto

umberto

    .za.je.bi.sc.ie(tm)

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 6 992 postów
  • Rejestracja: 03-stycznia 08
chyba przestaje dyskutować w tym temacie, bo ja już nic nie pojmuję

Najpierw piszesz:

W kapitalizmie to kapitalista ma martwić się o swoje pomysły, dochodowość fabryk itd. Nikt mnie nie wspomoże jeśli mój interes zacznie przynosić straty.
Dlaczego więc państwo w postaci sądów okrada ludzi z pomysłami, którzy dbając o swój interes rejestrowali (odpłatnie) ciekawe nazwy w NASK?


... czyli kapitalizm i wolny rynek

a potem....

Ci, którzy stracili domeny z powodu złej woli i niekompetencji sądu arbitrażowego powinni otrzymać od NASKu oraz państwa polskiego, olbrzymie odszkodowania.



Nie jestem z pewnością socjalistą, a wyraźnie zaznaczam, że wolny rynek to domena (choć nie internetowa) KAPITALIZMU.
(...)
Jestem za wolnym rynkiem regulowanym poczuciem sprawiedliwości (rzymskie pojęcie "słuszności"). Takie założenia spełnia np. libertarianizm lub logityka - oba te nurty należy zaliczyć raczej do prawicowych. O ile libertarianizm można nazwać "prawie anarchizmem" to logityka z pewnością opowiada się za silnym sterem władzy, choć takiej władzy, która nie musi ograniczać wolności obywatelskich.


groch z kapustą

czyli wolny rynek ale z państwowym interwencjonizmem? Czy tak mam to rozumieć? A co ma państwo do tego? Ma redystrybuować domenowe dobra na nowo? "Ty dostaniesz ipn.pl bo jestes IPN-em, ty MinisterstwoSprawiedliwosci.pl bo jestes MŚ itd., tak? Interwencjonizm? a kto powinien mieć np sport.pl?A pogoda.pl to dla IMGW?

Poza tym niesprawiedliwość na świecie była, jest i będzie. Żeby jedni mogli zyskać, innych trzeba wyzyskać. Sustainable growing economy to utopia.

jako moje podsumowanie;

- państwowy interwencjonizm i redystrybucja są nierealne (w ogóle o czym my tu mówimy)
- każdy przypadek podejrzenia o cybersquatting należy rozpatrywać indywidualnie
- rozumiem twoje poczucie niesprawiedliwości i zapewne przeświadczenie, że domenę powino się kupować tylko wtedy, gdy jest pomysł na jej zagospodarowanie (chocby to była literówka)
- każdy zidentyfikowany przypadek reverse domain hijacking należy bezwględnie potępiać
- no i coraz bardziej przekonuję się do metody, że jeśli ktoś naruszył czyjeś prawa, to powinien zapłacić za szkodę, zaprzestać czynienia szkody, ale domena nie powinna automatycznie przepadać na rzecz powoda, tylko może na jakąś aukcję (i znów ten interwencjonizm sie kłania? bo kto miałby to organizować i czerpać profity - NASK?) albo dalej mógłby być jej abonentem (prawo pierwszenstwa, bo pierwszy zarejestrował i tyle)

#33
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

chyba przestaje dyskutować w tym temacie, bo ja już nic nie pojmuję

Wytłumaczę i mam nadzieję, że pojmiesz. ;)

Najpierw piszesz (...)
... czyli kapitalizm i wolny rynek
groch z kapustą

Nie rozumiem, gdzie widzisz groch z kapustą.

Jeśli NASK jest stroną wspomagającą kradzież to musi za to odpowiedzieć. Bo przecież kapitalizm to nie jest system dopuszczający kradzież. A jeśli NASK wspiera tych co chcą ukraść domenę prawowitemu właścicielowi. Swoją kradzież chcą usprawiedliwić prawem, ale to prawo rozumiane jest wybiórczo, tak durnowato.

czyli wolny rynek ale z państwowym interwencjonizmem? Czy tak mam to rozumieć?

Nie! W żadnym wypadku! Gdzie ja tak piszę tutaj? ^_^

A co ma państwo do tego? Ma redystrybuować domenowe dobra na nowo? "Ty dostaniesz ipn.pl bo jestes IPN-em, ty MinisterstwoSprawiedliwosci.pl bo jestes MŚ itd., tak? Interwencjonizm? a kto powinien mieć np sport.pl?A pogoda.pl to dla IMGW?

Nigdy tak nie twierdziłem. Chyba źle mnie zrozumiałeś.



Poza tym niesprawiedliwość na świecie była, jest i będzie.

Co nie oznacza, że rozumny człowiek ma stać i przyglądać się.

Żeby jedni mogli zyskać, innych trzeba wyzyskać.

Wyzyskanie nie jest oszustwem; jest skorzystaniem z pewnych mozliwości. Nigdy na siłę przecież. Nie chcesz domeny, nie kupuj, chcesz domenę microsoft.pl, nazywasz się Microsoft? To zapłać 10 mln PLN i nie ma sprawy. Nie chcesz tyle zapłacić? To masz problem, bo ja pierwszy nabyłem tę domenę... ;)



- państwowy interwencjonizm i redystrybucja są nierealne (w ogóle o czym my tu mówimy)

Ja się z tym mogę zgodzić (na ten moment).

każdy przypadek podejrzenia o cybersquatting należy rozpatrywać indywidualnie

Nie. Bo nie istnieje cybersquatting czyli piractwo. Istnieje tylko tworzenie nowych strategii marketingowych, a te są chronione prawem własności intelektualnej.


rozumiem twoje poczucie niesprawiedliwości i zapewne przeświadczenie, że domenę powino się kupować tylko wtedy, gdy jest pomysł na jej zagospodarowanie (chocby to była literówka)

NIGDY tak nie twierdziłem! Mamy kapitalizm i każdy może sobie kupić domenę by na niej zarabiać lub trzymać pustą jako lokatę kapitału.



każdy zidentyfikowany przypadek reverse domain hijacking należy bezwględnie potępiać

Niekoniecznie. Bo "reverse-CS" jest tylko podchodem prawnym, też pewną strategią - jeśli dałeś się złapać, bo nie znasz prawa i jesteś głupi, to twoja strata. Ale to nie powinno nam przeszkadzać by nagłaśniać takie sprawy by przestrzec ludzi przed manipulacją.
W kapitalizmie wszystko poza kradzieżą i oszustwem jest dopuszczalne. Więc reverse-CS jest OK tylko wtedy, gdy prawnicy nie kłamią, a jedynie sugerują coś co "ofierze" może sugerować groźby. Cała finezja prawniczego języka polega na tym, by w ramach prawa skłonić kogoś do pewnych zachowań. Ale to czy ktoś się da to już jego własna cecha.





no i coraz bardziej przekonuję się do metody, że jeśli ktoś naruszył czyjeś prawa, to powinien zapłacić za szkodę, zaprzestać czynienia szkody, ale domena nie powinna automatycznie przepadać na rzecz powoda, tylko może na jakąś aukcję (i znów ten interwencjonizm sie kłania? bo kto miałby to organizować i czerpać profity - NASK?) albo dalej mógłby być jej abonentem (prawo pierwszenstwa, bo pierwszy zarejestrował i tyle)

Jaką szkodę może wykonac właściciel domeny? Tylko taką, gdy wykorzystał domenę do oszustwa - ale wtedy karany powinien być za oszustwo a nie za posiadanie takiej czy innej domeny.
Uważam, że rejestrując adres z cudzym znakiem nie działa się na szkodę właściciela znaku towarowego NIGDY! To właściciel zadziałał na własną szkodę, że nie kupił domeny... Może więc powinien zwolnić swych ludzi od marketingu? A może powinien strzelić sobie w łeb? To już jego sprawa. Właściciel domeny to nie zbrodniarz. Posiadanie adresu i handel nim to normalne działanie, bo domena jako towar nie jest produktem podrabiającym markę; pepsi.pl to nie napój, adidas.pl to nie but...
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#34
domeny.pl

domeny.pl

    Maniak

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 593 postów
  • Rejestracja: 09-października 08

[...]

Wyzyskanie nie jest oszustwem; jest skorzystaniem z pewnych mozliwości. Nigdy na siłę przecież. Nie chcesz domeny, nie kupuj, chcesz domenę microsoft.pl, nazywasz się Microsoft? To zapłać 10 mln PLN i nie ma sprawy. Nie chcesz tyle zapłacić? To masz problem, bo ja pierwszy nabyłem tę domenę... :)[...]

czemu tak tanio ? :wacko:

#35
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2 236 postów
  • Rejestracja: 16-czerwca 07

W zasadzie zgadzam się z Umberto. Mnie jednak nie daje spokoju coś innego. Na tym forum wiele razy wspominane były sztandarowe przykłady odebrania domen osobom fizycznym przez duże firmy/koncerny. Moim zdaniem odebranie takich domen jak piłkanożna.pl (IDN), gogle.pl (oba to czyste generyki) czy mikerowesoft.com (tu również nie było zastrzeżenia takiej nazwy - cóż z tego, że podobna) to ewidentne nadużycie prawa do znaku przez korporacje...


W przypadku domeny piłkanożna.pl sprawa była do wygrania ale rynek był na tyle "młody" i istniała niewystarczajaca ilość informacji na temat prawa własności intelektualnej w oparciu o domeny internetowe, że wiele tego typu domen było przekazywane bez "walki" i stosownej reprezentacji w sądzie.

Ten przykład był o tyle szczególny że słowo "piłka nożna" jest zwrotem potocznym w tej oryginalnehj formie i niepodlega ochronie jako znak towarowy.




Po pierwsze: urząd patentowy powinien odmówić rejestracji znaku towarowego składającego się ze słów pospolitych, takich jak podane w przykładzie. Jednak tak się nie dzieje.

Urząd może uznać ochronę takiego znaku, ale ochrona z góry będzie tylko częściowa.


Nie może. Jako osoba interesująca się prawem, powinieneś wiedzieć że określenie opisowe nie może służyć jako znak towarowy.
Musi istnieć element wyróżniajacy który w przypadku słów pospolitych czy zwrotów potocznych nie istnieje.

#36
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

Urząd może uznać ochronę takiego znaku, ale ochrona z góry będzie tylko częściowa.




Nie może. Jako osoba interesująca się prawem, powinieneś wiedzieć że określenie opisowe nie może służyć jako znak towarowy.
Musi istnieć element wyróżniajacy który w przypadku słów pospolitych czy zwrotów potocznych nie istnieje.

No ale mówimy o przypadku, gdzie urząd zarejestrował znak towarowy oparty o prostą frazę. A co jeśli fraza jest w języku angielskim np. "Good Doors" (Dobre Drzwi)? Jeśli komuś się uda zarejestrować taką frazę po polsku lub angielsku, to ja twierdzę, że z mocy prawa, ochrona będzie częściowa, nie może dotyczyć normalnego i zgodnego z tradycją słowną wykorzystania.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#37
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2 236 postów
  • Rejestracja: 16-czerwca 07

A co jeśli fraza jest w języku angielskim np. "Good Doors" (Dobre Drzwi)? Jeśli komuś się uda zarejestrować taką frazę po polsku lub angielsku, to ja twierdzę, że z mocy prawa, ochrona będzie częściowa, nie może dotyczyć normalnego i zgodnego z tradycją słowną wykorzystania.


nie rozpatrujemy tu cząstkowych przypadków "a co jeśli..."
Rozumiem że wiekszośc rejestracji w UPRP jest dokonywana w j. Polskim

słowa angielskie za wyjatkiem paru wyjatków nie są słowami potocznymi i mogą byćrejestrowane jako TM tak jak to zrobił Henkel dla mydła ORANGE czy ORANGE dla sieci telefonów.

Polskie określenia opisowe nie podlegają rejestracji.

#38
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-stycznia 09

słowa angielskie za wyjatkiem paru wyjatków nie są słowami potocznymi

Tu bym się nie zgodził. Czy znasz jakąś wykładnię przepisów odnośnie potocznych słów angielskich? Bo język angielski jest językiem znanym i powszechnie znanym (rozumie go ponad 10% społeczeństwa - najprostsze zwroty). Więc skąd teza, że z językiem angielskim jest inaczej?
A jeśli język angielski jest traktowany jak słowa bez znaczenia, to rodzi to znów pole do nadużyć, bo ktoś może rejestrować proste słowa, które są w trakcie zadomawiania się w Polsce. Słowo komputer jest wyrazem prostym, ale słowo computer już teoretycznie nie (nie ma go w słownikach). Słowo weekend też jeszcze nie w każdym słowniku się znajduje. Takich przykładów można podac więcej.
Czy takie pojęcia jak "wifi", "blueray", "bluetooth" itp. podlegają ochronie w Polsce?


Polskie określenia opisowe nie podlegają rejestracji.

Myślę, że można znaleźć przykłady (nie będę ich teraz szukał), gdy ktoś skutecznie zarejestrował znak towarowy złożony z dwóch prostych słów (typu Mennica Warszawska, czy Złote Tarasy - podaję przykłady z głowy, nie wiem, czy akurat te marki sa chronione w UPRP).
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#39
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2 236 postów
  • Rejestracja: 16-czerwca 07

słowa angielskie za wyjatkiem paru wyjatków nie są słowami potocznymi

Tu bym się nie zgodził. Czy znasz jakąś wykładnię przepisów odnośnie potocznych słów angielskich? Bo język angielski jest językiem znanym i powszechnie znanym (rozumie go ponad 10% społeczeństwa - najprostsze zwroty). Więc skąd teza, że z językiem angielskim jest inaczej?
A jeśli język angielski jest traktowany jak słowa bez znaczenia, to rodzi to znów pole do nadużyć, bo ktoś może rejestrować proste słowa, które są w trakcie zadomawiania się w Polsce. Słowo komputer jest wyrazem prostym, ale słowo computer już teoretycznie nie (nie ma go w słownikach). Słowo weekend też jeszcze nie w każdym słowniku się znajduje. Takich przykładów można podac więcej.
Czy takie pojęcia jak "wifi", "blueray", "bluetooth" itp. podlegają ochronie w Polsce?



Nie wiem której części mojej wypowiedzi nie zrozumiałeś?
Określenia opisowe nie podlegają rejestracji jako znaki towarowe i mówimy tu o języku polskim ponieważ jak zapewne się domyślasz Polska operuje tym językiem a nie angielskim. Istnieje parę wyjątków gdzie słowa angielskie pokrywaja się z językiem polskim (np. bar, sex, pub etc.) Ale ogólnie rzecz biorąc UPRP nie ma żadnej wykładni przepisów dotyczacych j. Angielskiego bo taki w polsce nie obowiazuje.

Słowo komputer jest sposzczeniem słowa computer i nie kwalifikuje się jako uniwersalny przykład do czegoś co tu próbujesz udowodnić.

co do wifi, bluray czy bluetooth ....to chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz... :lol:
WiFi jest to znak towarowy zarejestrowany przez Wi-Fi Alliance
BluRay (nie blueray) - jest znakiem towarowym Blu-ray Disc Association. "e" zostało umyślnie wyciągnięte aby umożliwić rejestrację znaku towarowego (ponieważ blue ray oznacza niebieską smugę i jest to okreslenie opisowe)
Bluetooth - jest znakiem towarowym Telefonaktiebolaget L M Ericsson

Te zwroty są chronione klasami nicejskimi zarejestrowanymi we własnych krajach i nie podlegają rejestracji w Polsce.
Są chronione automatycznie jako klasy nicejskie.


Polskie określenia opisowe nie podlegają rejestracji.

Myślę, że można znaleźć przykłady (nie będę ich teraz szukał), gdy ktoś skutecznie zarejestrował znak towarowy złożony z dwóch prostych słów (typu Mennica Warszawska, czy Złote Tarasy - podaję przykłady z głowy, nie wiem, czy akurat te marki sa chronione w UPRP).


Myślę że nie ma takich przykładów, chyba że mylisz pojęcie znaku słowno-graficznego ze słownym znakiem towarowym. Możesz zarejestrować logo + nazwe + klase, ale nie słowo.
Nie wiem czy moge napisać prościej że okreslenia opisowe nie podlegają ochronie jako znaki towarowe

Użytkownik MisUszatek edytował ten post 02 marca 2009 - 02:11


#40
sinsin

sinsin

    Praktyk

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 106 postów
  • Rejestracja: 06-maja 08

Myślę że nie ma takich przykładów, chyba że mylisz pojęcie znaku słowno-graficznego ze słownym znakiem towarowym. Możesz zarejestrować logo + nazwe + klase, ale nie słowo.
Nie wiem czy moge napisać prościej że okreslenia opisowe nie podlegają ochronie jako znaki towarowe


No tak ale przecież w przypadku sporów o domeny internetowe sprowadza się to jednego. jest wiele znaków słowno-graficznych w których słowa są pospolite i korzystają one z ochrony. Pamiętajmy jednak w tej dyskusji że cybersquatting to nie tylko znaki towarowe!

Może dotyczyć również prawa do firmy ( ochrona z kodeksu cywilnego), nazwy przedsiębiorstwa ( nieuczciwa konkurencja), ochrony z prawa prasowego a nawet moim niekiedy autorskiego.

Użytkownik sinsin edytował ten post 04 marca 2009 - 10:05






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych