Skocz do zawartości

Cybersquatting - nadużycie czy uczciwe zarabianie na dobrym pomyśle?Czy oczernianie cybersquatterów jest słusznie?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
86 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Czym jest cybersquatting? (127 użytkowników oddało głos)

Czym w/g Ciebie jest cybersquatting?

  1. Uczciwym zarabianiem na pomyśle i pierwszeństwie (46 głosów [36.22%])

    Procent z głosów: 36.22%

  2. Nadużyciem i złamaniem prawa (24 głosów [18.90%])

    Procent z głosów: 18.90%

  3. Trudno orzec, to zależy od konkretnego przypadku (57 głosów [44.88%])

    Procent z głosów: 44.88%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#41
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07

CYTAT(MisUszatek @ pon, 02 mar 09) Dołączona grafikaMyślę że nie ma takich przykładów, chyba że mylisz pojęcie znaku słowno-graficznego ze słownym znakiem towarowym. Możesz zarejestrować logo + nazwe + klase, ale nie słowo.
Nie wiem czy moge napisać prościej że okreslenia opisowe nie podlegają ochronie jako znaki towarowe

No tak ale przecież w przypadku sporów o domeny internetowe sprowadza się to jednego. jest wiele znaków słowno-graficznych w których słowa są pospolite i korzystają one z ochrony. Pamiętajmy jednak w tej dyskusji że cybersquatting to nie tylko znaki towarowe!

Może dotyczyć również prawa do firmy ( ochrona z kodeksu cywilnego), nazwy przedsiębiorstwa ( nieuczciwa konkurencja), ochrony z prawa prasowego a nawet moim niekiedy autorskiego.



jaka ochrona prawa prasowego? autorskiego? kodeks cywilny? prawa do firmy? :)
...czy ty na pewno odpisujes na wlasciwy post?

...masz chociaz blade pojecie co to jest cybersquatting?


Cybersquatting (also known as domain squatting), according to the United States federal law known as the Anticybersquatting Consumer Protection Act, is registering, trafficking in, or using a domain name with bad faith intent to profit from the goodwill of a trademark belonging to someone else. The cybersquatter then offers to sell the domain to the person or company who owns a trademark contained within the name at an inflated price.

The term is derived from "squatting," which is the act of occupying an abandoned or unoccupied space or building that the squatter does not own, rent or otherwise have permission to use. Cybersquatting however, is a bit different in that the domain names that are being "squatted" are (sometimes but not always) being paid for through the registration process by the Cybersquatters. Cybersquatters usually ask for prices far greater than that at which they purchased it. Some cybersquatters put up derogatory remarks about the person or company the domain is meant to represent in an effort to encourage the subject to buy the domain from them. Others post paid links via Google, Yahoo, Ask.com and other paid advertising networks to the actual site that the user likely wanted, thus monetizing their squatting. As with many controversial issues, some argue that the dividing line of cybersquatting is difficult to draw, or that the practice is consistent with a capitalistic and free market ethos.

Cybersquatting is one of the most loosely used terms related to domain name intellectual property law and is often incorrectly used to refer to the sale or purchase of generic domain names such as example.com.



Ekspert

Ekspert
  • Advert
  • Rejestracja: --

#42
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

(...)i mówimy tu o języku polskim ponieważ jak zapewne się domyślasz Polska operuje tym językiem a nie angielskim.

Nie jest to prawdą. W Polsce operuje się najczęściej:
a) językiem polskim
:) językiem angielskim
c) językiem niemieckim
d) językiem rosyjskim
e) językiem francuskim

Zwroty z języka angielskiego, które jeszcze nie weszły do słowników są już powszechnie znane. Nie chce mi się szukać wielu przykładów, ale chociażby: laptop, notebook. Jeśli to słabe przykłady lub być może już można je znaleźć w słowniku, to pewnei bez trudu sam znajdziesz takie słowa. Można by rzec, że są to już wyrazy polskie - są stosowane POWSZECHNIE. ;)


Ale ogólnie rzecz biorąc UPRP nie ma żadnej wykładni przepisów dotyczacych j. Angielskiego bo taki w polsce nie obowiazuje.

Owszem, obowiązuje, na zasadzie powszechnego (prawie) używania. Język kaszubski, góralski itp. również nie są identyczne z językiem polskim, a mimo to, proste frazy z tych dialektów powinny być chronione.


Słowo komputer jest sposzczeniem słowa computer i nie kwalifikuje się jako uniwersalny przykład do czegoś co tu próbujesz udowodnić.

Ale ja nie mówię o słowie komputer, ale o źródle, czyli "computer". Czy można w Polsce zarejestrować znak towarowy "Super Computer" ? ;)


co do wifi, bluray czy bluetooth ....to chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz...

Tak, tu się rozpędziłem. Nie sądziłem, że są to znaki towarowe firm. Wydawało mi się, że słowa te zostały użyte przez organizacje techniczne (standaryzujące), które wprowadzają niektóre standardy techniczne.
No ale chyba są takie wyrazy zagraniczne, nieobecne w polskich słownikach, które już są znane ludziom. Według mnie spełniają one definicję słów prostych.


Myślę że nie ma takich przykładów, chyba że mylisz pojęcie znaku słowno-graficznego ze słownym znakiem towarowym. Możesz zarejestrować logo + nazwe + klase, ale nie słowo.

Czy mógłbyś rozwinąć tę kwestię? Jeśli ktoś rejestruje właśnie znak słowno-graficzny, to w jakim sensie ochronie podlega fraza słowna np. "Super Computer" albo "Extra Computer" albo "Computers Centre"?


Nie wiem czy moge napisać prościej że okreslenia opisowe nie podlegają ochronie jako znaki towarowe

Ale w przypadku znaków słowno-graficznych, już jest to możliwe, czy tak?


Co do postu Sinsin'a to ma On rację, gdyż ochronie podlega również to wszystko co nie jest rejestrowane w URPR, ale zostało uzyte przez inne podmioty.
Jeśli ktoś nazwał swoją sieć sklepów np. "Krysiliczek" to nawet jeśli nie zarejestruje takiego znaku towarowego, to ma prawo do ochrony. Z tym, że nie jest to już ochrona z automatu (jaką daje rejestracja ZT), ale niemiej jednak, tak jak w przypadku emisji dowolnego dzieła sztuki, wypuszczenie w świat pewnej nazwy powoduje pewne prawa do tej nazwy. Ale oczywiście wtedy należy udowodnić, że nazwa ma znaczenie w jakimś regionie lub na całym terytorium państwa.
Bo przecież oprócz oznaczenie ® mamy również ™, które oznacza, że znak towarowy, choć nie zarejestrowany, to jednak jest chroniony przez prawo. Czy się mylę?

Użytkownik domainersclub edytował ten post 05 March 2009 - 04:51

DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#43
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07

Nie jest to prawdą. W Polsce operuje się najczęściej:
a) językiem polskim
:) językiem angielskim
c) językiem niemieckim
d) językiem rosyjskim
e) językiem francuskim


...no to idz kolego do urzedu i zalatw sobie cokolwiek poslugujac sie francuskim. Powodzenia ci zycze ;)



Ale ogólnie rzecz biorąc UPRP nie ma żadnej wykładni przepisów dotyczacych j. Angielskiego bo taki w polsce nie obowiazuje.


Owszem, obowiązuje, na zasadzie powszechnego (prawie) używania. Język kaszubski, góralski itp. również nie są identyczne z językiem polskim, a mimo to, proste frazy z tych dialektów powinny być chronione.


Ostatnio jak bylem w Polsce, jezykiem urzedowym byl Polski. Ale tak jak napisalem, jak dla mnie to mozesz rozmawiac z urzednikami chocby po Chinsku.

Tak na marginesie nie ma jezyka goralskiego, jest dialekt albo gwara.



Słowo komputer jest sposzczeniem słowa computer i nie kwalifikuje się jako uniwersalny przykład do czegoś co tu próbujesz udowodnić.
Ale ja nie mówię o słowie komputer, ale o źródle, czyli "computer". Czy można w Polsce zarejestrować znak towarowy "Super Computer" ? ;)


Mozna, nie jest to okreslenie opisowe i dla wielu klas moze byc rejestrowane



co do wifi, bluray czy bluetooth ....to chyba nie bardzo wiesz o czym piszesz...

Tak, tu się rozpędziłem. Nie sądziłem, że są to znaki towarowe firm. Wydawało mi się, że słowa te zostały użyte przez organizacje techniczne (standaryzujące), które wprowadzają niektóre standardy techniczne.
No ale chyba są takie wyrazy zagraniczne, nieobecne w polskich słownikach, które już są znane ludziom. Według mnie spełniają one definicję słów prostych.

Myślę że nie ma takich przykładów, chyba że mylisz pojęcie znaku słowno-graficznego ze słownym znakiem towarowym. Możesz zarejestrować logo + nazwe + klase, ale nie słowo.

Czy mógłbyś rozwinąć tę kwestię? Jeśli ktoś rejestruje właśnie znak słowno-graficzny, to w jakim sensie ochronie podlega fraza słowna np. "Super Computer" albo "Extra Computer" albo "Computers Centre"?

Nie wiem czy moge napisać prościej że okreslenia opisowe nie podlegają ochronie jako znaki towarowe

Ale w przypadku znaków słowno-graficznych, już jest to możliwe, czy tak?


....mam wrazenie jakbym rozmawial z daltonista na temat glebi pomaranczy w obrazach Klimta.
Kolejny raz pokazujesz ze nie znasz lub nie rozumiesz pewnych pojec ale twardo uzywasz ich w polemice.

Slowo w okresleniu opisowym jako takie nie podlega ochronie w znaku slowno-graficznym. Znask slowno graficzny chroni sposob zapisania danego slowa lub uzycie go w polaczeniu z logo. NIE CHRONI SLOWA / OKRESLENIA OPISOWEGO.

ostatni raz tlumacze....

mozesz zarejestrowac slowo WAKACJE jako znak slowno-graficzny (logo lub specjalna czcionka) i ta forma zostaje wpisana w UPRP. Dalej wszyscy moga uzywac wakacje ale nie moga sprzedawac produktu / serwisu z wizerunkiem slowa WAKACJE w formie zapisanej w UPRP

Oczywiscie samo slowo jako znak towarowy slowny nie podlega rejestracji

#44
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

...no to idz kolego do urzedu i zalatw sobie cokolwiek poslugujac sie francuskim. Powodzenia ci zycze ;)

Jeśli urzędnik zna język obcy to nie powinno być problemu. Poza tym, im niżej język znajduje się na mojej liście, tym mniej osób się nim posługuje. Po francusku to będzie problem, ale po angielsku lub rosysjku, to nie powinno być problemu (rosyjski znają pewnie wszyscy starsi urzędnicy).
Poza tym nie jest ważne czy urzędnik zna jakiś język, tylko czy zna dane słowo. Słowo "compact disc" czy notebook może być znane 80% Polaków, nawet jeśli nie znają oni biegle angielskiego.


Ostatnio jak bylem w Polsce, jezykiem urzedowym byl Polski. Ale tak jak napisalem, jak dla mnie to mozesz rozmawiac z urzednikami chocby po Chinsku.

A kto mówi, że jest inaczej? Czy nie rozumiesz sformułowania "wyrażanie znane powszechnie"?
Ketczup też nie był wyrazem polskim, lecz zanim pojawił się w słownikach, był używany dość powszechnie jako "ketchup".

Tak na marginesie nie ma jezyka goralskiego, jest dialekt albo gwara.

Czepiasz się. Pisałem też o dialekcie. Rozumiem różnicę - znów Ci przypominam, że w mowie potocznej nie ma potrzeby nadużywania hiperpoprawności definicyjnej. Dlatego możemy tu sobie pisać o "języku góralskim" bo będzie to znaczyć to samo co "gwara góralska". Jeśli natomiast popełnisz artykuł z zakresu językoznawstwa, to oczywiście należy tam używać ścisłych hermetycznych wyrażeń z danej dziedziny :)


Mozna, nie jest to okreslenie opisowe i dla wielu klas moze byc rejestrowane

Jakto "super compuer" nie jest opisowe? Przecież znaczy tyle co "nadzwyczajny komputer". ;)
I co ciekawe, prawdopodobnie 90% Polaków zrozumie to określenie opisowe.


...mam wrazenie jakbym rozmawial z daltonista na temat glebi pomaranczy w obrazach Klimta.

No to albo ja jestem daltonistą, albo Ty mętnie tłumaczysz. A może rozumiemy się, co do kwestii zasadniczych, a tylko moje pytania uściślające wydają Ci się wypływać z mojej negacji twych tez (a tak nie jest). Pytam, by zarysować bardziej ostrą granicę, gdyż twoje wypowiedzi, choć poprawne nie uściślają pewnych problemów.



Kolejny raz pokazujesz ze nie znasz lub nie rozumiesz pewnych pojec ale twardo uzywasz ich w polemice.

Podaj te pojęcia, których nie rozumiem, podaj też różnice międz ystanem faktycznym a tym co mówię. Weź pod uwagę, że mówię skrótowo i używam pojęć w ich potocznym rozumieniu. Ale oczywście może być tak, że czegoś nie wiem. Dlatego właśnie dyskutuję: by się dowiedzieć.
Więc nie złość się, tylko wytłumacz - wtedy każdy zrozumie.


Slowo w okresleniu opisowym jako takie nie podlega ochronie w znaku slowno-graficznym. Znask slowno graficzny chroni sposob zapisania danego slowa lub uzycie go w polaczeniu z logo. NIE CHRONI SLOWA / OKRESLENIA OPISOWEGO.

Mniej więcej to samo powiedziałem. Widocznie nie zrozumiałeś pytania - prosiłem tylko o potwierdzenie, iż się nie mylę.

mozesz zarejestrowac slowo WAKACJE jako znak slowno-graficzny (logo lub specjalna czcionka) i ta forma zostaje wpisana w UPRP. Dalej wszyscy moga uzywac wakacje ale nie moga sprzedawac produktu / serwisu z wizerunkiem slowa WAKACJE w formie zapisanej w UPRP

Bardzo dziękuję za udokładnienie. Tak właśnie tę kwestię rozumiałem, ale chciałem się upewnić, stąd pytanie.
Zauważ, że moje pytanie zawierało postać zgodną z tym co przytoczyłeś, a więc odpowiedź na nie "TAK", zupełnie wystarczyło. Gdybym źle rozumiał twoje wypowiedzi, to zadałbym pytanie, na które musiałbyś odpowiedzieć "nie" ;)


Ale cały czas pozostaje we mnie niepewność, czy masz w tym zakresie 100% rację. Bo nie wiem, czy twoja wiedza płynie z "własnej opinii" czy też może znasz orzeczenia i prawo od strony praktycznej.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#45
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07
zróbmy tak.... nie chce mi się wklejać cytatów i odpowiadać po raz n-ty na te same pytania.
Wybacz że napisze "prosto z mostu" ale jesteś odporny na fakty i brakuje ci podstawowej wiedzy na tematy związane z prawem własności.
Nie czepiałbym się bo każdy gdzieś musi zacząć ale podobno interesujesz się tematyką, a to są podstawy.

Polecam dla uzupełnienia lekturę stron UPRP :)

Jezeli zaś uwarzasz że językiem urzędowym w Polsce jest angielski to polecam Konstytucję RP.
Jak sama nazwa wskazuje język urzędowy to..... łapiesz? I na takiej podstawie są dokonywane orzeczenia i w takim języku komunikujesz się w urzedzie i wtakim języku prowadzona jest dokumentacja. W USA tez na upartego dogadasz sie po hiszpańsku ale żaden dokument czy sprawa nie jest przedstawiony i procesowany w tym języku.

Przytaczasz jako nowy przykład "Compact Disc" gdzie już wpominałem wczesniej. To jest grupa TM, Phillips zarejestrował TM przed 1982 rokiem.
"notebook" to nazwa własna, nie podlega tłumaczeniu, "komputer" to spolszczenie, .... ale to wszystko to są korelacje językowe nie majace nic wspólnego z prawami własności.

Nie chce sie rozpisywać na temat TM / SM itp bo to szeroki temat, i zrozumienie go wymaga przynajmniej podstawowej wiedzy na temat zasad działania Urzędu Patentowego i prawa własnosci intelektualnej.

Obecnie można zastrzec:

- znak słowny
- znak słowno-graficzny (logotyp)
- znak graficzny (sygnet)
- znak przestrzenny
- znak ruchomy

Rzadko zastrzegane, ale możliwe do zastrzeżenia, są - zestawienie kolorystyczne, pojedynczy kolor, znak smakowy lub zapachowy, znak dzwiękowy - pod warunkiem możliwości przedstawienia zapisu nutowego.

Jak widzisz możliwości jest wiele, i większość z nich jest stosowana w marketingu, mediach i reklamie.

Co do 100% racji, to nie ma możliwości aby zastosować jednakową metodę oceny do wszystich domen i nazw. Sam widzisz że raz przytaczasz cudze TM , raz nazwy własne, raz makaronizmy i spolczenia ..... a prawo nie jest sztywne. Moja wiedza ogranicza sie do zastosowania mechanizmów zawartych w prawie własności intelektualnej. Nie jestem prawnikiem ale musiałem zgłebić tą tematykę ze względu na branże w której pracuję i wymagania moich klientów.

Co do 100% ekspertyz konkretnych przypadków polecałbym ci fachowe agencje takie jak PatPol czy wiele innych.
Ogólne metody i reguły są takie jak ci przedstawiłem, ale co do detali , ....polecam specjalistów.

#46
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

ale jesteś odporny na fakty i brakuje ci podstawowej wiedzy na tematy związane z prawem własności.

A to ciekawe, bo zgadzając się z twoim tokiem myślenia, nagle twierdzisz, że mam małą wiedzę. Rozumiem więc, że to co piszesz to nieprawda?

Nie czepiałbym się bo każdy gdzieś musi zacząć ale podobno interesujesz się tematyką, a to są podstawy.

Po prostu nie czytasz tego co piszę, albo doszukujesz się tam treści, których brak.

Jezeli zaś uwarzasz że językiem urzędowym w Polsce jest angielski to polecam Konstytucję RP.

Widzisz! Oto przykład twojej ignorancji. NIE CZYTASZ MOICH POSTÓW!!!!!!
Przeczytaj mój poprzedni post o języku polskim i angielskim. Napisałem tam, że angielski nie jest językiem urzedowym w Polsce. Więc po co to powtarzasz? Nie rozumiesz co się do Ciebie pisze, czy (co bardziej prawdopodobne), przelatujesz tylko chybcikiem po moim tekście i nie czytasz go.


Jak sama nazwa wskazuje język urzędowy to..... łapiesz?

Szkoda, że Ty nie łapiesz co ja piszę.

W USA tez na upartego dogadasz sie po hiszpańsku ale żaden dokument czy sprawa nie jest przedstawiony i procesowany w tym języku.

A gdzie ja mówię o sprawach? Gdzie mówię o dokumentacji urzędowej? Szanuj rozmówców i czytaj uważnie ich posty, bo potem pleciesz 5/10.
Ja twierdzę, że NIEKTÓRE zwroty z języka obcego, znane powszechnie MOGĄ znaleźć się nawet w dokumentacji urzędowej.
Anchois, compact disc itp.


Przytaczasz jako nowy przykład "Compact Disc" gdzie już wpominałem wczesniej. To jest grupa TM, Phillips zarejestrował TM przed 1982 rokiem.

Przyjmijmy, że nie jest to zwrot zastrzeżony, a tylko zwrot opisowy przedmiotu. Sam twierdziłeś, że na zachodzie takie rzeczy można rejestrować. My jesteśmy w Polsce i zapomnijmy na chwilę o zachodzie.


"notebook" to nazwa własna

U nas ta nazwa dotyczy całej klasy komputerów mobilnych (podobnie jak laptop).

"komputer" to spolszczenie

Oj, nie wiedziałem... myślałem, że to może staropolska nazwa liczydła... :)
Gdybyś przeczytał raz jeszcze mój post, to stwierdziłbyś ze zdumieniem, że wiele rzeczy, o których piszesz, to powtórka tego co napisałem ja. Rozumiem, że jesteś zabieganym człowiekiem i nie masz czasu dogłębnie analizowac cudzych treści. Ale wtedy właśnie rodzi się frustracja i zdenerwowanie, bo wydaje Ci się, że ktoś nie rozumie Ciebie.
A ja mam wrażenie, że doskonale rozumiem Ciebie, że wiem o co Ci chodzi. A bierze się to stąd, że bardzo mnie to interesuje i z uwagą staram się czytać to co piszesz.

ale to wszystko to są korelacje językowe nie majace nic wspólnego z prawami własności.

Mają znaczenie, bo wykazuje Ci właśnie, że niektóre obce wyrazy są u nas popularne (później zostają często spolszczone). A jeśli wyraz zagraniczny jest powszechnie stosowany to pasuje do definicji słów powszechnego użytku.


Co do 100% racji, to nie ma możliwości aby zastosować jednakową metodę oceny do wszystich domen i nazw. Sam widzisz że raz przytaczasz cudze TM , raz nazwy własne, raz makaronizmy i spolczenia ..... a prawo nie jest sztywne. Moja wiedza ogranicza sie do zastosowania mechanizmów zawartych w prawie własności intelektualnej. Nie jestem prawnikiem ale musiałem zgłebić tą tematykę ze względu na branże w której pracuję i wymagania moich klientów.

O widzisz, o to mi chodziło. Znasz pewną strukturę prawa, ale nie znasz (jeszcze) dokładnie w szczegółach jak ono zadziała w każdym przypadku.
A tym przypadkiem może być wykazanie przed sądem, że angielskie wyrazy "computer" oraz "centre" są powszechnie znane w Polsce, a więc jeśli ktoś zastrzegł znak towarowy oparty na tych słowach, to zgodnie z literą prawa, takie zastrzeżenie znaku powinno być nie ważne (z mocy prawa).
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#47
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07
Ręce opadają ... :rolleyes:

Ja twierdzę, że NIEKTÓRE zwroty z języka obcego, znane powszechnie MOGĄ znaleźć się nawet w dokumentacji urzędowej.
Anchois, compact disc itp.


Jeszecz raz ... COMPACT DISC to znak towarowy Phillips o klasyfikacji międzynarodowej. NIE MOŻE BYĆ ZAREJESTROWANY BO TO JEST TRADEMARK



Przyjmijmy, że nie jest to zwrot zastrzeżony, a tylko zwrot opisowy przedmiotu. Sam twierdziłeś, że na zachodzie takie rzeczy można rejestrować. My jesteśmy w Polsce i zapomnijmy na chwilę o zachodzie.


Nie można. Masz słowo + klasę. Jezeli chcesz zarejestrować ORANGE i sprzedawać pomarańcze to nigdy ci nikt tego nie zarejestruje. Jeżeli chcesz zarejestrować OGÓRKI i sprzedawać ogórki, to nikt ci tego niezarejestruje. Mało tego nawet jak chcesz kombinować i zgłosićznak słowny na okreslenie opisowe w innej klasie, też ci nikt tego nie przyjmie.

Zobacz na odrzucone zgłoszenia znaku towarowego MIESZKANIE (zgł # 306488) czy KOMPUTERY (zgł # 304983).

Popularne słowa anglojęzyczne mogą być zarejestrowane w niektórych przypadkach jak klasy nie kolidują z charakterem opisowym słowa. Takim przykładem może być tu ORANGE jako mydło toaletowe...
Kategoria i numer ochrony:
TOW: (111) 61825

Taka sama rejestracja w urzedowym jezyku angielskim w UK czy USA nie jest dopuszczalne.
Chyba jasno pokazuje ci to róznice pomiedzy znakami w rodzimym urzedowym i obcym języku.

Jeśli nie to sorry, ....nie mam kompletnei czasu na omawianie tych samych zagadnień w kółko .

#48
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

Ręce opadają ... :rolleyes:

Masz rację, opadają. Ty nie chcesz czytać ze zrozumieniem. Olewasz rozmówcę.



Jeszecz raz ... COMPACT DISC to znak towarowy Phillips o klasyfikacji międzynarodowej. NIE MOŻE BYĆ ZAREJESTROWANY BO TO JEST TRADEMARK

Fragment tekstu, który cytujesz nie mówił NIC o rejestracji słów "compact disc". Fragment ten dotyczył użycia obcojęzycznych sformułowań w pismach urzędowych. Były tam przykłady (m.in. "compact disc"), które wskazywały, że urząd skarbowy może w swym piśmie użyć tego określenia lub np. skrótu od niego (CD) w piśmie do podatnika. Bo polskie "dysk kompaktowy" jest raczej niezrozumiałe a DK już kompletnie nieznane.


Chyba jasno pokazuje ci to róznice pomiedzy znakami w rodzimym urzedowym i obcym języku.

Jeśli nie to sorry, ....nie mam kompletnei czasu na omawianie tych samych zagadnień w kółko .

Zrozumiałem to już wcześniej. Omawiasz te zagadnienia w kółko, bo nie doczytujesz sensu moich pytań. Wiem, że pewnie nie masz czasu, ale usiądź i przeczytaj któryś mój post powtórnie. Zrozumiesz swój błąd. Nie błąd w samym rozumowaniu prawnym (bo ono jest pewnie poprawne), ale błąd w logicznym prowadzeniu dyskusji.

Mimo wszystko twoje posty, poza pewnym chaosem logicznym, zawierają wiele cennych dla mnie informacji i za to jestem Ci wdzięczny.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#49
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07
...ten dokument moze nie wyjasnia niuansów językowych ale daje pełniejszy obraz cybersquattingu na tle obecnych przepisów.

http://winntbg.bg.ag...096/109-117.pdf

Natknałem sietakże na ciekawy artykuł:


Prawa własności do domen internetowych

Autor artykułu: Marcin Prys
Oryginalna wersja

Wokół praw własności do domen internetowych w ostatnim czasie narosło wiele wątpliwości. Brak jest jasnej wykładni zasad, popartych rzeczywistymi przykładami. Niniejszy artykuł jest próbą zebrania dotychczasowych danych dostępnych publicznie, wzbogacony o pewne wnioski sformułowane przez moją skromną osobę. Ponadto, kierując się klarownością i przejrzystością, postanowiłem nie przytaczać zawiłych artykułów Prawa Własności Przemysłowej, a skupić na prostocie.

Tym samym poniższe słowa mają charakter ogólnikowy, precedensowy i zrozumiały dla wszystkich czytelników. Generalnie same zagadnienie praw własności domen jest wielowymiarowe i często uzależnione od wielu zmiennych czynników. W związku z tym cały temat postaram się podzielić na ogólne przypadki.




Cybersquatting


Z definicji cybersquatting?u wynika, że jest to proceder rejestrowania znanych domen zawierających w swej konstrukcji nazwy znanych brand?ów, w celu późniejszej odsprzedaży z wielkim zyskiem. Na dzień dzisiejszy nie ma zestawienie statystycznego, powyższego procederu. Dlatego też niezwykle ciężko jest opierać się na twardych danych, wnioskując bezpośrednio o skali zjawiska. Reasumując, przykładowe domeny siemens.eu, nokia-mobile.eu itd. itp. zawierające bądź jednoznacznie nawiązujące do oznaczenia słowno-graficznego przedsiębiorstwa podpadają pod cybersquatting.

Pomimo tego, że wspominane nazwy internetowe są jednoznaczne jeśli chodzi o ich legalność użytkowania, (czyli możliwości ich utracenia na rzecz właściwego podmiotu) są ciągle rejestrowane. Najprościej rzecz ujmując, to w wielu przypadkach bardzo się opłaca. Sukces bądź porażka, tożsama z utraceniem domeny są uzależnione głównie od osoby odpowiedzialnej w samym podmiocie za przejęcie domeny oraz ewentualnych propozycji cenowych właściciela. O ile na pierwszy czynnik jako prawowity właściciel wpływu się nie ma, o tyle oferta nie może odbiegać w znaczący sposób od rzeczywistości. Za niechlubny przypadek nadmiernej chciwości może służyć domena hsbc.pl, czyli bezpośrednio będąca znakiem identyfikacyjnym renomowanej marki. Właściciel zaproponował sprzedaż domeny za 700 000 złotych. Pomimo tego, że podmiot cechowała duża zasobność finansowa było to żądanie zbyt wygórowane. Domena została odebrana przed Sądem Polubownym ds. domen internetowych, a sam właściciel obarczony kwota postępowania (około 3 000 złotych).


Wartym poruszenia jest również stosunkowo sławne zajście z domeną microsoft.pl. Osoba rejestrująca założyła nawet działalność gospodarczą nawiązującą swoim oznaczeniem do nazwy internetowej. Stanowisko samego Microsoft?u (za pośrednictwem Kancelarii Pawniczej) było od początku do końca jednoznaczne, zmierzające ku bezwarunkowemu odebraniu domeny, co w końcu się udało. Tak jak we wcześniejszym przypadku pozwany poniósł opłaty postępowania.

Czytając powyższe słowa można zadać sobie pytanie, jak to było z domeną orange.pl. Dlaczego ta nie została odebrana, skoro w nazwie istnieje oznaczenie należące do renomowanej marki. Otóż przypadek z siecią telefonii komórkowej jest diametralnie inny i w swej istocie rozbieżny z pojęciem cybersquatting?u. Mianowicie wcześniejszym właścicielem orange.pl była Agencja Reklamowa, która była zarejestrowanym podmiotem prowadzącym działalność zarobkową. W jakimkolwiek momencie nie mogło być mowy o tym by rejestrując domenę w perspektywie najbliższego czasu przedsiębiorstwo nastawiało się tylko i wyłącznie na sprzedaż nazwy. Tym samym jako odrębny i niezależny podmiot, działający w sposób ciągły nie łamało w żaden sposób prawa do używania przywoływanego oznaczenia, a tym bardziej nie działało w złej wierze.

By umiejętnie zidentyfikować zajście określane mianem cybersquatting?u należy również mieć na uwadze poniższe czynniki:

* Istnieje wpis w Urzędzie Patentowym RP, czyli znaku słowno-graficznego zawierającego się w rejestrowanej nazwie internetowej
* Istnieje wpis w bazie Madrid Express (bazy chronionych własności intelektualnych)
* Pod domeną nie ma nic bądź jest oferta sprzedaży
* Sama oferta odsprzedaży jest traktowana jak prowadzenie działalności zarobkowej, a w konsekwencji uznanie rejestracji za cybersquatting

Należy również nadmienić, że obecna polityka NASK?u jak i EurId?u zmierza w sposób sukcesywny do ograniczenia zjawiska cybersquatting?u poprzez okresowo kontrole zgodności i praw do używania konkretnych oznaczeń.



Nieuczciwa konkurencja

Pod termin nieuczciwej konkurencji podpadają wszelkie działania, które polegają na wprowadzeniu internautów w błąd poprzez nazwę internetową. W ujęciu bardziej obrazowym jest to pośrednie korzystanie z ogólnej znajomości marki wśród społeczeństwa poprzez niedokładną nazwę internetową.

Przez pojęcie ?niedokładna? rozumie się wszelkiego typu literówki, zbliżone właściwości fonetyczne czy też dodanie polskich znaków, które w sposób świadomy i celowy wprowadzają w błąd użytkowników internetu.

Bardzo dobrymi przykładami domen, które w oczywisty sposób naruszały zasadę uczciwej konkurencji są; nekermann.pl, neckermann.pl, nekerman.pl. Przedsiębiorca prowadzący biuro podróży, a więc działający w tej samej branży co Neckermann Polskie Biuro Podróży Sp. Z o.o. rejestrując powyżej wymienione nazwy świadomie wprowadzał w błąd klientów, sugerując w sposób bezpośredni związek bądź bycie ogólnie znanym biurem.

Podsumowując, za główny czynnik służący jako fundament odebrania domen była uzasadniona możliwość wprowadzania w błąd potencjalnych klientów właściwego biura. Dodatkowo uwzględniając, że strona www tym samym domena jest jednym ze znaków identyfikacyjnych przedsiębiorstw i podlega ochronie prawnej. Nazwy zostały odebrane, a pozwany obciążony kosztami postępowania.

Kolejnym przypadkiem wartym odnotowania jest domena komputrnix.pl, czyli bezpośrednio nawiązująca do ogólnie znanego sklepu komputerowego działającego w sieci ? komputronik.pl. Rejestrujący sporną domenę działał w przeświadczeniu świadomego wykorzystania istniejącego brandu, zakładając nawet działalność gospodarczą i sklep internetowy oferujący podzespoły komputerowe. Sprawa trafiła do Sądu Polubownego ds. domen internetowych, a na niekorzyść Pozwanego świadczył również fakt, iż umieścił ofertę sprzedaży domeny na portalu aukcyjnym Allegro.pl z adnotacją, że nazwa bezpośrednio nawiązuje do już istniejącego podmiotu co jest równoznaczne z odpowiednią promocją. Wynik był jak najbardziej do przewidzenia to jest domena została odebrana, a pozwany obciążony kosztami postępowania.

Ponadto należy przywołać przypadki z różnymi TLD. W ogólnym rozrachunku ma to istotne znaczenie i nie może być w żaden sposób pominięte. W odniesieniu do 4funtv.pl i 4fun.tv, gdzie spółka 4FUN.TV poddała (słusznie zresztą) w wątpliwość legalność użytkowania domeny .pl, można z powodzeniem wnioskować, iż wszelkie próby rejestracji tudzież wykorzystywania podobnych domen są w dużej mierze skazane na porażkę i zbędne koszty.

Podsumowując, rejestrując wszelkie domeny, które w znacznym stopniu nawiązują do już istniejących podmiotów, jest traktowane jednoznacznie jako nieuczciwa konkurencja. Drugorzędną kwestią jest to, czy sama domena jest już używana czy wskazuje na pustą stronę. Pod uwagę brana jest wstępnie potencjalna ewentualność i to ona ma w dalszym etapie znaczenie. Wyznacznikiem omawianych wyżej sporów jest, jak zostało już wielokrotnie wspomniane, potencjalne uczucie konfuzji wśród klientów. Dodatkowo należy zaznaczyć, że same pojęcie nieuczciwej konkurencji jest wielowymiarowe. Przywoływane przykłady poruszają tylko powierzchownie zagadnienie ze względu na to, że domeny nekermann.pl, komputronix.pl i 4funtv.pl w dużej mierze już na wstępie determinują sposób ich przeznaczenia. Sam spór przebiegał by po innej linii jeżeli podobne nazwy internetowe były wykorzystywane przez podmioty działające w całkowicie innych branżach, nie wiążące się ze sobą w żaden bezpośredni sposób.


Frazy potoczne

Czytając wszelkie powyższe przypadki, siłą rzeczy nasuwa się pytanie, ?czy każda domena jest do zabrania??, ?czy rejestrując domenę pralki.pl, ktoś kto ma firmę Pralki Automatyczne sp. Z o.o. może ją ot tak zabrać ??. Oczywiście nie.

Wartym przytoczenia jest przypadek domeny przegladsportowy.pl, czyli równocześnie tytuł jednego z ogólno polskich dzienników sportowych. Wynik postępowania przed Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych pozwolił w efekcie na dalsze użytkowanie nazwy internetowej przez jej wcześniejszego właściciela. Kluczowymi argumentami podczas postępowania były podniesione aspekty powszechności używania frazy przegląd sportowy.

Kolejny, jednakże zgoła inny przypadek to domena piłkanożna.pl, fraza jak najbardziej powszechna. Tym razem odebrana. U podstaw takiej decyzji odpowiedniego organu było właściwie tylko i wyłącznie samo zachowanie właściciela domeny, który w sposób dość kontrowersyjny domagał się udziału z wpływów czasopisma Piłka Nożna wersji on-line. Takie postępowanie zostało w sposób oczywisty zinterpretowane jako działanie w złej wierze, co poniosło za sobą konsekwencje w postaci odebrania domeny.

Upraszczając, w przytoczonych sprawach można wyróżnić dwa zasadnicze aspekty. Pierwszy to ochrona przed odebraniem domen zawierających słowa potoczne, a z drugiej strony piętnujące zdecydowanie działanie w złej wierze.



Inne

Zamykając omawianie najpowszechniejszych przypadków należy wspomnieć o domenach zawierających skróty oraz będące nazwami zagranicznych podmiotów.

Najodpowiedniejszym przykładem będzie nazwa hdf.pl. Firma HDF Sp. z o.o. zarzuciła podmiotowi ZEMAN Hale Dachy Fasady Sp. z o.o., będącego jednocześnie właścicielem spornej domeny. HDF wnosił, że jest łamane prawo wyłączności na używanie znaku słowno-graficznego, zastrzeżonego w Urzędzie Patentowym RP oraz zachodzi możliwość nieuczciwej konkurencji. Pozew został oddalony. Zasadniczo z trzech powodów, przede wszystkich znaczenie miała data. Rejestracja miała miejsce wcześniej aniżeli HDF rozpoczęło swoją działalność. Domena hdf.pl odpowiada skrótowi, który jest istotą działalności podmiotu hale, dachy, fasady. Po trzecie obydwa przedsiębiorstwa działają w całkiem innych branżach, a więc nie zachodzi możliwość wprowadzania klientów w błąd.

Częstym procederem jest rejestracja domen zagranicznych podmiotów z nadzieją, że gdy wejdą na polski rynek wykażą się inicjatywą przy kupnie domeny. Podobnie jak w przypadku cybersquatting?u (pod który termin zresztą omawiana sytuacja podchodzi) domeny przejmowane są na tych samych zasadach. Tak, więc działanie w złej wierze tudzież ograniczanie dostępu do rynku on-line przez rejestrację nazwy ccTLD(czyli .pl). Takie nazwy odbierane są w sposób bezwarunkowy.


Podsumowanie

Zmierzając ku końcowi, należy również mocno podkreślić, że w wielu przypadkach spornych zasadnicza role ma samo zachowanie obydwu stron. To jest, w jakim celu nabywają domeny, czy działają w sposób mówiąc kolokwialnie złośliwy i tym podobny. Za dowody służą bardzo często wiadomości e-mail oraz wydruki z for dyskusyjnych. Ma to często decydujące znaczenie, służące tym samym jako punkt wyjściowy do dalszego rozpatrywania sprawy pod kątem czysto prawnym.

Treść artykułu porusza całe zagadnienie w sposób skrajnie lakoniczny i nie może być traktowane w sposób aksjomatyczny. Istotą jest raczej wprowadzenie w kwestię spornych domen, przystępne dla każdego. By formułować daleko idące wnioski należało by zapoznać się wnikliwie z Prawem Własności Przemysłowej, ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz wybranymi artykułami Kodeksu Cywilnego. Wszystkie omawiane kwestie sporne oraz stanowiska stron są wybiórcze i prezentowane jako wycinek nie naświetlający złożoności.



Autor:
Marcin Prys


Użytkownik MisUszatek edytował ten post 08 March 2009 - 22:35


#50
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

...ten dokument moze nie wyjasnia niuansów językowych ale daje pełniejszy obraz cybersquattingu na tle obecnych przepisów.

No widzisz, pojawia się nieścisłość w twojej wypowiedzi, gdyż wskazane przez Ciebie teksty mówią coś zgoła innego o znakach graficzno-słownych. Zwłaszcza ten pierwszy artykuł wyraźnie wskazuje, że w przypadku znaków graficzno-słownych ochronie podlega zarówno fraza słowna jak i forma graficzna. A więc przytoczony przez Ciebie przypadek zastrzegania znaku "Wakacje" mógłby dojśc do skutku ale nie w przypadku znaku słowno-graficznego, ale w przypadku tylko znaku graficznego.
Tak przynajmniej można zrozumieć z tych tekstów.

Pomijając jednak tę kwestię (czysto techniczną przecież), stoję na stanowisku, zawartym w Manifeście, że cybersquatterzy mają swoje prawo do zarobku i to zgodnie z dziś obowiązującym prawem.
Ciekawi mnie czy któryś prawnik podjąłby się przeprowadzenia profesjonalnie takiej linii obrony bazując na tezach z manifestu wspartych odpowiednią praktyką prawniczą? :)
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#51
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07

No widzisz, pojawia się nieścisłość w twojej wypowiedzi, gdyż wskazane przez Ciebie teksty mówią coś zgoła innego o znakach graficzno-słownych. Zwłaszcza ten pierwszy artykuł wyraźnie wskazuje, że w przypadku znaków graficzno-słownych ochronie podlega zarówno fraza słowna jak i forma graficzna. A więc przytoczony przez Ciebie przypadek zastrzegania znaku "Wakacje" mógłby dojśc do skutku ale nie w przypadku znaku słowno-graficznego, ale w przypadku tylko znaku graficznego.
Tak przynajmniej można zrozumieć z tych tekstów.

Uwierz mi tak nie jest. Nie wierz mi na słowo...skontakuj się z autorem lub jakimkolwiek mecenasem arbitrażowym z izby orzeczniczej PIIiT, i zapytaj czy rejestracja znaku słowno - graficznego "WAKACJE" ochroni cie przed używaniem przez innych tego słowa :)

Chodzi mi oczywiscie o WAKACJE jako czaswypoczynku, nie soczek, czy jakieś inne interpretacje.

Użytkownik MisUszatek edytował ten post 09 March 2009 - 01:37


#52
kulesz2

kulesz2

    Stażysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 72 postów
  • Rejestracja: 25-January 08
Wedlug mnie dla kazdego domainera cybersquatting JEST przestepstwem. Nie dlatego, że mozna wywalic grube pieniadze na adwokatow i latac po sadach. Cybersquatting to rak, ktory psuje nam opinie i ktory powoduje ze przez duza czesc przedsiebiorcow jestesmy postrzegani jako cwaniaczki, spekulanci i oszusci. Sam kilka bledow z domenami w zyciu popelnilem (jak kazdy z nas), ale w miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..

#53
Alex

Alex

    Multimedia | Marketing

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2234 postów
  • Rejestracja: 16-June 07

...miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..


jakby ten rynek przyrównać do dziecka to wyglądałoby prawdopodobnie tak :)

Dołączona grafika

#54
zyzaczek

zyzaczek

    Praktyk

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 226 postów
  • Rejestracja: 01-January 09
BAUhahaha , niemogłem , <ok>
singiele.pl,filolog.net.pl,kredyciarnia.pl,mobilexxx.pl,nachorwacje.pl,taniedvd.pl,medoffice.pl,hostingdarmo.pl
Polski Katalog Domen - DomainDirectory.pl

#55
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

Wedlug mnie dla kazdego domainera cybersquatting JEST przestepstwem.

Opierasz się na jakimś proroctwie, wierze, wróżbach, przekazie od kosmitów, czy też swoje przekonanie budujesz na jakichś specjalnych fundamentach.

Nie dlatego, że mozna wywalic grube pieniadze na adwokatow i latac po sadach.

Sądy są od tego, by zaprowadzać sprawiedliwość i rozstrzygać (sprawiedliwie) spory.

Cybersquatting to rak, ktory psuje nam opinie i ktory powoduje ze przez duza czesc przedsiebiorcow jestesmy postrzegani jako cwaniaczki, spekulanci i oszusci.

Od kiedy to w kapitalizmie spekulant i "cwaniaczek" to coś złego? Czy to nie aby retoryka czasów PRL? Może więc wprowadźmy kartki na domeny, albo reglamentujmy je w ten sposób, że każdy może kupić tylko 1. A może każdemu przypiszemy jedną domenę wygenerowaną z losowych znaków (albo numer dowodu osobistego kropka pl)?
BIZNES polega na tym, że kupuje się tanio (bo ma się wiedzę, możliwości lub talent) a sprzedaje DROGO. To oczywiście spekulacja, ale na wolnym rynku każdy "spekuluje". A wolny rynek ma te spekulacje trzymać w ryzach konkurencji.



Sam kilka bledow z domenami w zyciu popelnilem (jak kazdy z nas), ale w miare zaglebiania sie w rynek wzrasta przekonanie o obowiazku dbania o nasze raczkujace dziecko..

Jakie dziecko? To jest biznes a nie jakieś przedszkole!
To może namówimy firmę Pepsico, by tak drogo nie wyceniała swoich napojów? W końcu spekuluje tym jakże cennym trunkiem, bo ma 100% monopol na swój wyrób i markę.

Ja rozumiem tych co lubią socjalizm i komunizm. Możemy sobie nawet tu porozmawiać o tym, czy te systemy są lepsze czy gorsze. Ale jeśli już głosimy, że mamy kapitalizm i wolny rynek, to do licha, niech on będzie wolny.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#56
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

Uwierz mi tak nie jest. Nie wierz mi na słowo...skontakuj się z autorem lub jakimkolwiek mecenasem arbitrażowym z izby orzeczniczej PIIiT, i zapytaj czy rejestracja znaku słowno - graficznego "WAKACJE" ochroni cie przed używaniem przez innych tego słowa :mad:

Chodzi mi oczywiscie o WAKACJE jako czaswypoczynku, nie soczek, czy jakieś inne interpretacje.

Czyli reasumując: jeśli np. firma X dokona rejestracji znaku słowno-graficznego (słowo "Traevica" wpisane w prostokąt), to każdy może sobie kupić domenę traevica.pl i nie narusza tym praw firmy X bo rejestracja znaku słowno-graficznego nie chroni samego słowa, a tylko całą kompozycję? Czy tak? Czy jednak rejestracja znaku słowno-graficznego rozciąga też jakąś ochronę nad samym słowem (frazą słowną)?
Czy też to o czym mówisz dotyczy wyłącznie znaków, w których zawarte jest słowo pospolite (jak WAKACJE, MLEKO, WODA itp.)?
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#57
umberto

umberto

    .za.je.bi.sc.ie(tm)

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 6985 postów
  • Rejestracja: 03-January 08

Ja rozumiem tych co lubią socjalizm i komunizm. Możemy sobie nawet tu porozmawiać o tym, czy te systemy są lepsze czy gorsze. Ale jeśli już głosimy, że mamy kapitalizm i wolny rynek, to do licha, niech on będzie wolny.


nie znasz pojęcia "wolność"

Wolność jednego człowieka czy podmiotu konczy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka vel. podmiotu. Wolność to nie anarchia i "róbta co chceta". A więc gdy wchodzisz komuś w szkodę, to już nie jest wolność.

Użytkownik umberto edytował ten post 22 March 2009 - 09:31


#58
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

nie znasz pojęcia "wolność"

To oczyswiste kłamstwo. Nie znasz mnie, więc skąd wiesz, czy nie znam pojęcia wolności?
Znam wręcz chyba doskonale, bo to główny temat, który mnie interesuje i który jest ciągle przeze mnie rozważany we wszelkich dyskusjach.


Wolność jednego człowieka czy podmiotu konczy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka vel. podmiotu. Wolność to nie anarchia i "róbta co chceta". A więc gdy wchodzisz komuś w szkodę, to już nie jest wolność.

W takim razie, wszystkie koncerny, które zarejestrowały patenty, znaki towarowe itp. prawa, wykonały zamach na wolność innych ludzi, gdyż teraz ja nie mogę sobie nazwać swojego napoju Pepsi-Herbatka, bo słowo Pepsi jest zarejestrowane.

Mam wrażenie, że rozpędziłeś się z tym promowaniem "wolności", bo zdajesz się sam nie rozumieć, gdzie kończy się a gdzie zaczyna cudza wolność.
Wygląda na to, że posługujesz się utartymi schematami myślenia i wyobrażasz sobie, że gwarantem wolności jest prawo pisane. Nic bardziej mylnego. Prawo już od dawna nie dba o wolność ludzi. Często za to jest robione pod publikę lub na zlecenie kogoś, kto może lobbować w jakiejś sprawie.

Zakupienie domeny pepsi.pl nie odbiera nikomu wolności. Pepsico jak produkowała swoje napoje tak nadal może to robić. Ani jedna butelka mniej nie zostanie kupiona z powodu tego, że ktoś posiada sobie domenę pepsi.pl.
Skoro każdy pomysłodawca może chronić pierwszeństwo swoich pomysłów poprzez rejestrację patentu lub znaku towarowego, to znaczy, że jeśli ktoś wpadnie na pomysł, że domena pepsi.pl to dobre narzędzie marketingu, to powinien móc na swoim pomyśle zarobić. W końcu Pepsico nie wpadło na ten pomysł...


Jak powinno być? Oto kilka dygresji:

Patenty i restrykcje pokrewne naruszają wolność ludzi do korzystania z fizycznych właściwości wszechświata. To nie Edison wymyślił żarówkę. Żarówka i jej możliwość zaistnienia to pewna cecha świata, cecha fizyczna i nie należąca do żadnej konkretnej osoby.
Więcej o tym spojrzeniu na patenty dowiesz się tu: http://www.logityka....o...13&Itemid=2

Co ważne, brak patentów nie utrudnia nikomu tego, by zarabiał na pierwszeństwie w dostrzeżeniu tej czy innej cechy wszechświata.
Edison zarobiłby również sporo pieniędzy, bo jego produkcja ruszałaby pierwsza i zawsze miałby najlepszy towar, no chyba, że ktoś znalazłby inną cechę materii, która pozwalałaby mu wyprodukować lepsze żarówki.

Wracając do nazw, to sprawa jest prosta, nazwa ma służyć identyfikacji produktu lub firmy. Jeśli ktoś nadużywa "cudzej" nazwy, to powinien odpowiadać za próbę oszustwa. Natomiast w przypadkach, gdy nie mamy do czynienia z oszustwem (ktoś nazwał rasę psów np. chart pepsi), to firma oznaczająca swe produkty znakiem "Pepsi" nie powinna móc nic z tym faktem zrobić.
To samo dotyczy domeny, numeru telefonu, wyglądu układu scalonego itd. - choćby litery w nazwie domeny, cyfry w numerze, czy ścieżki układu scalonego układały w napis PEPSI, to jedyne co może zrobić Pepsi, to kupić dany towar, by móc z niego skorzystać.
A jeśli ja jako hodowca jabłoni, wyhoduję odmianę, która na każdym jabłku będzie miała naturalny napis Pepsi, to Pepsico może co najwyżej kupić ode mnie tę odmianę (przyjmując, że napis nie jest wynikiem mojej intencji pojawienia się tego napisu, a jest on tylko wynikiem naturalnego przypadku).

Oczywiste jest to, że przedstawione powyżej sytuacje prawne są niemożliwe w naszym skorumpowanym świecie. Wielkim korporacjom prawa patentowe służą do zniewalanie i monopolizacji społeczeństw. Naiwnością jest też teza, że dzięki patentom mamy rozwój techniki od XIX w. Patenty nie przyspieszyły rozwoju techniki. Były skutkiem tego rozwoju a nie jego przyczyną.
Przyczyną rozwoju techniki był wyłącznie rozwój technik komunikacyjnych (radio, gazety, książki) oraz szerzenie się powszechnej edukacji. Komunikacja pozwoliła na upowszechnianie się wiedzy o pewnych wynalazkach, a to pomagało następnym światłym ludziom na dopracowywanie ich. Tam gdzie komunikacja zawodzi, nadal znajdują się wynalazcy, którzy odkrywają rzeczy już dawno odkryte (tak jak historia odkrywcy roweru w Mongolii w latach 70-tych XX w.).
Internet udowadnia, że projekty niekomercyjne są często lepsze od od tych komercyjnych (vide: Wikipedia). Wolne oprogramowanie ma porównywalny poziom a czasami nawet lepszy od rozwiązań komercyjnych. Co ciekawe firmy, które obsługują wolne oprogramowanie ZARABIAJĄ, mimo, że ich produkty czy usługi nie podlegają patentom czy innym restrykcjom.
Można by tu mówić godzinami jeszcze o innych klasach wynalaczości (np. leki, badania farmakologiczne), ale jeśli Czytelnik ma rozum, to szybko dojdzie sam do konkluzji, że bez patentów, liczba leków może być identyczna, a może nawet większa. Ale nawet jeśli byłaby mniejsza, to powstaje właśnie pytanie natury moralnej: czy możemy komuś ograniczać wolność tylko po to, by większości żyło się wygodniej?
Czy można zabić 10 osób (dla testów medycznych), by uratować miliony chorych? Osobiście uważam, że nie. O ile nie będzie ochotników, którzy chą się poświęcić dla tych milionów, to nie mamy prawa nikogo siłą pozbawiać jego praw do wolności.
To się tyczy zarówno wolności z korzystania z wszelkich cech świata materialnego, jak i wolności oznaczającej możliwość nie oddawania życia za innych.
Ale takiego niebezpieczeństwa nie ma! Brak patentów nie spowolni odkrywania leków. Tych którzy wątpią, odsyłam do wyżej cytowanego artykułu.

---

Wracając do kwestii domen i wchodzenia komuś w szkodę, to każda działalność konkurencyjna (na której opiera się wolny rynek i kapitalizm) jest wchodzeniem komuś w szkodę. Apple wchodzi w szkodę Microsoftowi. Pepsico wchodzi w szkodę Coca-Coli itd.
Biznes polega na zarabianiu, a to zwykle jest skutkiem tego, że ktoś zarobi mniej. Oczywiście wykluczone jest aktywne wchodzenie komuś w szkodę (kradzież, włamanie, wandalizm, oszczerstwo, oszustwo, morderstwo itp.). Ale bierne wchodzenie komuś w szkodę jest akceptowalne w kapitalizmie.
To oznacza, że na przeciwko marketu Biedronka mogę postawić market Żuczek i mieć tańsze towary i w ten sposób zaszkodzę Biedronce, bo będzie miała mniejsze zyski, a może nawet zbankrutuje...
Gdy ktoś kupuje domenę pepsi.pl też nikomu aktywnej szkody nie czyni. Nie ukradł nic nikomu, firma Pepsico ma ciągle taki sam stan posiadania. Aby więc skorzystać z cudzego pomysłu wykorzystania domeny, Pepsico MUSI zapłacić za domenę.
Biedronka może wykupić udziały w sieci marketów Żuczek i w ten sposób uratuje swój biznes...
Proste i przejrzyste prawa rynku są lepsze od każdej natrętnej regulacji, która zwykle obcina wolność na rzecz albo wielkich korporacji albo na rzecz większości (populizm). Państwo jeśli chce wesprzeć jakieś formy aktywności, może stać się co najwyżej uczestnikiem rynku i poprzez inwestycje i pożyczki wspomagać tych co mają ciekawe i pożyteczne (z punktu widzenia kraju) pomysły. Ale to dyskusja na inne forum :mad:
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl

#59
com.puta

com.puta

    Stażysta

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 59 postów
  • Rejestracja: 15-January 10
dużo jest teraz domen zawierających nazwiska, imona i nazwiska. czy jeżeli jan kowalski zarejestruje domene piotrnowak.pl, to czy piotr nowak moze miec jakiekolwiek roszczenia i pretensje do jana kowalskiego?

Użytkownik com.puta edytował ten post 09 May 2010 - 15:29

mam tak wysoki numer użytkownika, że czasami sam nie wiem czy mam rację ;)

#60
domainersclub

domainersclub

    Nowy

  • Użytkownik
  • Pip
  • 28 postów
  • Rejestracja: 17-January 09

dużo jest teraz domen zawierających nazwiska, imona i nazwiska. czy jeżeli jan kowalski zarejestruje domene piotrnowak.pl, to czy piotr nowak moze miec jakiekolwiek roszczenia i pretensje do jana kowalskiego?

Jeżeli zakup dotyczy nazwy niechronionej i jednocześnie sama domena nie służy podszywaniu się pod kogoś, to nie powinno być najmniejszego problemu z jej posiadaniem.

Jeżeli jakaś firma lub osoba prywatna zarezerwowała sobie jakieś prawa do znaku towarowego "piotrnowak" to sprawa jest nieco trudniejsza, ale nadal nie ma problemu jeśli domena służy celom nie naruszającym praw posiadacza praw do znaku towarowego.
DOMAINERZY TO CYFROWI WYNALAZCY!
Przeczytaj manifest: www.domainers.org.pl





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych