Skocz do zawartości

Promowane odpowiedzi

Państwo dysponującym bronią jądrową, musi być - patrząc z punktu widzenia tzw. mocarstw atomowych (USA) - "względnie" obliczalne i tu Amerykanie muszą postawić na jednego "konia". Jest nim ośrodek władzy rządowej.

Ponadto, w regionie powinna być równowaga (ze wzgl. na wspomniane wcześniej również "atomowe" Indie ...).

Reasumując: Amerykanom zależy na stabilizacji, a nie destabilizacji Pakistanu. Przewidywalność zapewnić może jedynie rząd pakistański.

 

Mylisz się. POczytaj "Wielką Szachownicę" Zbigniewa Brzezińskiego.

 

To dlatego Amerykanie próbują się ułożyć z Iranem powstrzymując Izrael i nie bombardując go, ponieważ i tak nie mieliby szans dojśc do ropy (na razie zasysają z Iraku, a wkrótce będzie ropociąg z Morza Kaspijskiego przez Afganistan i Pakistan), a chodzi o ewentualne pozyskanie chocby minimalne sprzymierzenca w walce z Rosją i Chinami, które są prawdziwymi wrogami XXI wieku dla Ameryki. Juz w 2020 roku Chiny przegonią USA we wszystkim. Zauważ, że wypady Amerykanów niczym kowbojów na Dzikim Zachodzie z terenów Afganistanu na przygraniczne terenu pakistanu zaczęły się, gdy władze stracił Musharaf i generalnie obecnie w kraju tym jest mniejsza kontrola władzy centralnej nad poszczególnymi prowincjami niż była wczesniej. Amerykanie jeśli będzie trzeba, to pojada do pakistanu,a le z misją stabilizacyjną już mnijeszej częsci pakistanu, tej częsci, gdzie będzie przepływac ropa przysżłym rurociągiem. A jesli chodzi o bron jądrową, to Pakistan moze jej uzyc jedynie lokalnie w konflikcie z Indiami. Jasne, ze moze sie ona przedostac w rece terrorystów, ale juz skazano tego Khana, ktory tworzył pakistanski program jadrowy i pozniej sprzedal tajemnice m. in Iranowi i Libii.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
name='umberto' date='czw, 12 lut 09' post='159292']

[...] a chodzi o ewentualne pozyskanie chocby minimalne sprzymierzenca w walce z Rosją i Chinami, które są prawdziwymi wrogami XXI wieku dla Ameryki. [...]

 

 

Jeśli miałoby tak być - cieszę się :). Mam podobną opinię dot. Rosji i Chin. Konkretnie: nie jest mi obojętne, kto jest uważany przez Amerykę za wroga XXI wieku (nawet, jeśli myślimy w dużej mierze o gospodarce ...).

Rosja jest dla mnie synonimem współczesnego barbarzyńcy :). Chiny kontynentalne zaś, kraj w którym "ceremonia" :) mordu 100 tys. obywateli na Stadionie Olimpijskim, jest jedynie ułamkiem rzeźniczych dokonań, czymże są ...

 

[...] Amerykanie jeśli będzie trzeba, to pojada do pakistanu [...]

 

 

Myślę, że nie. Nie przyglądam się polityce za bardzo na bieżąco, ale zdziwię się, gdyby tak było, choć nie ma rzeczy niemożliwych. Sądzę, że będą pielęgnować "dobry" obraz tego sojuszu. Obnażaniem się, osłabianiem byłoby ukazywać wprost, jak słaby jest rząd sojuszniczy, rząd któremu się zaufało. Będą ich dozbrajać, uposażać, ale nie wejdą. Chyba, że któraś ze stron konfliktu pakistańskiego. oderwie wprost część terytorium, ogłosi jakąś "niezależność" formalną ... Wtedy Amerykanie zbudują "koalicję" i wjadą. Być może, (aby już nie popełnić błędu) będzie to po prostu NATO z mandatem ONZ-u, jak w Afganistanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
To słabo znasz przyszłość. Moja szklana kula mówi, że Polska jest jedynie statystą, w jakimkolwiek zakątku świata i nikt się z Polską nie liczy nigdy i nigdzie, również w Pakistanie.

Umberto, nie zmienia to jednak tego, że pojedziemy na koleją misję stabilizacyjną. Będziemy znowu zdobywać doświadczenie u boku naszych amerykańskich przyjaciół.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Umberto, nie zmienia to jednak tego, że pojedziemy na koleją misję stabilizacyjną. Będziemy znowu zdobywać doświadczenie u boku naszych amerykańskich przyjaciół.

 

"amerykańskich przyjaciół." - zapomniałeś wpisac to w cudzysłów

 

Wojażować po świecie mozna - tylko za co? I po co wydawać forsę na to, gdy w Polsce od 20 lat nie ma ani jednej nadającej się do jeżdzenai według zachodnich standardów autostrady? No a skoro rąk potrzeba do pracy, to może wojsko tak skierować do pomocy u nas w kraju? NO tak, tylko za kilkaset PLN żołdu to nie dziwię się, że lepiej jechac stabilizować (swoją finansowa przyszłość)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
"amerykańskich przyjaciół." - zapomniałeś wpisac to w cudzysłów

 

Wojażować po świecie mozna - tylko za co? I po co wydawać forsę na to, gdy w Polsce od 20 lat nie ma ani jednej nadającej się do jeżdzenai według zachodnich standardów autostrady? No a skoro rąk potrzeba do pracy, to może wojsko tak skierować do pomocy u nas w kraju? NO tak, tylko za kilkaset PLN żołdu to nie dziwię się, że lepiej jechac stabilizować (swoją finansowa przyszłość)

 

Myślę, że to wymieszanie jednak kilku spraw ...

Koszmarny stan dróg - to jedna rzeczywistość. I kolejny. miłościwie nam panujący Rząd RP powinien o tę kwestię zadbać. Bez względu czy są ręce do pracy, czy ich nie ma.

Wojsko Polskie - zupełnie inna rzeczywistość ...

To w PRL - u "rzucano" wojsko do pomocy, a to przy wykopkach, a to przy żniwach ... Zresztą, w dużej mierze po to, aby przygotować społeczeństwo na Stan Wojenny, na uczynność wojska ...

Osoby jadące na misję, to żołnierze zawodowi. Żołnierz - to ich zawód. I rzeczywiście, mają prawo zarabiać więcej niż kilkaset zł żołdu miesięcznie. Choćby i na misjach, przy okazji "szkoląc się", podnosząc kwalifikacje w tym swoim zawodzie.

Edytowane przez yarowa
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Osoby jadące na misję, to żołnierze zawodowi. Żołnierz - to ich zawód. I rzeczywiście, mają prawo zarabiać więcej niż kilkaset zł żołdu miesięcznie. Choćby i na misjach, przy okazji "szkoląc się", podnosząc kwalifikacje w tym swoim zawodzie.

 

Tylko na co komu misje "stabilizacyjne"? (tu znów cudzysłów, bo misja w Afganistanie jest misją okupacyjną - wojska mają pilnować rurociągów). Stabilizowac co? Piasek? Pomagac dzieciakom budować zamki z ich pustynnego piasku? Wtracac sie w zycie ludzi, ktorzy nigdy nie zrozumieja zachodnie cywilizacji i jej nie potrzebuja, a my nie zrozumiemy mentalnosci tamtejszej ludnosci? A Polska co ma z tego, że wysyła wojska choćby zawodowe? MOże mamy ropę stamtąd? A może sprowadzamy piasek lub inne dobra jakie oferuje Afganistan czyli na razie pustynny wiatr? Na razie to raczej przylatuja do nas tylko ciała w trumnach (razem lub osobno) i rośnie zagrożenie atakami (choć Warszawa i tak jest w poczekalni za Berlinem czy Londynem, bo Polska się po prostu nie liczy w swiecie i maly bylby rozglos z takiego zamachu w Wa-wie). Obecnosc zolnierzy Polski szkodzi tylko wizerunkowi naszego kraju i stawia na rowni z innymi okupantami na przedzie z USA.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
[...] Wtracac sie w zycie ludzi, ktorzy nigdy nie zrozumieja zachodnie cywilizacji i jej nie potrzebuja, a my nie zrozumiemy mentalnosci tamtejszej ludnosci? A Polska co ma z tego, że wysyła wojska choćby zawodowe? MOże mamy ropę stamtąd? [...] (choć Warszawa i tak jest w poczekalni za Berlinem czy Londynem, bo Polska się po prostu nie liczy w swiecie i maly bylby rozglos z takiego zamachu w Wa-wie). Obecnosc zolnierzy Polski szkodzi tylko wizerunkowi naszego kraju i stawia na rowni z innymi okupantami na przedzie z USA.

 

 

Mamy podniesienie poziomu "wyszkolenia" bojowego ... Można to różnie nazywać. Elektryk, sprawdza się w praktyce, naprawiając instalację, a żołnierz na wojnie. Tak to już jest ... Niestety. W innym przypadku, będzie to "lizanie cukierka przez papierek".

I niestety po wypadku w Nangar Khel (nie feruję tutaj żadnego wyroku), u żołnierzy polskich występuje coraz częściej tzw. syndrom Nangar Khel. Boją się, obawiają strzelać, kiedy tam, w Afganistanie ktoś do nich strzela. To nienormalne, aby żołnierz będący na patrolu, obawiał się odeprzeć atak. Boją się polskich sądów, i prokuratury, która oskarży ich za to, że działają faktycznie we własnej obronie oraz na rozkaz przecież.

 

Inna rzecz: ja, osobiście, rozumiem rację na "tak" dla afgańskiej misji. Faktem jest jednak, iż dziwnie trochę się czuję, ze świadomością, że o wyrzucenie okupacyjnych wojsk sowieckich z Afganistanu walczyli z bronią w ręku ("Za waszą i naszą ...") m. in. płk Gun - Ganowicz, Jan Winkler, i więcej niż "parę" innych osób, których Afganowie do dziś uważają za bohaterów. Niektórzy mają pomniki/mogiły w górach, w miejscu śmierci ... Byli dla nich, Afganów - wtedy - synonimem Polaka i Polski. Dziwnie się czuję, że w trochę innej roli tam jesteśmy ... Nie wiem, jak czuje się Radosław Sikorski, ze względu na swoją "przeszłość afgańską" ...

Ewentualny zamach w Polsce ... Oby nie. I w żadnym miejscu w Polsce. Najbardziej rozpoznawalną marką/miastem polskim w Świecie, był (wg niektórych badań, pomijając że był w czołówce rankingu "najatrakcyjniejszych miast Świata") Kraków, więc nawet byłbym skłonny uwierzyć, że jeśli już, to walnęłoby w symbol trwania państwowości polskiej, konkretnie np. w Wawel ...

Zauważyłem, że np. Al Kaida bardzo lubi symbole ...

Zgadzam się jeszcze z jednym ... Wpierw, należy konkretnie "wybadać", podejść ze "współczynnikiem humanistycznym", czy dana społeczność chce zmian (np. bezczelne , systemowe ściąganie chust kobietom islamskim w "tolerancyjnej" Francji ...) ... Uważam, że w okresie władzy Talibanu, ludność Afganistanu jednak tych zmian chciała, tzn. oczekiwała pomocy. Do dyskusji oczywiście jest forma pomocy.

Jeszcze jedna ważna kwestia. Jesteśmy członkami NATO. W Afganistanie, z ramienia ONZ, misję (w cudzysłowie czy bez ...) pełni NATO. Nie USA i Polska.

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bezczelne , systemowe ściąganie chust kobietom islamskim w "tolerancyjnej" Francji

Araby nie są tolerancyjni i sie panoszą w Francji to nie ma co być dla nich tolerancyjnym. Nie można w końcu sobie pozwolić by wleźli nam na głowę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Araby nie są tolerancyjni i sie panoszą w Francji to nie ma co być dla nich tolerancyjnym. Nie można w końcu sobie pozwolić by wleźli nam na głowę.

 

Tu nie chodzi o to, czy nalezy sobie pozwolic czy nie i nie chodzi tez o tolerancyjnośc. Po prostu jesli ja bym jechał z dziewczyną do arabskiego kraju, to raczej bym na siłę nie próbował paradowac w miejscach publicznych półnago i tak samo moja dziewczyna, tylko raczej trzeba by się dostosowac do obyczajów danego kraju. Tak samo muzułmanie przyjeżdżający/migrujący do Europy muszą wiedzieć i zdawać sobie sprawę z tego, że tutaj obowiązują standardy cywilizacji Zachodu. Te swoje chusty mogą sobie nosić w domu na własnym podwórku, ale nie w miejscach publicznych jak np szkoły (tym bardziej jako nauczycielki) itd. Europa i tak jest zbyt tolerancyjna i w zamian za to otrzymuje niestety getta, w których niezrozumieni przez świat głównie muzułmanie zamykają się w swoich kręgach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
[...] Tak samo muzułmanie przyjeżdżający/migrujący do Europy muszą wiedzieć i zdawać sobie sprawę z tego, że tutaj obowiązują standardy cywilizacji Zachodu. Te swoje chusty mogą sobie nosić w domu na własnym podwórku, ale nie w miejscach publicznych jak np szkoły (tym bardziej jako nauczycielki) itd. Europa i tak jest zbyt tolerancyjna i w zamian za to otrzymuje niestety getta, w których niezrozumieni przez świat głównie muzułmanie zamykają się w swoich kręgach.

 

Oczywiście, każdy obywatel danego państwa, posiada obowiązki, ale i prawa. Nawet, jeśli jest to "świeży" obywatel. Nie wyobrażam sobie, aby moje państwo, zakazywało mi, lub nakazywało jak mam się ubierać, czy wolno mi nosić czapkę, kapelusz, okulary, perukę, czy mam prawo być łysym. Czy ściągnę nakrycie głowy np. w teatrze, to kwestia normy społecznej (i mojej tzw. kultury) a nie prawnej.

Nie życzę sobie, aby państwo moje, ani jakiekolwiek inne, wchodziło w tę sferę mojego życia. Śmiem twierdzić, że naruszałoby wówczas w jakiś sposób moją intymność. Kwestia chust, sięga jeszcze głębiej. Tutaj chodzi o sferę religijną.

 

Rozumiem również tzw. problem muzułmański w Europie, ale walczenie z nim, przy pomocy ściągania chust kobietom i dziewczynkom, jest z mojego punktu widzenia śmieszne, a państwo które walczy z kobietami i dziećmi, jest państwem tchórzliwym. Dodatkowo, jeśli "drugim dnem" byłaby tutaj chęć rozprawienia się z religią, w państwie neutralnym światopoglądowo (neutralność akceptuję), ale - czuję to przez skórę - chętnie antyreligijnym, świadczyłoby o jego bezsilności. Być może taką bezsilną Francja jest.

 

 

Kwestia mundurków w polskich szkołach wywołała burzę, choć wg mnie - z przyczyn bezpieczeństwa uczniów (w niepowtarzalne szkolne uniformy nie wlezie dealer narkotyków), oraz z uwagi na klasy przekształcające się w "domy mody", co powodowało głęboką frustrację u dzieci z rodzin biedniejszych, a szkoła ma nauczać a nie frustrować - jest to rozwiązanie dobre.

Nie stosujemy podobnych kryteriów w odniesieniu do krajów tzw. Europy zachodniej? Ja stosuję.

 

W Polsce wielonarodowej i wielokulturowej, nie nakazywano np. Żydom, obcinania pejsów, ściągania mycek.

Ubierali się, nosili się, tak jak chcieli. Zwłaszcza tam, gdzie stanowili zwarte skupiska. Pamiętacie choćby z jakichś zdjęć, filmów, podręczników, widok "przedwojennego" ortodoksyjnego polskiego Żyda?

Muzułmanki w chustach, zwłaszcza w klasie, gdzie większość dziewczynek to muzułmanki ... Czemu tego zakazywać?

Tworzone są "getta"? Są tworzone getta. Nie ma jednak nakazu bezwzględnej asymilacji obywateli. Obywatel, także obywatel V Republiki, ma prawo żyć w "skupisku" ze swoimi pobratymcami w wierze lub kulturze.

Owszem, mam w oczach palone samochody na ulicach Paryża (prawo powinno sądzić, karać, deportować ...).

To nie jest jednak problem chusty na głowie dziewczynki idącej do szkoły.

 

 

Edit:

... i jeszcze jedno: zasłonięcie się (chusta) to w cywilizacji Zachodu, nie jest rzecz nieobyczajna. Nieobyczajne jest zbyt niepowściągliwe odsłonięcie siebie.

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W Polsce wielonarodowej i wielokulturowej, nie nakazywano np. Żydom, obcinania pejsów, ściągania mycek.

Ubierali się, nosili się, tak jak chcieli. Zwłaszcza tam, gdzie stanowili zwarte skupiska. Pamiętacie choćby z jakichś zdjęć, filmów, podręczników, widok "przedwojennego" ortodoksyjnego polskiego Żyda?

 

tzw. wielonarodowościowa Polska a np. niemieckie wielonarodowościowe metropolie Berlin, Köln, Hamburg, Brema, Monachium to po prostu przepaść. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce jeszcze przez 100 lat nie napłynie tyle imigrantów, aby stanowili 15-25% ludności miasta. Np Berlin to 14,1% obcokrajowców w 2008 r. Dlatego w Polsce problemu nie ma i ktoś kto nigdy nie mieszkał w takiej turecko-arabsko-imigranckiej dzielnicy jak np. Berlin-Neukölln cyz Berlin-Kreuzberg to nigdy nie zrozumie, o co chodzi z tolerancją i gettami.

 

Rozumiem również tzw. problem muzułmański w Europie, ale walczenie z nim, przy pomocy ściągania chust kobietom i dziewczynkom, jest z mojego punktu widzenia śmieszne, a państwo które walczy z kobietami i dziećmi, jest państwem tchórzliwym

 

W Berlinie Turcy już się domagają, aby w szkołach, gdzie większośc stanowią Turcy, obowiązkowo nauka była po turecku. Sorry, ale jesli taki ktoś przyjechał do Europy, do Niemiec konkretnie, to no wybacz, ale choć jedno słowo po niemiecku przez całe życie powinien umieć powiedzieć. A jesli jest to już trzecie pokolenie, ktore słabo duka po niemiecku (bo żyje w swoim getcie), no to jednak problem jest i trzeba sprawe odgornie uregulowac. Poza tym instytucje panstwowe maja być laickie, zsekularyzowane, pozbawionej jakiejkolwiek religijnej tożsamości, stąd jak dla mnie ani krzyż, ani gwiazda Dawida, ani chusta nic do szukania w instytucjach państwowych nie mają. Ja mógłbym np. w ogóle nic nie odczuwać do urzedniczki w chuście na głowie, ale nie wiem, jaki by ona miała stosunek do mnie i mojej sprawy, z któą do niej przyszedłem. Czułbym się nieswojo.

 

Zdaje sobie jednak sprawe z tego, ze gdyby np w takiej Warszawie nagle z dnia na dzien zrobilo sie 20% imigrantów, to inna byłaby gadka na ten temat ("bo Polacy siebie zawsze tradycyjnie uwazaja za tolerancyjnych" - tak, tak, vide: stadiony i hools, pogardzanie "ruskimi" itd.). Obawiam sie, że Polakom blisko by bylo wtedy do Rosji i bardziej ekstremistycznych postaw, jakie już tam są teraz na codzien.

 

Uwierz mi, na podstawie obserwacji życia i zachowań Polaków w USA, Wielkiej Brytanii i w Niemczech nie wiem, czy mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że Polacy są tak do końca i w 100% tolerancyjnym narodem. Po prostu za mała jest jak na razie w Polsce płaszczyzna kontaktu z tzw. "obcym elmenetem napływowym". A brak kontaktu, to brak wyrobionych norm zachowań. Nawet odnosze wrażenie, że młodzi ludzie, którzy tak licznie przecież emigrują za granice, a potem przywożą do kraju to ziarno "kontaktu z innymi", nie potrafią odnaleźć w sobie tej tolerancji, gdyż będąc za granicą pojmują wszystko niestety przez swój ukształtowany w Polsce (najczęściej katolicki) punkt widzenia. Jest to oczywiście błędem. Brakuje im wzniesienia się ponad to co ich ukształtowało, by szerzej spojrzeć na innych. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale wielu, naprawdę wielu. Niestety, tak to wygląda i takie są moje doświadczenia i obserwacje.

Edytowane przez umberto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
name='umberto' date='pon, 16 lut 09' post='160269']

tzw. wielonarodowościowa Polska a np. niemieckie wielonarodowościowe metropolie Berlin, Köln, Hamburg, Brema, Monachium to po prostu przepaść. [...]

 

Odnosiłem się do Polski "przeszłej", gdzie kultury się przenikały. Było to twórcze ;).

Kiedy Europa "wykształciła" system pozbywania się "obcych", Polska wykształciła system ich przyjmowania. Pogromy Żydów w Europie, ich osiedlanie się na ziemiach I Rzplitej. Zresztą mniejszość muzułmańską, całkiem sporą, tzw. Tatarów również mieliśmy (i teraz mamy, choć w procencie nikłym) ...

Dla mnie, pozytywne jest jedynie to - jeśli w ogóle można mówić o pozytywnej stronie gett - że jeśli getta są tworzone, są one tworzone dobrowolnie. Przynajmniej inaczej, niż w historii Niemiec lat 30 - tych ubiegłego wieku. Trzeba też zadać sobie pytanie, czy problem nie tkwi gdzie indziej: na pewno Turcy, Arabowie, jakaś ich część nie uczy się języka, a w konsekwencji nie korzysta z "dobrodziejstw" ogólnospołecznych, ale czy nie jest również tak, że oni zamykają się dlatego, że wiedzą, iż jeśli nawet język opanują, to będą wokół siebie czuć niechęć? W szkołach, urzędach ..?

 

[...] Dlatego w Polsce problemu nie ma i ktoś kto nigdy nie mieszkał w takiej turecko-arabsko-imigranckiej dzielnicy jak np. Berlin-Neukölln cyz Berlin-Kreuzberg to nigdy nie zrozumie, o co chodzi z tolerancją i gettami. [...]

 

Niemcom gratulujemy Turków :). Z mojej perspektywy "myślenia historycznego" i obciążonego traumą narodową po Zaborach i II Wojnie, czyli być może stereotypowego,

pokojowa pacyfikacja narodu niemieckiego poprzez "rozproszenie" go i "rozmydlenie" jakby w żywiole turecko arabskim, nie jest nie do zaakceptowania ;).

 

[...] W Berlinie Turcy już się domagają, aby w szkołach, gdzie większośc stanowią Turcy, obowiązkowo nauka była po turecku. [...]

 

Każdy "kij" ma dwa końce ... Taki jest właśnie koniec ;) demokracji. Turcy zrozumieli, jak ją można należy, wykorzystać. Zrozumieli, że w świecie Zachodu, który im ciągle mówi, że rację ma większość (demokracja) oni też mają rację tam, gdzie stanowią większość. Szybko się uczą. "Giniemy" od własnej broni :P .

 

Sorry, ale jesli taki ktoś przyjechał do Europy, do Niemiec konkretnie, to no wybacz, ale choć jedno słowo po niemiecku przez całe życie powinien umieć powiedzieć. A jesli jest to już trzecie pokolenie, ktore słabo duka po niemiecku (bo żyje w swoim getcie), no to jednak problem jest i trzeba sprawe odgornie uregulowac.

 

Ależ tutaj się zgadzam ... Regulujmy ... Sam jestem przeciwnikiem nadawania obywatelstwa w trybie "przyspieszonym" tylko dla tego, że pan Roger Parejro ;) kopnie czasem lepiej piłkę niż inni ... Język, historia "nowej" Ojczyzny ... To dla mnie podstawa. Bez tego, taki człowiek powinien być tylko gościem, turystą, pracownikiem sezonowym. Nie obywatelem!

 

[...] Poza tym instytucje panstwowe maja być laickie, zsekularyzowane, pozbawionej jakiejkolwiek religijnej tożsamości, stąd jak dla mnie ani krzyż, ani gwiazda Dawida, ani chusta nic do szukania w instytucjach państwowych nie mają. [...]

 

Zgoda. Tak powinno być. Jest tylko jedno "ale". Demokracja czyli większość, i jej pułapki. Czyli, tracenie z oczu praw tych, którzy mają odmienne niż większość poglądy.

I tutaj znowu powracamy do kwestii np. Afganistanu, Iraku? Jeśli chcą się tak rządzić jak chcą, to czyż nie mogą, nie mają prawa? Religijnie" koranicznie, "talibańsko"? jeśli jednak przytakniemy, to nie widzę powodu, aby nie stosować "równouprawnionej" reguły w stosunku do państw choćby i Zachodu ;).

 

[..] Ja mógłbym np. w ogóle nic nie odczuwać do urzedniczki w chuście na głowie, ale nie wiem, jaki by ona miała stosunek do mnie i mojej sprawy, z któą do niej przyszedłem. Czułbym się nieswojo. [...]

 

Zawsze oceniałbym ją jednak jako kobietę. czy jej do twarzy z tą chustą ;) ...

 

[ ...] Nawet odnosze wrażenie, że młodzi ludzie, którzy tak licznie przecież emigrują za granice, a potem przywożą do kraju to ziarno "kontaktu z innymi", nie potrafią odnaleźć w sobie tej tolerancji, gdyż będąc za granicą pojmują wszystko niestety przez swój ukształtowany w Polsce (najczęściej katolicki) punkt widzenia. Jest to oczywiście błędem. Brakuje im wzniesienia się ponad to co ich ukształtowało, by szerzej spojrzeć na innych. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale wielu, naprawdę wielu. Niestety, tak to wygląda i takie są moje doświadczenia i obserwacje.

 

 

Zgadzam się. Jest wiele takich osób. Ja, jestem katolikiem. Katolicki punkt widzenia, nie musi być "anty czyjś". Religia, jest to dla mnie sprawa osobista. Moja Kobieta, jest protestantką, i oczywiście nie widzę w tym żadnego problemu, a gdyby miała na głowie chustę i była muzułmanką - kochałbym ją tak samo ;).

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Wchodzi że najwięcej podatku oddajemy na kościół. Paranoja się szerzy

 

Chyba jednak po prostu wybór tych, którzy dają.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
a może zręczny marketing? :D

 

 

Jeśliby nawet ... To tylko pogratulować :).

W ostateczności jednak, decyzję podejmuje konkretna osoba. Ot, tak jak w pozostałych, życiowych sytuacjach ;) ...

Nikt nas nie zmusza, mimo reklamy, do zakupu "proszku x" :(.

Edytowane przez yarowa

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gdzie jest ten podatek który odprowadza się na rzecz kościoła?? Jakoś nie doszukałem się

 

gdzie są kasy fiskalne w każdym kościele? :(

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ciąg dalszy ;)

 

Mylisz się. POczytaj "Wielką Szachownicę" Zbigniewa Brzezińskiego.

 

To dlatego Amerykanie próbują się ułożyć z Iranem powstrzymując Izrael i nie bombardując go, ponieważ i tak nie mieliby szans dojśc do ropy (na razie zasysają z Iraku, a wkrótce będzie ropociąg z Morza Kaspijskiego przez Afganistan i Pakistan), a chodzi o ewentualne pozyskanie chocby minimalne sprzymierzenca w walce z Rosją i Chinami, które są prawdziwymi wrogami XXI wieku dla Ameryki.

 

na potwierdzenie tych słów: Obama oferuje Iranowi "nowy początek" w kontaktach

 

Ponadto w innym wątku pisałem o ukrytej nietolerancji wsrod Polakow wobec wszystkiego co obce, np. wobec obcokrajowcow, co wynika z wciaz slabego kontaktu z takimi ludzmi

 

Uwierz mi, na podstawie obserwacji życia i zachowań Polaków w USA, Wielkiej Brytanii i w Niemczech nie wiem, czy mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że Polacy są tak do końca i w 100% tolerancyjnym narodem. Po prostu za mała jest jak na razie w Polsce płaszczyzna kontaktu z tzw. "obcym elmenetem napływowym". A brak kontaktu, to brak wyrobionych norm zachowań.(...)

 

i oto na potwierdzenie tego, kolejny przypadek

 

Czarnym w Wrocławiu drinków nie chcą nalewać

 

Oglądając niedawno dziennik telewizyjny, trafiłem na materiał, w którym jeden z lokalnych samorządowców nie chciał przeznaczyć dotacji na klub piłkarski na Opolszczyznie. Oświadczył, że skoro grają tu Murzyni, to on nie przekaże pieniędzy. Później jego kolega bronił go, mówiąc, że nie chodziło o rasizm. Tylko o to, by w klubie grały - jak się wyraził - "nasze chłopaki". I w tej właśnie historii zawarta jest definicja współczesnego rasizmu, który cały czas istnieje.

(...)

Teraz z przykrością muszę stwierdzić, że rasizm istnieje także wśród elit, dostrzegam go u ludzi cywilizowanych. Być może jest tak, że wcześniej oni ukrywali swoją frustrację. Ale zmęczenie, tempo życia, stres, najpewniej sprawiły, że w końcu przestali się kryć ze swoimi poglądami. Ten rasizm nazwałbym rasizmem współczesnym.

(...)

Myślę, że wstąpienie Polski do Unii Europejskiej niewiele zmieniło w mentalności Polaków, choć daleki jestem od stwierdzenia, że wszyscy Polacy to rasiści. Tak na pewno nie jest

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,8...ca_nalewac.html

Edytowane przez umberto

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×